Archiwum Aktualności 2009



Archiwalne wydarzenia z naszej działalności...


20.12.2009
Także dzisiaj w szkole Salezjanów w Pile spotkaliśmy się już po raz trzeci w krótkiej historii Klubu, by przełamać opłatkiem i złożyć sobie świąteczne, a zarazem noworoczne życzenia. Najpierw Marian Jędrzejaszek przywitał wszystkich zebranych, a gospodarz spotkania Arnold Zimnicki w kilkunastu prostych, lecz serdecznych zdaniach przybliżył sens wspólnego wieczoru rozpoczynając z naręczem opłatków feerię spontanicznych słów i uścisków wśród zebranych.

Przestronny na codzień hol szkoły został zastawiony stołami, których porządek i uroczysta biel obrusów były dziełem Wojtka Kotlarskiego, Jarka Lelewskiego oraz Maćka Wichrzyńskiego. To co na stołach, a więc wypieki, słodycze, owoce i napoje zawdzięczamy nie tyle składkom członkowskim, co przede wszystkim hojności Jacka Kwiatkowskiego i Romana Sendala.

Rodzinny charakter spotkania podkreślali Artur i Ewa Golasowie ze swoimi dwoma urwisami, Jacek Kwiatkowski z dziećmi oraz Jacek i Dorota Sokołowscy z córką. Wieczór miał być także okazją i sceną dla uroczystego zakończenia ogłoszonego w zeszłym roku konkursu fotograficznego pn. "Odtwarzamy historię pilskiego motocyklizmu", którego jedyną laureatką została p. Małgorzata Szczerba z Piły. Z powodu nieobecności p. Małgorzaty upominek i kilka klubowych gadżetów nie zostały wręczone osobiście. Pokłosie konkursu w postaci nadesłanych zdjęć opublikujemy zaraz po Nowym Roku..

Cieszymy się z udanego wieczoru, choć nasza radość byłaby zapewne większa, gdyby dopisali wszyscy oczekiwani goście. Niemniej prócz samych husarzy i ich rodzin z otwartymi ramionami czekaliśmy na każdego, kto zechciał być z nami. I dlatego satysfakcję sprawiła obecność Adasia Kubackiego oraz Marty Ponichtery z Mateuszem Adamuszewskim. Dziękujemy wszystkim obecnym za przybycie i wspólne wypełnienie tradycji...

18.12.2009
Oficjalnie zwróciliśmy się do starosty pilskiego p. Tomasza Bugajskiego z prośbą o objęcie honorowym patronatem przyszłorocznego Włóczykija 2010, który odbędzie się w połowie czerwca pod hasłem "Żelaznym szlakiem".
Kolejna, motocyklowa impreza na orientację przebiegać będzie głównie drogami powiatu pilskiego, a dokładnie szlakiem Wyrzyskiej Kolejki Wąskotorowej. Co prawda uczestnicy nie zostaną zmuszeni do jazdy po szynach, niemniej odbędą fascynującą wędrówkę po obiektach związanych z historią kolejnictwa wąskotorowego, jednego z cenniejszych zabytków kultury technicznej na naszym terenie.
Osoba honorowego patrona została wybrana nieprzypadkowo, gdyż powiat pilski jest właścicielem i gospodarzem kolejki zabiegając wraz z Towarzystwem WKW o wyznaczenie jej poczesnego miejsca na mapie turystycznej regionu północnej wielkopolski. Mamy nadzieję, że nasza prośba znajdzie odzew i wspólnym wysiłkiem dokonamy drobnego, lecz znaczącego aktu w propagowaniu atrakcji turystycznych małej Ojczyzny, w granicach której żyjemy...

16.12.2009
W gościnnych murach szkoły Salezjanów w Pile odbyło się ostatnie w bieżącym roku zebranie Zarządu Klubu poświęcone m.in. przygotowaniom do spotkania opłatkowego Husarii oraz wykluczeniom czterech osób, które nie zdecydowały się w mijającym sezonie kontynuować klubowego członkostwa. Formuła wynikająca z zapisów naszego regulaminu (Statutu) została zastosowana wobec dwóch kolegów Waldka Boruckiego i Sławka Sobisiaka z Chodzieży, natomiast sprawa pozostałej dwójki znajdzie swój finał na pierwszym w nowym roku posiedzeniu Zarządu.
Ze spraw organizacyjnych podjęliśmy pierwsze próby określenia celu przyszłorocznej wyprawy poza granice Polski, a Wojtek Skowroński poinformował o projekcie kolejnego wiosennego Włóczykija 2010, którego organizacja będzie przedmiotem dyskusji na najbliższym Walnym Zebraniu.

06.12.2009
Jak pokazała dzisiaj telewizja ogólnopolska, zmotoryzowani Mikołajowie wypełnili tysięczną kawalkadą ulice m.in. Wrocławia i Gdańska. Także w Pile, choć bez porównania na wiele mniejszą skalę ruszyło dziś... dziesięciu motocyklistów w okazjonalnych strojach. Żeby nie było posądzeń, że to tylko "jedyna słuszna kompania", pojechali Mikołaje zupełnie z Husarią nie związani, natomiast czujący się wśród nas zupełnie dobrze. Zebraliśmy się pod Klubem tuż przed południem i po przebraniu pojechaliśmy "na miasto".

Jest faktem, że widok motocykli i jeźdźców w pstrych strojach wzbudził sympatię i życzliwość u mijanych osób, choć nie zabrakło uniwersalnego gestu klepnięcia w czoło. No cóż... W oczach nas samych - Polaków uchodzimy za ponuraków bez poczucia humoru, więc nie dziwi nic, ale i nie przeszkadza odrobinę poświrować. Tym bardziej, że wyjazd doskonale zrobił naszemu samopoczuciu, nie mówiąc o niespodziankach sprawionych kilkunastu maluchom, także w niedalekim Cyku.

To było bez wątpienia miłe i dobrze spędzone popołudnie, bezpieczne oraz integrujące. Wobec zeszłorocznej frekwencji osiągnęliśmy przyrost 300 procent uczestników, co mówi samo za siebie!

01.12.2009
Motocyklista, jeden z nas zwrócił się o wsparcie sprawy, której krótki zarys załączamy niżej:

"Śmierć motocyklisty - dla sądu warta 180 zł
Dzisiaj (tj. 20.11.2009) warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie Maćka Zawiszy, który zginął 22 maja 2007 roku jadąc swoim motocyklem do pracy. Jego życie dla wymiaru sprawiedliwości było warte zaledwie 180 zł!
Jego życie skończyło się na ul. Gen Maczka na Bemowie. Jeden z jadących obok samochodów nagle skręcił w jego kierunku i zahaczył go lusterkiem. Chwilę później wykonał podobny manewr, uderzając w jednoślad. Maciek starał się uciec, uniknąć wypadku, lecz, niestety, stracił panowanie nad motocyklem. Potem wybiło go na krawężniku i wyrzuciło na jedną z latarni. Znalazła go narzeczona jadąca do pracy tą samą drogą. Wielu z Was może pamięta tę historię i bezczelne tłumaczenie puszkarza, który chciał "tylko nastraszyć" motocyklistę. W sądzie kierowca samochodu nagle zaczął twierdzić, że nie widział motocyklisty, chciał zaparkować, zmienić pas i zatrzymał się, bo usłyszał dziwny odgłos, huk.
Proces ciągnął się aż do dzisiaj. Ponad dwa lata rodzina Maćka, jego narzeczona i przyjaciele spędzili w oczekiwaniu na sprawiedliwość. Biegli, świadkowie, godziny wysiedziane na salach sądowych. Chciałoby się powiedzieć: "nareszcie koniec!" ...Koniec udowadniania, jednak, że na skutek braku wyobraźni, myślenia i zazdrości, że on może przejechać, a ja nie, zginął człowiek!
Niestety, żyjemy w Polsce. Dzisiejszy wyrok zaskoczył wszystkich, którzy chociażby o sprawie słyszeli. Kierujący samochodem, jeden z dyrektorów dużej międzynarodowej firmy, został skazany za "nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym" na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 180 zł grzywny! Życie człowieka, motocyklisty, syna, brata, narzeczonego było warte zaledwie 180 zł! Nikt nie zwróci Maćkowi życia i nie o to chodziło w tym procesie. Walczyli o to, aby takiej tragedii nikt nie musiał przeżywać i o sprawiedliwość. Niestety...
Szerokiej drogi, Maćku..."


Poproszono nas, by te fakty powielić w pilskim środowisku, by głos o sprawiedliwość zabrzmiał z całej Polski, w tym także z Piły. Jeżeli chcemy dać wyraz sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, ale także emocjom rodzącym się w świadomości, poprzyjmy wołanie o mądry i właściwy wyrok przez złożenie podpisu pod petycją do której link poniżej:
Petycja
Więcej o sprawie...

20.11.2009
Dzisiejszego dnia spotkaliśmy się w siedzibie na 'przyśpieszonym' o tydzień wieczorze andrzejkowym. Jak by nie było, piątkowa impreza to jedna z tych nielicznych, kiedy husarze dopisali frekwencją i entuzjazmem. Wspólne biesiadowanie połączone z garścią wspomnień po odbytych wyjazdach zbiorowych i indywidualnych miało doskonałe działanie integracyjne, a nadto przyciągnęło rzadko widywanych Koleżanki i Kolegów, dla których bieżący sezon nie był łaskawy dać wystarczającą ilość okazji do wykorzystania jednośladów, o nadmiarze wolnego czasu nie mówiąc. Jednak dopisała większość motocyklistów z Chodzieży i okolic, Jastrowia, Lubasza i Piły, choć zabrakło oczekiwanych gości z Wałcza i Tuczna. Na krótki moment widziani byli nasi wierni sympatycy, co sprawiło dużą satysfakcję i zapadło w pamięć

Dla podkreślenia istotnych okoliczności moto-andrzejków, zostały wręczone skromne upominki tym z nas, którzy wielkim sercem, hojnością i pracą szczególnie przyczynili się bieżącego roku do powodzenia wielu imprez przeprowadzonych przez Husarię. Wdzięczność nie pozwala przejść nad tym faktem do porządku dziennego, więc godnym jest wymienić Zbyszka Galusa, Jurka Kozerę, Jacka Kwiatkowskiego i Romka Sendala. Okolicznościowe koszulki spoczęły także na grzbietach Franka Paproty za jego niekwestionowany autorytet oraz Mariana Jędrzejaszka, czym podlizaliśmy się prezesowi za całokształt. Ważnym jest kontestacja podkreślająca pracę na rzecz szerokiej społeczności Klubu, która nikogo nie hańbi, a świadomość wysiłku podejmowanego wobec grupy jest dla pozostałych, tutaj niewymienionych największą satysfakcją i nagrodą...

Obraz całonocnej imprezy nie byłby pełen, gdyby zabrakło w nim Małgosi Łada i Aliny Promińskiej, jedynych z nielicznych znanych w szerokim gronie motocyklistek samodzielnie i z powodzeniem prowadzących maszyny, niekoniecznie w towarzystwie swoich mężczyzn. Mile spędziliśmy ten czas na rozmowach, wspomnieniach i planach, bo przecież kolejny sezon już za progiem. Dużym zainteresowaniem cieszył się film z jesiennego rajdu na orientację, a główna rola żeńska, którą grała pani Hanna Kotlarska była wielokrotnie oklaskiwana.

Nie zabrakło jedzenia i picia w wyśmienitym asortymencie oraz ilościach wzmocnionych cymesami dowiezionymi przez Romka Sendala oraz pp. Ładów. Zabawa, choć tego roku bez woskowych wróżb trwała do samego rana i wszyscy szczęśliwie wrócili do swoich domów i... garaży.

14.11.2009
Aż trudno dać wiarę w brak jakichkolwiek atrakcji przez ostatnie trzydzieści dni działalności naszej kompanii!
A jednak...
Żeby zrekompensować zastój wzięliśmy udział w rozpoczęciu sezonu Jednopromilowego, którego uroczystą inaugurację poprowadziły Płonące Wały w Krajence. Prócz naszych motocyklistów Mirka Gracza, Macieja Pakieta, Wojtków Kotlarskiego i Skowrońskiego, Macieja Wichrzyńskiego oraz Marcina Ciemińskiego z Piotrem Dudzińskim, w murach siedziby krajeńskiej formacji znaleźli się koledzy m.in. z Piły, Trzcianki, Złotowa i wielu pozostałych miast i miejscowości liczących się na motocyklowej mapie tej części Polski.

Dla uczestników imprezy przygotowano szereg atrakcji, w tym gorący poczęstunek z grilla i kotła, płonący motocykl oraz naprawdę ogniste dyskusje przy jednopromilowych napojach wewnątrz wieży. W darze od Husarii przekazaliśmy na ręce Pilota dziesięć, z lekka jedynie używanych kamizelek odblaskowych, coby w gęstniejącej mgle widzialni dzięki nim gospodarze mogli sprawnie pełnić swoją rolę.

Prezent został przyjęty z należytym zrozumieniem powagi wobec zaistniałej sytuacji pogodowej. To ona spowodowała, że deklarowany powrót po ledwo co zaznaczonym powitaniu nie mógł dojść do skutku i Husaria zaległa na noc we własnych łóżkach, kiedy tymczasem na dziedzińcu stały obszerne wojskowe namioty gotowe przyjąć każdą liczbę uczestników znużonych zabawą. A trwała ona do białego rana na chwałę kolejnego niekonwencjonalnego spotkania z klimatem, którego w okolicach nikt nie jest w stanie jeszcze podrobić!

11.11.2009
W kilka osób wzięliśmy skromny udział w manifestacji 91 rocznicy Narodowego Święta Niepodległości. Początek miał miejsce po umówionym spotkaniu Wojtka Kotlarskiego, Jacka Kwiatkowskiego, Jarka Lelewskiego, Wojtka Skowrońskiego, Macieja Wichrzyńskiego oraz Pawła Wieczorka na pilskim placu Zwycięstwa podczas składania wieńców przy pomniku powrotu Polski do Macierzy. Następnie przejechaliśmy w pięć motocykli plus auto na plac Staszica, gdzie W Pilskim Domu Kultury odbyła się kolejna część obchodów. Podczas uroczystej wieczornicy byliśmy uczestnikami i świadkami doniosłego faktu wręczenia sztandaru (naszej) pilskiej Lidze Obrony Kraju na jubileusz 65-lecia organizacji - sukcesorki poprzedniczek tzn. Towarzystwa Przyjaciół Żołnierza i Ligi Przyjaciół Żołnierza w Polsce.

Sztandar ufundowany staraniem instytucji oraz osób prywatnych został przekazany przez starostę pilskiego Tomasza Bugajskiego na ręce szefa pilskiej LOK im. płk. Kazimierza Zygmunta Rybickiego.

Prezes Rejonowej Organizacji LOK p. Tadeusz Walewski odebrał sztandar, a następnie fundatorzy dokonali symbolicznego wbicia gwoździ w drzewce.

Część artystyczną wieczoru w postaci widowiska patriotyczno-religijnego przygotowali uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Gastronomicznych w Pile.

10.10.2009
Trójka husarzy, organizatorów ostatniego Rajdu odbyła wycieczkę do Krajenki, by odwiedzić nową formację motocyklową w tym mieście i przy okazji wręczyć nagrody zdobyte przez jej członków w ramach rajdu Jesienny 2009.

I tak Krzysiek Wołoszyn otrzymał wreszcie puchar Trzeciego Jesiennego, a Dawid Gniot torbę z upominkami - obydwie nagrody ufundowane przez Starostwo Powiatowe w Pile. Nie obyło się bez rytualnego toastu za pomyślność, spełnionego przez zebrane ad hoc grono właśnie ze świeżo wręczonego pucharu!

04.10.2009
Tygodnik nr 39 z dn. 26.09.2009 zamieścił na swoich łamach artykuł pt. "Komu bije dzwon" autorstwa red. Edyty Gietka. W ślad za publikacją 2 października w redakcji Polityki odbyła się debata pod hasłem "Zmory-motory?" z udziałem motocyklistów z jednej strony, a Policją z drugiej. Całością moderowali dziennikarze. Pokłosiem tych wydarzeń była fala dyskusji i wystąpień dotyczących naszej społeczności, jakie rozgorzały krótko potem. Warto się zapoznać z tymi materiałami...

03.10.2009
Koleżanki i Koledzy SM Sokół z Budzynia po raz kolejny zaprosili motocyklistów, by uroczyście zakończyć sezon w Chodzieży, a potem na poczęstunek do Zbyszewic. Z naszej strony Husaria reprezentowana była nader skromnie przez kilka zaledwie osób: Karola Boruckiego, Artura Golasę z Ewą, Mirka Gracza, Macieja Wichrzyńskiego, Romka Sendala i Jurka Kozerę (samochodem) oraz Jarka Grzegorczyka. Być może mżysta, a od czasu do czasu także deszczowa pogoda pokrzyżowała plany wyjazdu dla pewnej części kolegów, czego mogą tylko żałować!
Sokoły wystawiły się, jak zwykle z gestem licząc na obecnośc około 400 motocykli, kiedy tymczasem pojawiło się nie więcej, jak 150. Trochę szkoda wysiłku i entuzjazmu, jaki towarzyszył przygotowaniom ale mamy nadzieję, że to jednorazowy i przypadkowy regres wspólnych spotkań. Niemniej obecni na zakończeniu mieli zapewnioną dobrą pogodę, gdyż po południu rozpogodziło się i było sucho, a gościnności Gospodarzy podkreślać nie trzeba. Dziękujemy Sokoły!
Relacja: Dziennik Nowy

27.09.2009
Jak zapowiadaliśmy, tak zrobiliśmy! Drugi tegoroczny motocyklowy rajd na orientację pod nazwą Jesienny 2009 odbył się zgodnie z planem. Jego trasa o długości ponad 150 km powiodła z Piły na Pojezierze Wałeckie przez Kotuń, Skrzatusz, Wałcz, Strączno, Strzaliny i Tuczno. Dalej skierowała uczestników do Człopy i przez Stare Osieczno do Kamiennej i Głuska na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Stamtąd przez Niemieńsko, Nową Korytnicę, Krępę Krajeńską i z powrotem do Tuczna, by zakończyć jazdę w leśnej stanicy harcerskiej.

W drogę!

W drogę ruszyło 62 motocyklistów na 55 maszynach, lecz jeden z nich musiał nieoczekiwanie zakończyć dobrze rokującą imprezę przed czasem. Pozostali po wielu przygodach, spotkaniach z ludźmi, ciekawymi miejscami, historią i innymi atrakcjami zameldowali się na finiszu. Jego miejscem była stanica harcerska położona nad brzegiem jeziora nieopodal Tuczna, w sąsiedztwie leśnego rezerwatu Mszary Tuczyńskie. Dopisały pogoda oraz frekwencja i nic nie zważyło nastrojów nieco zdrożonych lecz zadowolonych uczestników, stąd suty posiłek i napoje smakowały wybornie.

Słodki był smak zwycięstwa dla laureatów, którymi zostali:
Pierwszy Jesienny - Bartłomiej Dąbrowski z Piły
Drugi Jesienny - Mariusz Żmudzin z Bydgoszczy
Trzeci Jesienny - Krzysztof Wołoszyn z Krajenki
Nagrody w postaci okazałych pucharów ufundowało Starostwo Powiatowe w Pile!

Zdobywcami mniejszej ilości punktów, lecz z marginalną różnicą wobec czołówki okazali się:
Ireneusz Michniak z Piły
Paweł Grześkowiak ze Szczecinka
Dawid Gniot z Krajenki
Tomasz Tojza z Piły
Przemysław Piotrowski z Bydgoszczy
Ich postawę doceniliśmy torbami upominków również ufundowanymi przez Starostwo Powiatowe w Pile.

W dyscyplinie nazwanej roboczo Empatia sprawdzającej wrażliwość na niedolę innych, 'losowo' napotkanych osób najwyższe uznanie Kapituły zyskali:
Złoty Życzliwy - Przemysław Piotrowski z Bydgoszczy
Srebrny Życzliwy - Mieczysław Ułanowski z Piły
Brązowy Życzliwy - Paweł Kaczmarek z Opalenicy
Otrzymali statuetki Jesiennej Życzliwości 2009 ufundowane przez nasz Klub.

Ponadto wszystkie panie motocyklistki prowadzące samodzielnie pojazd oraz pasażerki i najmłodsi uczestnicy, którzy dotrwali do wręczania nagród otrzymali niezwykłej urody koszulki ufundowane przez Urząd Miasta w Pile.

Należy także wspomnieć o premii, jaką Paweł Kaczmarek dosłownie wyłowił z toni jeziora Tuczno! W ramach rajdowych atrakcji zaproponowaliśmy motocyklistom po przybyciu na metę spacer z kompasem. Poprawne określenie punktów w terenie za pomocą podanych azymutów miało doprowadzić uczestnika do miejsca perfidnie ukrytego fantu. Po jego dekonspiracji niezwykłe znalezisko organizatorzy zamienili na wartościową nagrodę ufundowaną przez prezesa Husarii Mariana Jędrzejaszka. Zabawa okazała się ani prosta, ani krótkotrwała co potwierdził na gorąco znalazca, pełen emocji odbierając swoje cudownie odmienione trofeum.
W tym miejscu godnym jest zwrócenie uwagi, iż wśród laureatów oraz nagrodzonych zabrakło motocyklistów z Husarii, którzy pewni zwycięstwa zdecydowali trzymać się skromnie na uboczu i szlachetnie gościom pozostawili honor walki o rajdowe trofea...

Ku uciesze organizatorów nikt - o zgrozo! - nie odnalazł legendarnego cygara z Sumatry, które było wycenione na 2 pkt w ogólnej sumie możliwej do uzyskania. Mimo bezwstydnie wyeksponowanej 'skrytki' i frywolnie dyndającego sznurka zakończonego korkiem z jednej, a cygarem z drugiej pozostało nietknięte, pomimo tyleż sensacyjnych, co nieprawdziwych deklaracji o jego rzekomym odnalezieniu. Na dowód zamieszczamy fotografie miejsca oraz szczegółów ukrycia tego cymesu zrobione następnego dnia po Rajdzie:

miejsce ukrycia cygara Jeden z końców sznurka

To zaledwie garść epizodów, jakie lada dzień zaprezentujemy w pełnej okazałości. Wszyscy, którzy byli obecni odnajdą siebie samych w opisach, fotografiach czy filmie. Nieobecnym zaś, oczy zbieleją z zazdrości i żalu po świetnej zabawie tych, którzy wzieli w niej udział...
Dziękujemy uczestnikom zabawy za frajdę, jaką sprawili organizatorom Jesiennego 2009, a ludziom oraz instytucjom dobrego serca za życzliwość i tolerancję dla idei gorąco promowanych naszą imprezą!
Szczegółowa relacja z Rajdu zostanie niebawem zamieszczona w linku Jesienny 2009. Jednocześnie prosimy o dostarczenie wszelkiej dokumentacji fotograficznej, jaką na własny użytek tworzyli uczestnicy. Postaramy się zamieścić zbiorową galerię z imprezy!
Zobacz zwiastun filmu z trasy: Sypnęło jabłkami!
Inne media: Fakty Pilskie, Serwis internetowy Piły

24.09.2009
Doczekaliśmy się powrotu czwórki naszych turystów: Zbyszka, Jarka, Jurka i Romka z Chorwacji. Pierwsze relacje potwierdzają świetną przygodę, a sami motocykliści nie kryją zadowolenia z jazdy i doskonałej zabawy. Widoki z wycieczki, w tym również etapu w Albanii zawarli na setkach fotografii, które zostaną udostępnione w Galerii. Na marginesie informujemy, że zwłoka w publikowaniu nowych zdjęć jest konsekwencją opieszalstwa osoby odpowiedzialnej za ich prezentację. Mimo obłudnych zapewnień o kontrolowanym opóźnienieniu dla większej przyjemności w długie jesienne i zimowe wieczory traktujemy je, jako zwykłe miganie i nie obędzie się bez kary cielesnej wymierzonej przez Prezesa!

Przygotowania do rajdu Jesienny 2009 zostały formalnie ukończone, a dzisiejszy wyjazd przyniósł potwierdzenie dopięcia całości na ostatni guzik. Tym samym potwierdzamy gotowość przyjęcia uczestników na miejscu startu, czyli parkingu OTW Piła-Piaszczyste w sobotę od godz. 9:00!

Grzegorz Peksa

Grzegorz Peksa, nasz rodzimy siłacz z Szydłowa wygrał Mistrzostwa Strong Man +40! Licznie gościliśmy na jego zaproszenie podczas zawodów w niedzielę 20.09. i niewykluczone, że obecność motocyklistów i gorące życzenia zwycięstwa przyczyniły się do sukcesu. Z tego powodu otrzymaliśmy od niego miłe podziękowania co świadczy, że ma nie tylko siłę ale także klasę! Z naszej strony Grzegorz ma zapewnienie, że czujemy się i jesteśmy elementami wspólnej społeczności. To daje energię oraz satysfakcję uczestnictwa w budowaniu takich 'małych ojczyzn', jak choćby ta w Szydłowie... Dlatego z wzajemnością dziękujemy za zaproszenie!

20.09.2009
Na zaproszenie pana Grzegorza Peksy "Noteckiego Dzika" pojechało na miejsce zmagań Miedzynarodowych Mistrzostw Polski "Strongman +40" do Szydłowa ponad 30 motocyklistów, którzy wcześniej spotkali się na parkingu nad pilskim Zalewem. Paradę przez miasto poprowadził nasz przyjaciel Janusz Hołody z Gołańczy swoim atrakcyjnym trójkołowcem. Na czele zgrabnego szyku towarzyszył mu Wojtek Kotlarski jadący 'krokodylem' i dalej malowniczy szpaler motocykli. Nie zabrakło wśród nich młodej panny, która nie bacząc na silne maszyny dotrzymywała im tempa zgrabnym skuterkiem. Atrakcji zgotowanych przez gospodarza wspartego siłaczami z kilku krajów starczyło na dobrych kilka godzin zajmujących zmagań obserwowanych przez liczną publiczność. Zawody odbyły się przy pięknej, słonecznej pogodzie, która zwabiła nie tylko mieszkańców wsi, ale także wielu gości z Piły, Wałcza, Czarnkowa i innych okolicznych miejscowości. Naszą uwagę przykuła obecność dwójki młodych motocyklistów z Piły czyli Aleksandra i Błażeja. To oni być może sami lub w grupie rówieśników będą sukcesorami starszych kolegów, którym przyjdzie kiedyś pożegnać się z motocyklami...

Aleksander Błażej

Spotkanie z młodymi motocyklistami okazało sie nader przyjemne, szczególnie w połączeniu z faktem bliskiej znajomości Błażeja z Adamem Bartnickim - "kosiarzem zagadek" z naszych konkursów na Forum.

14.09.2009
Dzięki życzliwej, miłej i konstruktywnej współpracy z Jakubem od marketingu na portalu Allegro.pl dziś na stronie motoAllegro.pl oraz otoMoto.pl pojawiła się reklama naszego rajdu Jesienny 2009! To niezwykły gest, który wskazuje na wagę przykładaną przez wymienione portale wobec podobnych inicjatyw, jak nasza. Począwszy od wiosennego Włóczykija byliśmy bardzo mocno wspierani w tych przedsięwzięciach i mamy nadzieję, że współpraca będzie owocna dla obu stron także w przyszłości. Z naszej strony kierujemy na ręce Kuby i innych życzliwych osób podziękowania za pomoc materialną i wsparcie duchowe! Dla informacji dodamy, że kamizelki odblaskowe z logo otoMoto.pl, motoAllegro.pl i scigacz.pl były wykorzystane przez uczestników wielu imprez oraz wyjazdów podejmowanych tego roku przez Husarię oraz jej sympatyków.

12-13.09.2009
Sobota była kolejnym dniem spędzonym przez motocyklistów w siodłach maszyn. Najważniejszym wydarzeniem stał się wyjazd Zbyszka Galusa, Jarka Grochowskiego, Jurka Kozery i Romka Sendala na Chorwację. To kolejna europejska wyprawa ekipy zapaleńców, którym towarzyszy Adam Kubacki podobnie, jak ostatnia dwójka uczestnik tegorocznej wycieczki do Toskanii. Cieszy nas długodystansowa aktywność tej części husarskiej kompanii, gdyż niestrudzenie podejmują atrakcyjne i dalekie podróże wracając z bagażem wrażeń i fotografii, które lada dzień powinny cieszyć oko pozostałych.

Nad morze, do Dąbek udała się inna 14 osobowa grupa prowadzona przez Mariana Jędrzejaszka. Dwudniowy wyjazd ma wybitnie integracyjny charakter ze względu na połączenie przyjemności wspólnej jazdy oraz weekendowego pobytu w hoteliku Delfin gdzie, jak zwykle bikerzy spędzą dłuuugie chwile na komentowaniu wyników polskiej drużyny piłkarskiej podczas jej niedawnych zmagań. W programie jest także konsumpcja świeżego dorsza oraz degustacja wybornego w smaku piwa Bosman! Perspektywa samotnej jazdy nie zniechęciła Andrzeja Bujasa do spędzenia kilkunastu godzin z kolegami. Jako, że nie mógł wyjechać z grupą, nie zrezygnował jednak i podążył w ślad za innymi kilka godzin później.

Ekipa Jesiennego 2009 odbyła kolejny, ostatni rekonesans po całej projektowanej trasie rajdu. Weryfikacja wypadła pomyślnie, podobnie do narady z naszym rezydentem w Tucznie - nieocenionym w życzliwości i możliwościach Józkiem Narelem. Obecnie pozostały już tylko kwestie kosmetyczne i oczekiwanie na dobrą pogodę, która powinna towarzyszyć uczestnikom w dniu startu.
Inne media: Fakty Pilskie

10.09.2009
Czwartkowe spotkanie przebiegło na klubowym placu wypełnionym motocyklami z frekwencją wyższą, jak zazwyczaj. To niechybny znak, że integrujemy się po miesiącach wakacyjnych wyjazdów. Dlatego propozycja sobotniego wyjazdu do Dąbek cieszyła się dużym zainteresowaniem. Zawitał także husarz na rowerze, czyli Paweł Dahlke pracujący nad kondycją. W podsumowaniu można stwierdzić, że wieczór był sympatyczny i udany, także dla Skarbnika, który pozyskał składki od kolejnych kilku kolegów.

Klub

05-06.09.2009
Pierwsza sobota września, mimo kapryśnej pogody nie uśpiła Husarii. W samo południe wyruszyliśmy do Mirosławca na festyn tamtejszej Bazy Lotniczej w składzie, który na płycie lotniska osiągnął liczebność 18 maszyn! Dostrzegliśmy duże zaangażowanie Organizatorów, by odwiedzający mieli ciekawą okazję do poznania warsztatu pracy żołnierzy spod znaku biało-czerwonej szachownicy. Nietrudno było dostrzec aktywność rodzin wojskowych skoncentrowanych wokół spraw zawodowych żołnierzy. Nowością były akcenty sąsiedzkie w postaci stoisk, na których prezentowały się ościenne powiaty promując lokalne rzemiosło i atrakcje turystyczne. Wśród nich nie zabrakło również szerokiego frontu, z jakim wyszły na spotkanie z publicznością osoby mniej sprawne. Na podkreślenie zasłużył personel i wychowankowie wałeckiego Warsztatu Terapii Zajęciowej, którzy prezentowali i oferowali zwiedzającym atrakcyjne rękodzieła swoich podopiecznych. Nasi motocykliści odwiedzili wszystkie obiekty oraz ciekawe miejsca zawierając przy okazji nowe znajomości m.in. z sympatyczną załogą jednego ze śmigłowców ratowniczych Marynarki Wojennej. Naszych 'wielbicieli', którzy zazwyczaj nie skąpią mało życzliwych uwag i pozostają w domach z powodu brzydkiej pogody, lenistwa lub notorycznego braku paliwa zapewniamy o pozdrowieniach, jakie w ich imieniu przekazaliśmy Gospodarzom.

Po zakończonym pobycie część z nas skierowała się do Piły i Wałcza, lecz trzech motocyklistów prowadzonych przez Jacka Kwiatkowskiego pojechało kolejny raz podziwiać imponującą konstrukcję mostu kolejowego niedaleko Krępy Krajeńskiej.
Pozatym, późnym popołudniem zdążyliśmy jeszcze wesprzeć naszego serdecznego Kolegę Sławka w ceremonii ślubnej odprawianej w Kościele pw. św. Jana Bosko. Następnie zapewniliśmy młodej parze godną eskortę motocykli ulicami miasta, by pokiwać rękoma na pożegnanie przy bydgoskich rogatkach Piły. Fotograficzna relacja ze ślubu została zamieszczona w skromnej Galerii, do której dostęp w linku.

Dla organizatorów rajdu Jesienny 2009 niedziela zeszła na pracach przygotowawczych do imprezy. Została teoretycznie dopracowana trasa, a jej odcinki dokładnie przestudiowane na mapach i wytyczone z kilometrową dokładnością. Dzień został podsumowany ustaleniami dokonanymi u Józka Narela w Tucznie. Można stwierdzić, że najważniejsza część przygotowań została ukończona przed fazą dogrywania wszystkich elementów i uzgadniania szczegółów zależnych już tylko od frekwencji. Ponawiamy więc apel o dokonywanie rejestracji na formularzu dostępnym w opisie Rajdu, gdyż jego powodzenie oraz zaopatrzenie w niezbędne atrybuty zależne jest m.in. od wiedzy o ilości uczestników.

29-30.08.2009
Do Złocieńca na doroczny Zlot Motocyklowy wyruszyła dość znaczna grupa husarzy i naszych sympatyków. Wbrew niepochlebnym skądinąd opiniom nasi bawili się świetnie, być może dlatego, że krótko. Nieco więcej informacji o pobycie Husarii nad jeziorem Siecino już niebawem...

W tym samym terminie Jacek Kwiatkowski odwiedził największe w kraju pokazy lotnicze Airshow w Radomiu. Pomimo wcześniejszej zapowiedzi na Forum, nikt mu nie towarzyszył w tej samotnej, ale jakże interesującej wycieczce udokumentowanej galerią zdjęć na naszej stronie. Tragicznym wydarzeniem, jakie miało miejsce ostatniego dnia pokazów był wypadek białoruskiego samolotu bojowego SU-29 w efekcie ryzykownej ewolucji powietrznej. Na dwóch ostatnich zdjęciach galerii jest samolot tuż przed startem do feralnego lotu oraz kłęby dymu nad miejscem upadku maszyny, której pilot zginął...

22-23.08.2009
Odbyła się dwuosobowa (!) wycieczka szlakiem templariuszy. Na trasę ruszyła dwójka husarzy Artur Golasa i Wojtek Skowroński, choć wcześniej zamiar wyraziło nieco więcej osób. Droga wycieczki wiodła nie tylko przez miejscowości związane z pobytem i działalnością tajemniczego zakonu, lecz przecięła także inne interesujące miejsca, jak m.in. Skwierzyna ze starym kirkutem, zamek w Międzyrzeczu i Międzyrzecki Rejon Umocniony, Ośno Lubuskie, twierdza w Kostrzyniu n/Odrą oraz legendarne Chwarszczany. Tam zwiedzili pozostałości komandorii templariuszy, których ślady tropili również w ruinach zamku i kościele w Słońsku, będącym niegdyś ośrodkiem władzy zakonnej. Na skutek zabawnego zbiegu okoliczności trafili do Stańska - maleńkiej wsi między Ośnem i Kostrzynem, gdzie zbratali się z lokalną społecznością zaintrygowaną przyjazdem dwóch niezwykłych gości. Spotkanie zaowocowało serdecznym zaproszeniem na przyszłoroczne uroczystości 700 lecia miejscowości.

Chwarszczany

Wycieczka okazała się nader obfita we wrażenia, które powinny znaleźć niebawem swoje odbicie w Galerii zdjęć. Uzupełniła jednocześnie pokłosie wcześniejszego wyjazdu szlakiem opactw cysterskich tym bardziej, że obszar eksploracji każdej z wycieczek posiadał wspólny margines geograficzny i historyczny. Zainteresowanych podobną tematyką kierujemy do Półprzewodnika Polityki:
Wyprawy z krzyżem - Tygodnik Polityka nr 34 z dn. 22.08.2009
Módl się i pracuj, i czytaj - szlak cysterski - Tygodnik Polityka nr 27 z dn. 4.07.2009
Prosimy innych kolegów, którzy w ten weekend podróżowali po Polsce o krótkie relacje z wyjazdów.

19.08.2009
Dzisiejszego dnia Wojtek Kotlarski, Maciej Wichrzyński i nasz sympatyk Przemek Remucki z dziewczyną myknęli 'na rybkę' ku morzu. Przejazd przez Sarbinowo i Kołobrzeg z prologiem Zlotu H-D nie sprawił takiego wrażenia, jak powrót kiedy Ventura - krokodyl Wojtka wpół drogi, po ciemnicy odmówił posłuszeństwa. We trzech, jakoś dali radę dojechać szczęśliwie do domów, ale to szczęście wielkie dla właściciela tego monstrum, że usterka miała miejsce w kraju, gdyż dwa tygodnie wcześniej wrócił z bezawaryjnej wyprawy do Toskanii.

15.08.2009
Uczestniczyliśmy w Festynie Wiejskim w Samborsku k. Jastrowia. Z miejsca zbiórki w Pile wyjechało kilkunastu motocyklistów, tak więc dość liczną grupą wjechaliśmy na teren imprezy wywołując niezwykłe zainteresowanie niespodziewaną dla niemal wszystkich mieszkańców wsi i okolic. Zostaliśmy gorąco przyjęci oraz przywitani przez panią Sołtys, która za naszą zgodą zaprosiła uczestników do zapoznania z maszynami oraz ich właścicielami :-)
Na powitanie odpowiedział w kilku serdecznych zdaniach prezes Marian Jędrzejaszek i od tej chwili zmieniliśmy nasz status z gości na uczestników. Trzygodzinny pobyt w tej niewielkiej, lecz gościnnej wsi dobrze wpłynął na przebieg wycieczki i samopoczucie bikerów, którzy mimo doskwierającego upału nie uciekali przed prośbami o przejażdżki po okolicy, szczególnie tymi od nadobnych samborszczanek. Szybko upływajacy czas umilały występy lokalnych zespołów wokalno-muzycznych oraz prezentacja jednostki ratowniczo-gaśniczej OSP. Przyjemności podniebienia zaspokoiły słodkie wypieki pań z Koła Gospodyń Wiejskich, a dla wygłodniałych coś bardziej konkretnego z rusztu i grilla.

08.08.2009
Na polu namiotowym nad jeziorem Żuczek w Debrznie pojawili się wszyscy husarze i nasi przyjaciele, jacy zadeklarowali swój udział i conajmniej jeden tzw. nocleg na Płonącym Party. Zafundowaliśmy sobie nawet mini wioskę namiotową w ramach całego Zlotu i podobnie, jak inne grupy koncentrowaliśmy tam nasze 'płonące' życie. Pogoda dopisała, co w połączeniu ze znakomitą organizacją imprezy przełożyło się na zadowolenie i szampański humor. Niebawem zamieszczona zostanie obszerna galeria fotograficzna, która doskonale zastąpi zwykły opis.

Tego samego sobotniego wieczora wrócili uczestnicy wyprawy do Austrii przez Czechy. Jacek Kwiatkowski obiecał nawet dokładną relację, więc zainteresowanych przebiegiem i atrakcjami tego zdarzenia prosimy o cierpliwość, a znając nieco szczegółów zapewniamy, że poczekać warto!

07.08.2009
Kilka dni temu, na rondzie Matwiejewa w Pile miało miejsce zderzenie motocykla z autem osobowym. Jednośladem podróżowała para motocyklistów, którzy zostali odwiezieni na Izbę Przyjęć.
Odwiedziliśmy dziś oboje poszkodowanych warszawiaków w pilskim Szpitalu Specjalistycznym. Karolina ma złamany obojczyk i szybko dojdzie do zdrowia. Piotr miał nieco mniej szczęścia, gdyż ucierpiały najbardziej noga i ręka, ale jest silnym facetem w dobrym stanie, pozytywnie rokującym. W przyszły poniedziałek będzie poddany operacji ortopedycznej i wszystko wskazuje, że szybko wróci do społeczeństwa, choć rekonwalescencja potrwa zdecydowanie dłużej, jak u Karoliny. Byli przyjemnie zaskoczeni zainteresowaniem ze strony obcych, jakby nie było, osób.
Hm, cóż można napisać - dziś ty, jutro ja - będziemy potrzebować pomocy...

06.08.2009
Spotkanie w klubie miało nieco inny charakter, gdyż przyjechali niemal wszyscy uczestnicy wyprawy do Toskanii, żeby zameldować pozostałym szczęśliwy powrót. Podczas gdy składali relacje na gorąco, w bramie wjazdowej pojawił się Jacek Sokołowski z żoną Dorotą prosto z... Dubrownika. Kiedy lwia część toskańskiej grupy po wspólnym zwiedzeniu Wenecji udała się prosto do Polski, tych dwoje zafundowało sobie jeszcze tydzień w Chorwacji! Trzeba przyznać, że bardzo ładnie prezentowali się na motocyklu - zdrożeni nieco, lecz zadowoleni, ba - nawet szczęśliwi. Cieszy nas duża aktywność husarzy, gdyż taka właśnie forma turystyki realizowanej w siodle jednośladu jest potwierdzeniem, że wybraliśmy właściwą formę działalności prezentowaną konsekwentnie przez ludzi, którzy czerpią z niej radość.

Tego samego wieczora do Debrzna pojechała czołówka grupy, która podczas jubileuszowego X Płonącego Party czyli kulltowego zlotu motocyklowego rokrocznie organizowanego przez Płonące Wały z Krajenki założy obóz dla pozostałych, deklarujących przyjazd w piątek i sobotę. W skład tego 'zwiadu' weszli Wojtek Kotlarski, Maciej i Michał Wichrzyńscy, Piotr Dudziński i Jarek Grzegorczyk z pasażerem Maciejem.

05.08.2009
Tego dnia Artur Golasa z Ewą o godzinie 9:00 wystartowali z Piły w polskie Sudety ku pierwszemu celowi, którym były ruiny zamku w Bolkowie. Jednak trzeba przyznac, że nie zrobiły większego wrażenia i lekko zawiedzeni udali się do Książa, gdzie znaleźli wspaniały zamek, przepiękne ogrody oraz tajemnicze podziemia. Warto było tam pojechać i samemu ocenić atrakcje niezwykle romantycznego miejsca. Nocleg znaleźli w Szczawnie Zdroju - urokliwej miejscowości uzdrowiskowej ze źródłami wód mineralnych. Następny dzień rozpoczęli od zwiedzania sztolni w kopalni uranu w Kowarach. 1200 metrów wycieczki podziemnymi korytarzami dosłownie i w przenośni powala na kolana, ale również daje szansę odrobinie refleksji nad pracą górników w kopalni materiałów promieniotwórczych. Po Kowarach udali się do Szklarskiej Poręby, gdzie znaleźli nocleg w uroczej Willi w Dole zarządzanej przez przemiłego gospodarza. Z satysfakcją chłonęli niesamowite widoki na góry, a szczególnie pobliską Szrenicę. Mając jeszcze sporo czasu do wieczora udali się na zamek Chojnik. Czterdzieści minut marszu czarnym szlakiem zafundowało Arturowi więcej potu, niż wizyta w saunie, ale po wejściu na szczyt okazało się, że było warto. Malownicze ruiny i zapierające oddech widoki dostarczyły samej esencji doznań. Po powrocie do Szklarskiej i przejściu deptakiem położyli się spać w oczekiwaniu ostatniego dnia wycieczki, którego celem był zamek Czocha. No i po raz kolejny trzeba przyznać, że twierdza zrobiła na obojgu niesamowite wrażenie. Docenili to filmowcy, którzy kręcili tam m.in. filmy "Gdzie jest generał" oraz "Tajemnica twierdzy szyfrow". Niestety, był to ostatni punkt wycieczki naszych motocyklistów i od tej chwili zadowoleni rozpoczęli szczęśliwie zakończony powrót do domu.

01.08.2009
Rankiem czwórka motocyklistów, wśród nich nasi koledzy Jacek Kwiatkowski i Paweł Wieczorek wespół z Rafałem Gruszczyńskim i Tomaszem Orchowiczem wyruszyli przez Czechy do Austrii. Celem tygodniowej wyprawy jest nasycenie oczu pięknymi widokami gór, rzek, wodospadów, krętych dróg, jaskiń, grot lodowych i innych cudów natury nie zapominając o dziesiątkach wspaniałych zabytków rozsianych po całej długości trasy. Jako ciekawostkę trzeba wspomnieć, że każdego wieczora po zachodzie słońca jej program będzie spontanicznie modyfikowany z uwzględnieniem bieżących okoliczności. Do grupy w niedzielę 2.08. miał dołączyć Artur Golasa z pełnym bagażem pomysłów na zwiedzanie Czech, lecz powody natury osobistej stanęły na przeszkodzie uczestnictwu kolejnego husarza. Szacowana długość wycieczki wyniesie ok. 3500 km i będzie miała charakter w pełni odzwierciedlający aspiracje bikerów, jako miłośników kwalifikowanej turystyki motocyklowej. Nawiązując do koncepcji bieżąco modyfikowanych planów trzeba nadmienić, że przygotowanie imprezy miało charakter jak najbardziej profesjonalny, łacznie ze szczegółowym rozpisaniem czteroosobowego ekwipunku, że będąc pod wrażeniem zacytujemy ten podręcznikowy przykład ze zdjęciem malowniczej ekipy:

Austria #1

Prowiant
Jacek: 4 paczki kabanosów i 10 szt. konserw.
Noclegi
Jacek: namiot 3 osobowy dla 4 osób, śpiwory i karimaty.
Apteczka
Paweł: dodatkowo leki przeciwbólowe min 12 szt. oraz inne indywidulanie wg. potrzeb
Narzędzia, materiały eksploatacyjne
Rafał: olej 1 opakowanie, taśma mocująca, klucze torx, imbusy itp., spray i akcesoria do czyszczenia kasków.
Paweł: stacjonarna ładowarka akumulatorów, nawigacja.
Jacek: ładowarka moto z przejściówkami, aparat fotograficzny i akcesoria, kamizelka dla Pawła, tuba pasty do zębów dla wszystkich, mapy, nawigacja, woda 0,7 l.
Wszyscy:
latarka, kubek, cukier, wg uznania kawa itp., ręcznik, kąpielówki, spray do przebitych opon, blokady kół, papier toaletowy, dowód osobisty ew. paszport, pieniądze lub karta płatnicza.
Ogólne:
strój do jazdy, rękawice, stroje przeciwdeszczowe, na wieczór odzież letnia, odzież grubsza, 1 bluza, na noc pidżama, kosmetyki oprócz pasty wg. uznania i potrzeb.
Zbiórka o godz. 7:45 u Jacka, pobranie napojów, sprawdzenie stanu zabranych rzeczy. Wyjazd godz. 8:00 przez Zacharzyn, gdzie czeka Tomek i dalej zgodnie z obraną trasą.
Nieźle, co? Poniżej zdjęcia przesłane 'na gorąco':

Austria #6 Austria #7

Tego samego dnia, wieczorem w Tucznie wzięliśmy udział w paradzie ślubnej, na którą zaprosił nas, a jakże - Józek Narel! Rozpoczęliśmy zbiórką w Pile na stacji paliw Rondo, gdzie zjechało się 10 motocyklistów. Po drodze zabraliśmy w Gostomii Leszka Graczykowskiego i Irka Rajewskiego i w takim składzie zawitaliśmy w gościnne obejście Józka, gdzie ku wielkiemu zaskoczeniu dojechał jeszcze Andrzej Zduńczuk z Drawna. Paradę rozpoczęliśmy pod kościołem wspólnie z grupą kolegów z Trzcianki sypiąc na szczęście ryż nowożeńcom, a potem uformowała się całkiem pokaźna kolumna motocykli. Kondukt jadąc przez miasto zbliżył się do domu weselnego, kiedy przejazd zatarasowali Wojtek Skowroński z Maciejem Wichrzyńskim tworząc klasyczną bramę weselną i składając nowożeńcom serdeczne życzenia od wszystkich. Po paradzie zajechaliśmy z powrotem do Józka na proszoną konsumpcję grillowanej kiełbasy, karkówki i pysznych gołąbków w całości sporządzonych przez gospodarza. Najmilej łechcącym podniebienia akcentem tego wieczora były bez wątpienia kurki w sosie własnym podane na gorąco! Pomimo obowiązków, jakie czekały na Józka podczas wesela własnej siostrzenicy, nasz kolega umiał pogodzić wszystkie, a my w geście wdzięczności poraz kolejny nawiedziliśmy dom weselny ofiarowując Młodej Parze symbolicznego słonika na szczęście, którego przywiózł Andrzej Zduńczuk. Pan Młody miał swój honor i odwdzięczył się bikerom naręczem flaszek z wysokoprocentowym napojem alkoholowym, które jako porządni uczestnicy ruchu drogowego odtransportowaliśmy do Klubu na inny, spokojniejszy czas dla spełnienia toastu za dzisiejszych szczęśliwców...

Toskania #2

Do kraju wróciła przed północą pierwsza grupa 'toskańczyków'!
Wojtek Kotlarski, Jarek Lelewski, Romek Sendal i Adam Kubacki dzisiejszego wieczora szczęśliwie przyjechali z wyprawy do Włoch pokonując jednorazowo ok. 1700 km! Nie chcąc osądzać skutków tak forsownej jazdy, można było zauważyć po kondycji Wojtka, że długa trasa nie wywołała w nim większego zmęczenia, gdyż po zaparkowaniu maszyny jeszcze głęboko w noc opowiadał o przebiegu wycieczki. Pozostali wrócą za dwa dni, ponieważ zgodnie z planami skierowali się do Wenecji, a potem przez Norymbergę do Polski.

Wyjazd do Toskanii

24.07.2009
Do Włoch o godz. 5:15 ze stacji paliw Rondo na al. Wojska Polskiego w Pile wyruszyła zasadnicza grupa wyprawy. W jej składzie znaleźli się Rafał Bartoś, Wojtek Kotlarski, Jurek Kozera z córką, Jarek Lelewski, Maciej Pakiet, Jacek Sokołowski z żoną i Adam Kubacki. Równolegle z Lubasza wyjechali Jarek Koczara i Romek Sendal, którzy połączyli się z pozostałymi na przejściu granicznym w Świecku. Informacje, jakie dotarły do nas w ostatniej chwili potwierdzają, że chłopacy 'łyknęli' cały dystans na dwa razy z noclegiem we Włoszech i następnego dnia szczęśliwie dotarli do celu.

Ambra w Toskanii

17-19.07.2009
W piątkowy ranek 17.07. Marian Jędrzejaszek i Arnold Zimnicki wyjechali jako czołówka wyprawy do Toskanii. Dzisiaj otrzymaliśmy dobrą wiadomość, że po przebyciu 1100 km dotarli do Włoch. Po noclegu i kolejnych kilkuset kilometrach osiagnęli cel, czyli miejscowość Ambra.
Ich zadaniem będzie zorganizowanie we Włoszech bazy dla zasadniczej grupy, która wyruszy w przyszłym tygodniu.

Na zaproszenie gołanieckich bikerów z Januszem Hołody na czele, w niedzielę 19.07. udali się z wizytą Artur Golasa, Wojtek Kotlarski, Jacek Kwiatkowski i Karol Wiśniewski.

10-12.07.2009
Serdeczne zaproszenie od Józka Narela zachęciło do wzięcia udziału w Dniach Tuczna, dokąd pojechali w piątek Rafał Bartoś, Andrzej Bujas, Wojtek Skowroński oraz Marcin Ciemiński z Basią. Jak zwykle Józek przyjął nas u siebie ze zwykłą, jak to u niego gościnnością. Ponieważ frekwencja była uboższa od zakładanej, więc grupa postanowiła nie rozbijać namiotów, lecz skorzystać z noclegu w domku Rafała, który okazał się przez całą niemal noc przytulnym schroniskiem dla skromnego grona uczestników husarskiego Forum. Ostatnie zdanie wymaga objaśnienia, ponieważ spotkanie nie miało charakteru kolejnego zdarzenia z życia Husarii, lecz w zamyśle integrowało ogólnie rozumianych uczestników Forum obecnego na naszej stronie internetowej. W trakcie krótkiej, aczkolwiek intensywnej wizytacji miejsca piątkowych uroczystości na tuczyńskim stadionie miejskim spotkaliśmy Artura Golasę z Ewą i młodszym Norbertem oraz Wiesia Pawłowskiego w otoczeniu nadobnych amazonek z pobliskiej stadniny koni. Niemniej kolejny, nieformalny punkt spotkania w domku nad jeziorem w Tucznie odbył się z aktywnym uczestnictwem wymienionych na wstępie osób (poza nieobecnym Józkiem), co tylko trochę zasępiło zebranych bez przerywania dobrego nastroju w biesiadowaniu i rozmowach toczonych przy strumieniu piwa bezalkoholowego ;-)
Po kojącym, aczkolwiek krótkim wypoczynku uczestników spotkania obudził piękny i słoneczny poranek, który sprowadził do Rafałowego domku Wojtka Kotlarskiego i Macieja Wichrzyńskiego. Zatem dzień rozpoczęliśmy u Józka w domu wspólnym śniadaniem z pachnącą kawą i świeżym pieczywem. W oczekiwaniu na kolejną grupę odbyliśmy interesujący spacer nad jezioro, odkrywając niezwykłe walory najbliższej okolicy. Tuż po południu zawarczały maszyny i na podjazd wtoczyły się kolejne maszyny wiozące Karola Boruckiego, Zbyszka Galusa, Artura Golasę, Mariana Jędrzejaszka, Jarka Koczarę, Jurka Kozerę i Romka Sendala. Po krótkim powitaniu całą grupą pojechaliśmy ponownie na stadion, gdzie w najlepsze trwało święto lokalnej społeczności. Usadowieni na koronie widowni byliśmy bez wątpienia jedną z atrakcji tego dnia.
Niestety, część husarzy, czyli Wojtek Kotlarski, Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński mieli kolejne plany w części związane z lustracją trasy jesiennego rajdu na orientację, więc po kilku kwadransach ruszyli w kierunku Międzychodu na kemping w Mieżynie, gdzie mieli umówione spotkanie oraz nocleg u Piotra Dudzińskiego. Po pełnej przygód drodze, gdzie jeden z nich skręcał się z bólu w siodle, a inny tymczasem wytrząsał zza pazuchy martwe wróble dojechali za dnia na miejsce oczekiwani przez Piotra z żoną Kasią i ich synkiem. Po posiłku odbyli wieczorną przejażdżkę po okolicy do wsi Wiejce, gdzie prócz pieczołowicie odrestaurowanego kompleksu pałacowego służącemu obecnie rekreacji oraz spotkaniom biznesowym odkryli wskazany przez Piotra obelisk, którym dawni mieszkańcy Wiejc upamiętnili swoich bohaterów poległych podczas I wojny światowej za Vaterland. W milczeniu odczytywali spis poległych, gdzie kilkakrotnie nawiasem opisanym, jako 'bracia' objętych były po 3, a nawet cztery nazwiska... To kwintesencja całego okrucieństwa i bezsensu krwawej, globalnej hekatomby!
Późny wieczór spędzili najpierw przy kolacji, a potem na spacerze ku pobliskiemu ośrodkowi nad malowniczym jeziorem, gdzie trwała zabawa, tańce i swawole. Na noc rozstawili namiot, który miał służyć tej nocy trójce dzielnych, choć nieco znużonych bikerów. Następny, jak poprzednie równie pogodny dzień przywitał wszystkich słońcem lecz także koniecznością powrotu do Piły. Do Międzychodu odprowadziliśmy Kasię z synkiem, która jechała autem, a pozostali razem z Piotrem pognali przez leniwe wioski na swoich maszynach.
Wszyscy uczestnicy weekendowych wyjazdów wrócili do domów szczęśliwie i bezpiecznie wioząc w pamięci wiele dobrych wspomnień oraz interesujących obrazów z tych dobrze spędzonych trzech dni!

02.07.2009
Zostaliśmy zaproszeni do nowej siedziby firmy Motosprzęt w Pile. Ten pierwszy na taką skalę w naszym mieście sklep, salon oraz serwis motocyklowy został otwarty na Alei Poznańskiej 191. Słowo 'otwarty' posiada znaczenie raczej formalne, gdyż Motosprzęt założony przez pana Jana Górskiego istnieje na pilskim rynku motoryzacyjnym i motocyklowym od 1965 roku. Początkowo sklep funkcjonował na ul. Bieruta (ob. ul. 11 Listopada), a następnie został przeniesiony do charakterystycznego, narożnego budynku przy ulicach Wodnej i Alei Niepodległości. Tam funkcjonował do 2007 roku, kiedy kolejne przenosiny ulokowały firmę na Alei Poznańskiej 58 w obiektach po byłej Spółdzielni Ogrodniczo Pszczelarskiej. Bieżącego roku, dokładnie 1 czerwca po 44 latach ciężkiej pracy firma Motosprzęt dorobiła się pierwszego, własnego lokalu z prawdziwego zdarzenia. Jest to salon o powierzchni handlowo-usługowej 1.345 m2 zlokalizowany przy głównej drodze wylotowej na Poznań. Przy salonie znajduje się parking na ponad 20 samochodów.

Motosprzęt Motosprzęt

Obecny właściciel, syn założyciela p. Andrzej Górski z dumą oprowadził nas po całym obiekcie i punkt po punkcie zaprezentował wszystkie działy dbając, by opowieść miała kanwę rodzinną i historyczną. Nie da się ukryć, że całość sprawia imponujące wrażenie przede wszystkim dużą powierzchnią podzieloną na sprzedaż jednośladów, odzieży motocyklowej, kasków, akcesoriów motocyklowych, olejów oraz płynów technologicznych, preparatów do konserwacji lub obsługi motocykli i skuterów. Uwagę przykuwają bogato zaopatrzone stoiska z odzieżą i kaskami motocyklowymi. Także oferta skuterów, w tym legendarnej Vespy jest bardzo obszerna. Osobny dział stanowi dobrze wyposażony i przestronny warsztat, gdzie właściciel ulokował serwis jednośladów. Należy się cieszyć, że w naszym mieście zainicjowano aktywny rozwój infrastruktury handlowej i usługowej nakierowanej na użytkowników tych pojazdów. Renesans motocykla, szczególnie wśród młodszej populacji jest wyraźny. Niezwykle dynamiczny wzrost zainteresowania jednośladami nie mógł pozostać bez echa na rynku i stąd rozwój firmy Motosprzęt, nie mówiąc o bliźniaczym w branży sklepie i serwisie Pilmotor Yamaha na ul. Bydgoskiej. Jest to dobry znak dla środowiska, gdyż dzięki takim firmom motocykliści nie muszą wyjeżdżać do pobliskiego Poznania czy Bydgoszczy. Gratulujemy p. Andrzejowi Górskiemu rozwoju firmy i z uznaniem odnotowujemy ten fakt na mapce pilskiej motoryzacji.

01.07.2009
Wieczór u Franka na urodzinach będziemy wspominać długo. Gdyby pozwolić na ekspresję emocji poprzez zachowane w pamięci obrazy, to każda wizyta w Jastrowiu była wydarzeniem... Lecz bieżąca szczególnie, przez co środek tygodnia stał się nagle świętem nie tylko dla Jubilata, ale dla wszystkich którzyśmy pojechali złożyć życzenia naszemu Koledze. Zaczęło się trochę niefortunnie, bo ulewa zatrzymała trójkę wałczan po drodze w Szkocji. Lecz pozostali musieli trzymać się programu dnia i punktualnie o 18:00 podwójnym szpalerem, na sygnałach wjechaliśmy w gościnne podwórze.

Urodziny u Franka

Franek wraz z córką Izą, wnukiem Pawłem i sąsiadem przywitali nas, a mieliśmy wrażenie wyjątkowych i oczekiwanych gości. Złożyliśmy życzenia, uściskaliśmy się z 'dubeltówek' i po wręczeniu prezentów zajęliśmy pozycje w ogrodzie. Ten kto nie był, niech wyobrazi sobie cudowną, zieloną i jakby półdziką przestrzeń niczym z 'Alicji w krainie czarów'! Tam rozpoczęła się właściwa feta; jedzonko, picie i krotochwile były na porządku dziennym. Iza z Pawłem zajęli się uzupełnianiem poczęstunku, a husarze cmokali z podziwu. Bo też podjęto nas po królewsku, a kulminacją celebry było morze szampana i dwa ogromne torty podane, jako kwintesencja uroczystości. Jubilat przekazał swój przywilej podziału urodzinowego ciasta w ręce jednego z husarzy, lecz skończyło się wspólnym krojeniem porcji dla wszystkich, którzy po chwili podsuwali talerzyki dla repety. Szampany strzelały gejzerami w niebo, a jednym z nich Jubilat obficie skropił motocyklistów; działo się! Za chwilę Iza z Pawłem pomogli żonie Franka, która z wysokości wózka przywitała się z obecnymi. W międzyczasie zjawili się też wyczekiwani chłopacy z Wałcza i oczywiście... Karol, który długo nie wytrzymał w swoim Nakle. Nawiasem mówiąc stał się obiektem szczególnej troski pani Paprotowej, która usiłowała ośmielić go do spróbowania przygotowanych frykasów. Nie trwało długo i zaczarowany ogród wytrysnął w niebo girlandą fajerwerków! Za chwilę pojawiły się cudownego smaku lody prosto ze Złotowa i trzeba przyznać, że rzadko mamy okazję do kosztowania, jak zmrożona słodycz powinna pieścić podniebienie. Chwile mijały niezwykle szybko i dla części z nas dość rychło zapaliła się lampka powrotu. Żal było odjeżdżać, a szczególnie w takich chwilach, kiedy wśród tygodniowego zgiełku - co napisano wcześniej - nurzaliśmy się w enklawie beztroskiego garden party. To było niesamowite i bajeczne, a w centralnym miejscu tej bajki tkwiła postać Franka - czerstwego szlagona, niezwykle gościnna i serdeczna. Tak samo, jak cała rodzina - dodać trzeba dla podkreślenia roli pozostałych osób w tworzeniu tego klimatu. Z prawdziwym żalem odjeżdżaliśmy... Jest coś szczególnego w pożegnaniach, mogą być skromne i bizantyjskie, zwięzłe i niekończące się, lecz zazwyczaj smutne! To pożegnanie nie rzuciło jednak chłodnego cienia. Choć żal było wracać, jednak rekompensatą były gesty stojących na podwórku gospodarzy póki ostatni motocyklista nie zniknął w perspektywie drogi na Piłę... Dziękujemy Franku za serdeczne przyjęcie i przyjmij naszą refleksję, że niewielu jest takich, którzy potrafią przyjąć swoich kolegów z klasą, jak Ty i Twoja rodzina!

26-28.06.2009
Rozpoczęty w piątek weekend również należał do owocnie wypełnionych. Piątkowego popołudnia Wojtek Kotlarski i Wojtek Skowroński pod nieobecność Macieja Wichrzyńskiego zaliczającego sesję egzaminacyjną wyjechali do Byszewic. To miejscowość, przez którą biegły trasy Włóczykija ze śmiesznym 'Smerfolandem'. Jego właścicielem jest pan Paweł Wojciechowski, któremu zawdzięczamy fantastycznie zorganizowane przyjęcie na Punkcie Kontroli Przejazdu. Teraz możemy już zdradzić szczegóły jednej z wizyt w jego domu, których kilka odbyliśmy w ramach objazdu marszruty naszego rajdu. Za każdym razem ze strony Pawła i jego żony Czesławy towarzyszyło ogromne zainteresowanie imprezą i jej szczegółami. Uczestnicy mieli możliwość na własne oczy przekonać się, jak wyglądało zaangażowanie gospodarzy w dobry klimat pobytu w jego obejściu. Któregoś razu Paweł wygadał się, że brakuje mu komputera, który jest jego marzeniem. I oto w piątkowe popołudnie marzenie zostało... przywiezione przez Husarię. Długo nie mógł uwierzyć, że to prawda! Choć sam komputer nie jest nowy, jednak został przygotowany przez fachowca w/g standardów, których nie można się wstydzić. Pierwszy kontakt z własnym sprzętem Paweł zrealizował oglądając na dużym, kolorowym monitorze z głośnikami wiosenne odwiedziny oraz fotki i filmy z Włóczykija.

Komputer dla Pawła

W sobotni ranek o godz. 9:00 z parkingu Baru nad Zalewem do Darłowa wyruszyła grupa amatorów zabytkowych pojazdów wojskowych w osobach Rafała Bartosia z synem, Karola Boruckiego, Artura Golasy z żoną Ewą, Wojtka Kotlarskiego, Jacka Kwiatkowskiego i Macieja Pakieta. Husarzy nawiedzili teren zlotu, gdzie spotkali załogę budzyńskiego Sokoła lecz na nocleg pod namiotami udali się do pobliskich Dąbek. Jak wynika z relacji impreza była niezwykle udana, a nocna integracja pod namiotami przebiegała spokojnie ;-) pod okiem żony Artura. Następnego dnia wszyscy powrócili szczęśliwie do domów przy pięknej i słonecznej pogodzie.

Sobota i niedziela w Pile nie uśpiła pozostałych. Wiemy o wycieczce, którą Wojtek Skowroński odbył motorem w kierunku Wałcza, Szwecji i Nadarzyc poszukując inspiracji do wakacyjnego cyklu konkursów ogłaszanych na łamach klubowego Forum. Na trasie 'napotkał' Jurka Kozerę i razem podsumowali ostatnie wyjazdy podczas wieczornej fety na Pikniku Myśliwskim w stanicy Koła Łowieckiego Grandel w Wiesiółce.
Z kolei Zbyszek Galus, Jarek Grochowski i Arnold Zimnicki myknęli w niedzielne popołudnie do Nakła odwiedzić Karola Boruckiego. Ze świeżej relacji Karola wnioskować można o udanym czasie spędzonym przez tą czwórkę w siodłach.

25.06.2009
Dzisiejszego czwartku spotkało nas miłe, aczkolwiek oczekiwane zdarzenie. Prócz normalnego zjazdu motocyklistów pod Klub przyjechała rodzina państwa Bartnickich. To Adam, nasz Kosiarz Zagadek zjawił się po zakończeniu roku szkolnego, by odebrać swoje nagrody. Nie uniknęliśmy wzruszenia, które szczególnie prezentowało się w oczach pani Kingi Bartnickiej, kiedy organizatorzy chwalili ich syna. Zresztą, pochwały należały się za jego konsekwencję i bezkompromisowe zwycięstwa wobec innych uczestników, choć nie tylko za to... Młodemu motocykliście pogratulowaliśmy zainteresowań i zdolności z niekłamaną satysfakcją wręczając naręcze upominków. Dzisiejsza wizyta dała animatorom zagadek wiele energii i motywacji na przyszłość. Adam jest bowiem namacalnym dowodem sensowności tego, co Husaria robi dla popularyzacji turystyki motocyklowej i promocji walorów turystyczno-krajoznawczo-historycznych naszego regionu.

18-19.06.2009
Wbrew obawom dzisiejsze spotkanie klubowe odbyło się bez nękającego deszczu. Przyjechał Wałcz w osobie Leszka Graczykowskiego z 'transportem' husarskich chorągiewek, po które specjalnie zawitał Karol Borucki. Zresztą, dzisiejszy wieczór cieszył się dużą frekwencją, chyba za sprawą niemiłej pogody, skutecznie torpedującej szczególnie dalsze wyprawy.

W piątek ze swojej życiowej wyprawy dookoła Polski powrócił nasz gorący, aczkolwiek mocno niezależny sympatyk Marcin Ciemiński z Basią i Jędrkiem. Wrócili z tarczą po 13 dniach i przejechaniu ponad 2200 km, wypełniając w całości zaplanowany program swojego zamierzenia. Nie bez satysfakcji dostrzegliśmy na jednym ze zdjęć Marcina wystrojonego w husarską koszulkę Włóczykija 2009, co dobitnie świadczy o naszym bliskim powinowactwie w zainteresowaniach!

13-14.06.2009
Ten weekend motocyklisci z Husarii spędzili czynnie i atrakcyjnie. W sobotę sześciu husarzy pojechało do Kcyni na tamtejszy Piknik Parafialny. Po zeszłorocznych doświadczeniach ci, którzy ich zaznali (szczególnie w autobusie bydgoskiego krwiodawstwa) nie mieli wątpliwości, że jechać trzeba. I pomimo siąpiącego deszczu Karol Borucki, Artur Golasa, Wojtek Kotlarski, Jacek Kwiatkowski, Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński dojechali na miejsce akcji. Co szczególnego w kolejnym wyjeździe? Heh, właściwie niewiele poza tym, że ktoś czekał i nie zawiódł się... Być może tak trzeba patrzeć na solidarność i wagę własnego słowa? Wróciliśmy dokładnie zmoczeni, ale zadowoleni z atrakcji napotkanych podczas miłej imprezy. Prócz husarzy pojechali też Leszek Szwajkowski i poznany w Kaczorach Hubert. Byli chłopacy z Old Wings i trochę wiary z okolic. Były również, co oczywiste Kcyńskie Anioły!

Głowaczewo

Sobotnia ulewa mało zapowiadała ładną niedzielę, a taka właśnie się zdarzyła! Słoneczna, piękna pogoda towarzyszyła husarzom podczas kombinowanej motocyklowo-kajakowej imprezy w plenerze. Po zbiórce nad Zalewem 16 osób dojechało motorami do Pensjonatu nad Piławą w Głowaczewie, gdzie nastąpiła przesiadka na autobus, który zawiózł ich na miejsce wodowania w Zdbicach. Ciepła, wręcz upalna momentami aura towarzyszyła załogom 9 kajaków czyli Rafałowi Bartosiowi z Joasią, Karolowi Boruckiemu z Bartkiem, Arturowi Golasie z Hubertem, Jackowi Kwiatkowskiemu z Szymonem, Jarkowi Lelewskiemu z Klaudią, Maciejowi Pakietowi z Tomkiem, Łukaszowi z żoną, Wojtkowi Skowrońskiemu i Asi Winiarskiej przez bite 5 godzin spędzonych na wodzie. Nie obyło się bez śmiesznych sytuacji, kiedy dwójka naszych skąpała się, niestety po szyję w zimnej rzece. Ale nie zakłóciło to w niczym dalszego ciągu spływu, stając się dobrą kanwą do żartów i dowcipów. Słońce grzało, prąd rzeki leniwie spławiał uczestników do nieuchronnego finału, gdzie czekał dobry posiłek i chwila wypoczynku wśród pięknej, zielonej scenerii z rzeką w tle. Siedząc na tarasie pensjonatu chciałoby się pozostać tam jeszcze dłużej tym bardziej, że wcześniejsze wspomnienia części uczestników bardzo mocno wiązały się emocjonalnie z tym miejscem. Podczas pobiedniej sjesty dotarło do Głowaczewa jeszcze kilku naszych i wróciliśmy do Piły w ekipie powiększonej o kolejne 5 maszyn, którym przewodzili Wojtek Kotlarski i Maciej Wichrzyński. Przydarzyło się kilka drobnych emocji po drodze lecz należy ufać, że wyciągnięte wnioski dobrze posłużą na przyszłość dla bezpiecznej jazdy i zdrowych relacji między motocyklistami. Jesteśmy wszak zespołem, w którym każdy odpowiada za wszystkich, jak oni za tego jednego... Jeżeli chcemy być dumni z grupy, jaką tworzymy to przede wszystkim powinniśmy czuć odpowiedzialność wobec pozostałych, co jest niełatwą sztuką wymagającą kompromisów i poświęceń. Lecz trzeba mieć świadomość, że warto, że taka właśnie jest droga do zaufania i integracji.

08.06.2009
Włóczykij 2009 już za nami! Odbył się w sobotę 6 czerwca przy pierwszorzędnej pogodzie gwarantującej dobrą i bezpieczną zabawę. Wzięło udział łącznie 33 motocyklistów na 32 maszynach, w tym kilku przyjechało z Gdańska, Grodziska i Opalenicy. Słoneczny ranek tego dnia nie pozostawił żadnych złudzeń, że aura dopisze. Około godz. 8:00 teren Ośrodka na Płotkach stał się widownią skromnego liczebnie, ale wielkiego zapałem i duchem pierwszego w historii regionu, motocyklowego rajdu na orientację Włóczykij 2009. Na placu pojawili się organizatorzy, Marcin Ciemiński z Basią i synkiem oraz p. Dominika Łoboda z Tygodnika Nowego. To jej zawdzięczamy piękną relację ze startu imprezy, do której link poniżej. Mieliśmy przyjemność wystartować Ciemińskich do
wycieczki wokół Polski, by za kilka minut własnym życiem zaczęła tętnić nasza impreza. Do godz. 10:00 była skompletowana grupa uczestników zaopatrzonych w niezbędne materiały. Po krótkiej odprawie wszyscy rozjechali się swoimi drogami na północ, bądź na południe. Chwilę później na parking podjechał jeszcze jeden motocykl z parą motocyklistów i również ci ruszyli w trasę. Przypadek zrządził, że w obie trasy pojechały jednakowo liczne grupy po 16 maszyn. Większość założyła żółte kamizelki otrzymane od OtoMoto i MotoAllegro; choć nie było przymusu, to jednak aspekt bezpieczeństwa został postawiony na właściwym miejscu. Zaprojektowaliśmy alternatywę północną lub południową tej samej pętli przejazdu. Jej szczegółowy opis zamieszczono na linku dostępnym w informacji o Włóczykiju. Na uczestników czekało 14 zadań do wykonania na całym przebiegu 150 km trasy oraz trzy Punkty Kontroli Przejazdu - w Byszewicach u p. Pawła Wojciechowskiego oraz w Liszkowie zaaranżowany przez wicestarostę powiatu pilskiego p. Jana Pikulika. Trzecim PKP były właściwie dwa miejsca, po jednym na każdą trasę. Na każdym stał samochód osobowy symulując awarię z jej wszelkimi atrybutami wzmocnionymi ekspresją 'bezradnych' pań, które zgłosiły się do tego zadania. Jego ideą było sprawdzenie, na ile motocykliści wykażą się pomocną postawą i solidarnością wobec 'niefortunnych' kierowców. Zadania sprawnościowe zostały wyznaczone w Krajence oraz w Kalinie. Nasi przyjaciele, motocykliści z krajeńskiej formacji 'Płonących Wałów' urządzili diabelski tor przeszkód w postaci slalomu na placu pod ich siedzibą, uzupełnionego sprintem po kondygnacjach budynku wieży. Trzeba było widzieć naszych nieboraków miotających się krętymi schodami w poszukiwaniu odpowiedzi ukrytej w kiblu na parterze! W Kalinie zaś nasz człowiek sprawdził rajdowiczów w dyscyplinie obronnej, czyli strzelaniu z broni pneumatycznej do tarczy. Wbrew pozorom nie było to proste, gdyż dłonie trzęsły się jeszcze od drgań kierownicy na pokonywanych nierówności.
Większa część Rajdu przebiegała wg harmonogramu, prócz przejazdu przez Liszkowo, gdzie bikerzy zostali zaskoczeni i 'zrzuceni' z siodeł serdecznym przyjęciem zgotowanym przez społeczność gościnnej wsi. Dla ilustracji atmosfery przytoczę treść telefonu odebranego od jednego z uczestników, który zastrzegał sobie możliwość przedłużenia pobytu w tym miejscu na bliżej nieokreślony czas... Około godz. 16:00 na mecie pojawiła się pierwsza załoga i od tej chwili, co rusz pojawiali się następni. Do kiedy nie przyjechali ostatni, można było wysłuchać gorących relacji i opinii o przebiegu Rajdu. Może zabrzmi to nieskromnie, lecz nie szczędzono pochwał za dobre przygotowanie i atrakcyjną trasę. Wszyscy ugościli się przy podanym gorącym posiłku, a tymczasem jury rozpoczęło ocenę wykonanych zadań co w efekcie wyłoniło zwycięzców:

Pierwszy Włóczytłok trasy północnej - Rafał Bartoś z synem (21 pkt)
Drugi Włóczytłok trasy północnej - Piotr Kraszewski (20 pkt)
Trzeci Włóczytłok trasy północnej - Daniel Karczewski (20 pkt)
Pierwszy Włóczytłok trasy południowej - Ireneusz Michniak (22 pkt)
Drugi Włóczytłok trasy południowej - Mirosław i Barbara Gradeccy (20 pkt)
Trzeci Włóczytłok trasy południowej - Marek Duniak (20 pkt)

Puchary starosty pilskiego p. Tomasza Bugajskiego:
Pierwszy Znawca Krajny i Doliny Noteci - Krzysztof Wołoszyn (11 pkt)
Drugi Znawca Krajny i Doliny Noteci - Maciej Sikorski (11 pkt)
Trzeci Znawca Krajny i Doliny Noteci - Aleksander Giece (10 pkt)

Nagrody główne - Włóczytłoki 2009

Jednakowa ilość punktów wywalczona przez niektóre z wymienionych osób była dodatkowo weryfikowana przez pozostałe oceniane dziedziny Rajdu, jak sprawność w konkurencjach technicznych czyli slalomie i strzelaniu, prawidłowe odpowiedzi z krajoznawstwa i historii oraz wspomnianą solidarność na drodze. Miały znaczenie choć mizerne, skromne łapówki ukradkiem wręczane podczas oceny tras, ale to sprawa dla prokuratora :-)
Upominki ufundowane przez Wydział Promocji Starostwa Powiatowego w Pile za solidarną postawę wobec innych użytkowników drogi, zgodnie z intencjami fundatora przypadły 6 motocyklistom, jacy zatrzymali się przy PKP - pułapce dla udzielenia pomocy i były to osoby wcześniej uhonorowane Włóczytłokami obu tras. Właściwe odpowiedzi na zadania są opublikowane w zakładce o Włóczykiju na stronie głównej naszego serwisu.

Za zgodą organizatorów Zgniłej Pyry z Zalesia k. Buku na wykorzystanie ich symbolu, wyróżniliśmy najbardziej sympatycznego bikera imprezy. Specjalną nagrodę w postaci wora wielkopolskich pyr otrzymali dwaj kierowcy quadów Bartłomiej Śnioszek i Łukasz Chudy! Bez kozery jest to nagroda szczególna, gdyż stanowi jakościowy łącznik pomiędzy rajdami o bliźniaczym charakterze. Nagroda w pełni zasłużona, gdyż żaden inny motocyklista nie zyskał sobie aż tak wiele sympatii widzów, którzy byli wożeni przez uśmiechniętych Bartka i Łukasza.
Może zabrzmi to pretensjonalnie wobec tylu wyróżnionych, lecz wielkimi zwycięzcami okazaliśmy się wszyscy - uczestnicy Rajdu i jego organizatorzy. Taka jest prawda i niech każdy z nas dopowie sobie dlaczego...

Na komentarz innego rodzaju zasługuje relacja p. Hanny Kotlarskiej-Romanowskiej z punktu-pułapki, która przekazała, że wobec jej 'tragedii' nie zareagował żaden z kierowców samochodów osobowych przejeżdżających mimo. Jednak z żywą pomocą ruszyli panowie wykonujący ciągnikiem prace leśne na odcinku Paruszka - Plecemin. Byli to Eugeniusz Romańczyk, Krzysztof Szpałek oraz Robert i Zbigniew Wójcikowie. Należy im się uznanie za bezinteresowną pomoc niesioną 'bezradnej' kobiecie w środku lasu!

Za pomoc, wsparcie bądź patronat nad Rajdem Włóczykij 2009 dziękujemy wszystkim instytucjom i osobom umieszczonym na pasku bocznym zakładki o Rajdzie. Jeśli ktokolwiek został pominięty w naszej wdzięczności, niech wybaczy pionierom zagubienie na ich drodze do sukcesu, która jest także drogą naszych dobrodziejów. Szczególne podziękowania kierujemy dla przyjaciół z 'Płonacych Wałów' za bezinteresowne i spontaniczne wsparcie naszej inicjatywy. Można powiedzieć, że z ludźmi takiego pokroju bardziej opłaca się zgubić, jak z innymi znaleźć. Dlatego mimo zmęczenia, trójka organizatorów wyruszyła tegoż samego wieczora podziękować Pilotowi z ekipą za dobrą robotę i zostali tam do północy. Radości ze spotkania nie zepsuła nawet rzęsista ulewa, podczas której wrócili szczęśliwie do domów.

Energia płynąca z udanej imprezy jest dobrą wróżbą na przyszłość, dlatego już dziś zapowiadamy kolejnego Włóczykija 2010, a jesienią bieżącego roku podobny rajd w kierunku na Tuczno. Serdecznie zapraszamy!
Informacja prasowa: www.dzienniknowy.pl
Zobacz film: Byszewice

05.06.2009
W czwartek 4 czerwca, czterech husarzy wybrało się przez Wilno na kilka dni do Sankt Petersburga. Miło nam donieść, że Zbyszek Galus, Jarek Grochowski, Jurek Kozera i Romek Sendal osiągnęli pierwszy, czyli wileński cel wyprawy. W sobotę zaś ruszają dalej, by zachwycić się miastem niezwykłym, wspaniałym dziełem Piotra I Wielkiego - niedawnym Leningradem. To rosyjskie "okno na Zachód" można określić mianem najbardziej europejskiego miasta naszego wschodniego sąsiada. Bez wątpienia przyczyniła się do takiej opinii renoma, jaką miasto zyskało za caratu będąc ulubionym kurortem rodzin panujących i ich dworów.
Z kolei dwaj inni koledzy - Paweł Dahlke i Wiesiek Pawłowski wraz z większą, 60 osobową grupą pojechali zabawić do Lwowa. Obszerniejsze sprawozdanie zamieścimy po powrocie obydwu zespołów.
Informacja prasowa: www.faktypilskie.pl

04.06.2009
Dzisiejsze spotkanie w Klubie zdominowane było przez Marcina Ciemińskiego, który przyjechał pokazać się przed wyjazdem na wyprawę swojego życia. Wspólnie z żoną Basią i synkiem ruszają w sobotę na trasę liczącą 3500 km, która poprowadzi ich dookoła granic Polski. Przebieg wyprawy można śledzić przez podgląd strony, na której Marcin z Basią będą zaznaczali kolejne pokonane odcinki. Jest to aplikacja Mapvivo testowana przez naszego przyjaciela w ramach sponsoringu firmy, która użyczyła sprzętu i oprogramowania. Rodzinna wyprawa planowanego objazdu granic rodziła się w głowie Marcina już od dawna i z właściwą sobie konsekwencją sprawca, który wplątał w swoje zamierzenia całą rodzinę wreszcie postawił na swoim. Basia z synkiem będą jechali VW Golfem, a Marcin pokozaczy na Harley Davidsonie 1200 Sportster. Dziś pokazał nam oklejone auto, które przypominało rajdowy bolid, że aż strach wyglądać do soboty Harry'ego, bo chyba Marcin nie zamienił go na słup ogłoszeniowy!? Jest miłe, że zdecydowali się rozpocząć swoją przygodę razem z nami, startując jednocześnie - my do Włóczykija, oni do swojej wyprawy!
Internetowa strona, na której zostały zamieszczone informacje o wyprawie to www.dookolapolski.prv.pl. W imieniu Ciemińskich serdecznie zapraszamy do jej odwiedzenia i duchowego wsparcia całej rodziny!

Wyprawa wokół Polski

02.06.2009
Dzięki dużemu zaangażowaniu bezpośrednich organizatorów oraz życzliwym mecenasom i patronom mogliśmy z początkiem bieżącego tygodnia zamknąć cykl przygotowań do Włóczykija 2009. To również dotyczyło Pikniku Motocyklowego zrealizowanego na Płotkach wbrew deszczowej pogodzie, czym dodatkowo podnieśliśmy prestiż i walory samej imprezy oraz jej uczestników. Obecność licznej rzeszy bikerów na piknikowej paradzie i wspólnej biesiadzie świadczyła o spontanicznej i bezinteresownej potrzebie integracji środowiska. Mamy nadzieję, że analogicznie będzie z Włóczykijem, lecz trzeba już dziś powiedzieć, że Rajd mógł doczekać się realizacji tylko w atmosferze wsparcia i życzliwości. Jest zbyt wcześnie na kierunkowane podziękowania, więc poczekamy z tym do sposobniejszej okazji, jednak już dziś chcemy wyrazić wdzięczność naszym dobrodziejom, których znaki zostały zamieszczone na rajdowej podstronie za ich szlachetne gesty. Dzięki nim impreza została zaopatrzona we wszelkie atrybuty, jakich nie powstydziłoby się każde inne takie zdarzenia o utrwalonej renomie. Mamy więc szeroką kampanię informacyjną, starannie opracowane gadżety rajdowe, a nawet okolicznościową koszulkę o wikcie na trasie i po jej ukończeniu nie mówiąc. Nie czas rozważać, czy przełoży się to na sukces Rajdu, ale zrobiliśmy dużo dla powodzenia tej pionierskiej inicjatywie w naszym regionie. Reszta zależy od pogody i od Was - uczestników!
Informacja prasowa: www.faktypilskie.pl

24.05.2009
Niedziela na spotkaniu z osobami niepełnosprawnymi w Kaczorach...
Wybaczcie zwłokę, ale wzruszenie i emocje nie pozwalają jeszcze zebrać myśli, by napisać coś sensownego. Może jutro, pojutrze... Wszyscy jesteśmy pod wielkim wrażeniem takiej ilości motocyklistów i różnorodności ich pojazdów! Kiedy widziało się uśmiechnięte twarze kierowców i ich pasażerów nie mogło być wątpliwości, że nasza obecność w tym miejscu ma ogromne znaczenie. Dziękujemy tym, którzy dali radość innym na siodłach swoich maszyn, a szczególnie kolegom na quadach. Jesteście naprawdę wielcy i niech mówią o was co chcą - serca macie wielkie! To, że byliśmy oczekiwani nie pozostawia jakichkolwiek wątpliwości; świadczą o tym spontaniczne reakcje naszych Gospodarzy i ich gości. Niezwykle wymowne są uśmiechy wszystkich obecnych na trybunach oraz murawie boiska. Na szyi jednego z młodzieńców można było ze wzruszeniem dostrzec smycz podarowaną podczas ubiegłorocznego Pikniku w Pile na Deptaku... To mówi wiele, a dowodem jest fotografia nr 92. Powodów do wzruszeń było wiele więcej, a ich wspomnienie jest w nas żywe i na pewno przetrwa próbę czasu po inne okazje wspólnych spotkań. Wbrew przypadkowemu zdaniu, o wspaniałomyślnym 'geście' ze strony motocyklistów nie ma nawet mowy! Przyjazd tak wielu bikerów z Budzynia, Chodzieży, Osieka, Wałcza, Piły i innych miejscowości był spontaniczny i nic nie było go w stanie odwołać. Podobnie niezachwiana jest w nas pewność, że wszyscy tworzymy jedno społeczeństwo o tych samych prawach i przywilejach tyle tylko, że jedni z nas mogą zrobić więcej dla drugich...
Informacja prasowa: www.faktypilskie.pl

Lodołamacze...

16-17.05.2009
W zgodzie ze starym powiedzeniem, że pogoda może być bardzo dobra albo dobra, na sobotni III Piknik Motocyklowy w Pile zamówiliśmy tę ostatnią. Pomimo padającego deszczu, który momentami przemieniał się w ulewę motocykliści nie zawiedli i nad Zalewem zjawiło się około 100 maszyn, samochodów nie licząc! Zgodnie z programem ruszyliśmy do parady przez miasto, co mogło być niemałym zaskoczeniem dla innych kierowców i nielicznych przechodniów. Plac Staszica przywitał wszystkich dekoracją z pachołków drogowych przygotowanych dla konkurencji, z jakimi mieli się zmierzyć motocykliści. Rozegrane dyscypliny na najwolniejszą jazdę i... najszybszy sprint kierowców pozwoliły wyłonić pierwszych zwycięzców licznych atrakcji tego dnia. Mokra nawierzchnia placu okazała się idealna dla kilkuminutowego pokazu opanowania quadów przez ich właścicieli. Nie chcąc wystawiać się dłużej na nękający deszcz ruszyliśmy na Płotki, gdzie tymczasem czekał już gorący posiłek sprawnie podawany przez załogę Wiesława Jasiukiewicza właściciela klubu Tequila, który zapewnił nam tego dnia obfity wikt. Po zaspokojeniu pierwszego głodu i pragnienia każdy poszukał sobie wygodnego miejsca, by nieco odpocząć w klimatach bluesa granego przez Nalepa Band kiwając się w rytm takich kawałków, jak 'Modlitwa' czy 'Oni zaraz przyjdą tu'. Wznoszone ku niebiosom teksty Breakautów zostały wysłuchane, deszcz przeszedł w fazę mżawki i niebawem zanikł, więc nic już nie stało na przeszkodzie dla serii atrakcyjnych konkursów. Niezwykły humor i organizację zapewnił Stasiu Szdżuij z Old Wings, którego propozycje były przyjmowane liczną frekwencją zawodników i aplauzem widowni. I tak zmierzyli się oni na początek 'telefonując' do teściowej przed opróżnieniem baryłki Heinekena. Na oczach publiki łgali do słuchawki, zapewniając o rychłym powrocie lub zgodnie z prawdą deklarowali dłuższą nieobecność! Najbardziej efektowny telefon wykonał niezrzeszony Jarek 'Motur' z Cyku niewzruszenie kłamiąc do słuchawki, kiedy tymczasem guma powaliła go i ciągnęła po glebie za szpetne słowa! Niewyczerpana inwencja prowadzącego często dawała znać o sobie ogniskując uwagę gości na kolejnych atrakcjach, jak choćby rzut gaśnicą - bagatelka 1 m długości i ok. 20 kg wagi, którą wygrał słusznego wzrostu i wagi Jarek - człowiek Husarii. Z kolei do przeciągania liny stanęły prócz gospodarzy także ekipy Jawers Team z Trzcianki, Old Wings z Osieka i Sokoła Budzyń. Po 'nieczystej' walce w błocie wygrały Sokoły przeciągając Jawersów na swoją stronę. A Nalepa Band niewzruszenie grał dalej...
Kolejne dyscypliny zaskakiwały widzów i uczestników choćby konkurencją 'wał korbowy', gdzie zadaniem było utrzymać stary wał, jak najdłużej zachowując poziom obciążonego ramienia. Tu rywali bez szans pozostawił Jacon z ekipy Jawers tańcząc z wałem wokół placu! Na uwagę zasługuje udział dziewczyn, w tym Iwony z Trzcianki i małej Marty spośród widowni, które miały przywilej stanąć w szranki dzierżąc oburącz zardzewiałe żelastwo. Żeby dać dowód równouprawnienia płci, jakie szeroko znane jest wśród bikerów rozegrano konkurencję pod nazwą 'ciągutka' która miała wyłonić zwycięzców w osobnych kategoriach pań i panów. Do trzech puszek Redds zasiadły trzy panie, a po przeciwnej stronie trzej panowie zapatrzyli się w Lecha. No i poooooszli, a oniemiała publiczność zastygła patrząc, jak oni ciągnęli przez metrowej długości przewody po płynie hamulcowym! Wśród pań najlepsza okazała się Marta dystansując Marlenę i Iwonę lecz wśród panów konieczna była... dolewka, która wyłoniła Wojtka z Husarii, jako zwycięzcę. W międzyczasie na platformie opadły z sił Nalepa Band został zastapiony przez Jerry's Hole Band i nowy duch wstąpił w motocyklistów zamierzających sprawdzić się w toczeniu pełnowymiarowej beczki wypełnionej ich ulubionem napojem - piwem. Bieg odbył się na dystansie 40 metrów licząc tam i z powrotem, a zawodnicy zastosowali przeróżne techniki nierzadko tracąc kontrolę nad kierunkiem toczenia. Zwyciężył różnicą jednej sekundy Gregor z Trzcianki, który licząc na nagrodę w postaci obiektu zmagań, musiał zadowolić się kolejną baryłką Heinekena. To była ostatnia pozycja wśród konkursów co znaczyło, ze od tej chwili do późnej nocy, a właściwie ranka bikerzy pozostali sam na sam z gorącym bluesem chłopaków Jerry'ego i muzyczną opieką DJ-a. No i własnym towarzystwem...
Słoneczna niedziela przywitała nielicznych już twardzieli wspaniałą pogodą, jaką można sobie wyobrazić nad jeziorem wśród lasów! To była nagroda za sobotnie poświęcenie i niezłomną wolę wspólnej zabawy. Do porannej kawy zasiedli najtwardsi z twardych i miłemu nastrojowi zdawało się nie być końca. Zwolna na plac przybywali pozostali, także przyjezdni z 'miasta' i zasiadali w pobliżu tlacego się ogniska, wśród aromatu gorącego napoju. Przyjazd Arnolda, który - a jakże - pojawił się motocyklem dał sygnał do rozpoczęcia mszy św. polowej. Zgromadziła ona przed ołtarzem zaimprowizowanym wśród motorów także osoby spoza naszego grona, a największą niespodziankę sprawił nasz Franek Paprota z rodziną, przybyły mimo trudności z pobliskiego Jastrowia. Proste i mądre słowa kapłana przywołały nastrój religijnej refleksji, a potęga naturalnej przyrody nadała im szczególnego znaczenia dla wszystkich obecnych. Krótka, lecz pełna ceremonia postawiła kropkę nad 'i' naszej udanej imprezie. Udowodniliśmy, że pasja i koleżeństwo nie znają granic i potrafimy się integrować bez oglądania na drobiazgi, jak np. pogoda. Nie odnotowano żadnych incydentów, a niewielka szkoda wyrządzona nieumyślnie jednemu z motocyklistów została sprawnie załatwiona. Organizatorzy dziękują wszystkim za przybycie i wspólną, dobrą zabawę - jesteście najlepsi! Naszą wdzięczność kierujemy dla licznych osób i instytucji za okazaną pomoc i wsparcie. Wszystkim hojnym fundatorom nagród i prezentów składamy osobne podziękowania w uznaniu za serdeczny gest. Byłbym okazał się niewdzięcznikiem zapominając o jedynym na Pikniku namiocie firmy P.H.U. AS-PER z Piły oferującej podczas trwania imprezy swoje produkty w postaci preparatów do konserwacji motocykli. Szerokośći przyjaciele i koledzy!

15.05.2009
Miło nam było przyjąć zaproszenie od Mariusza Ochryniuka, właściciela nowootwartej restauracji Stajnia położonej przy zbiegu ulic Przemysłowej i Motylewskiej w Pile. Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne - oryginalna aranżacja przestronnego wnętrza i wyeksponowane motocykle stanowiły dowód pasji właściciela. Kolejne impresje związane były już z kulinariami i przekonały nas tzn. Karola z Alicją, Rafała z Joasią i Mariusza z Mariolą nie licząc trzech singli tzn. Wojtków i Macieja, że warto spędzić w tym miejscu nawet dłuższą chwilę. Pierwsze dwie pary zostały do późnego wieczora, a pozostali wyemigrowali przed czasem. Niemniej, to miejsce warte grzechu i wrócimy tam z pewnością jeszcze nie raz!

9.05.2009
No i pojechaliśmy do budzyńskiego Sokoła w kolejnym, słonecznym i ciepłym dniu rozpoczynającego się sezonu. Po zbiórce nad Zalewem odebraliśmy Rafała Bartosia z synami, który czekał w Ujściu i niebawem dojechaliśmy do Chodzieży. Trzeba niezwykłego zbiegu okoliczności, żeby w tym samym czasie napotkać i wpleść się w długą kolumnę motocykli, która właśnie zdążała z Budzynia. Wszyscy razem opanowaliśmy chodzieski rynek, a była nas siła! Przywitania, rozmowy, podpatrywanie nowych maszyn zajęły kilka kwadransów i w tym czasie miała miejsce msza św. u Floriana, a następnie grupa rekonstruktorska dała chodzieżanom skromny pokaz swoich możliwości. Jestem przekonany, że odjeżdżając zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie czego dowodem były tłumy życzliwych osób na chodnikach. Przejazd przez Szamocin i Margonin do Zbyszewic był jedną wielką pochwałą naszych pasji! Tak wielu widzów oczekujących wzdłuż trasy przejazdu na naszą kawalkadę nie widzieliśmy jeszcze nigdy. W ośrodku nad jeziorem czekał na nas posiłek, chłodne napoje i program rozrywkowy żywo prowadzony m.in. przez Jacka Ładę. Nikt, kto przyjechał nie pozostał głodny lub spragniony, bo sprawne panie przy kotłach z maestrią podawały kolejne porcje. Jak było wieczorem i nocą możemy się tylko domyślać, gdyż wieczorem zawinęliśmy się do powrotu. Dla obecnych i nieobecnych pociechą i wspomnieniem niech będzie obszerna relacja fotograficzna w Galerii. Podsumowując trzeba powiedzieć z uznaniem, że Sokoły podobnie, jak Old Wings zasługują na duże brawa. Dziękujemy przyjaciele i koledzy!

1-3.05.2009
Pora podsumować miniony długi weekend, a działo się dużo przy niezwykłej aktywności motocyklistów: Karol Borucki, Robert Pauszek, Jacek Sokołowski z żoną i Mariusz Ukleja udali się do Zakopanego pokonując około 1200 km. Jurek Kozera, Zbyszek Galus i Jarek Grochowski spędzili czas na wycieczce do Buska Zdroju i zgłębianiu pogańskich tajemnic Łysej Góry. W pierwszy dzień weekendu Wojtek Skowroński z Maciejem Wichrzyńskim objechali kolejny raz trasę czerwcowego Włóczykija. Także w piątek Artur Golasa dał się ponieść samotnie do Wolsztyna, a po powrocie wespół z Marianem Jędrzejaszkiem, Karolem Wiśniewskim i Arnoldem Zimnickim, nawinęli prawie setkę jeżdżąc wokół komina po okolicznych wsiach. Wojtek Kotlarski z grupką równieśników byczył się nad morzem, gdzie w sobotę pomknęli także Arnold, Leszek Graczykowski, Marian Jędrzejaszek z Irkiem Rajewskim poznawać uroki Wałów Chrobrego w wiosennym Szczecinie.

Rekordzistą długości przejechanej trasy oraz różnorodności odwiedzonych miejsc jest bez wątpienia Artur, który nawinął 460 km do wolsztyńskiej parowozowni i z powrotem, a w sobotę razem z Wojtkiem Skowrońskim odbył poprzedzoną piątkową naradą na Płotkach, dwudniową(!) peregrynację cysterskim szlakiem zachodniej Polski oraz miejscowościami rozsianymi na Pojezierzu Myśliborskim. Należy zaznaczyć, że jej plany powstawały od zeszłorocznej, zupełnie przypadkowej wizyty w pocysterskim obiekcie w Bierzwniku, który znalazł się na trasie wycieczki po byłych obozach jenieckich II wojny światowej, gdzie więziono polskich żołnierzy. Bieżąca, niemal 500 kilometrowa wyprawa posiada bogatą dokumentację fotograficzną i warta jest dokładnego sprawozdania jako, że była wpisana w nasze wiosenne zamierzenia i być może, jeszcze kiedyś zostanie powtórzona. Uzupełnieniem historycznej tematyki niniejszego wyjazdu będzie wakacyjna podróż szlakiem Templariuszy, którą planujemy już od wczesnej wiosny. Zapraszamy więc do uważnej lektury komunikatów i ogłoszeń, by dotyk bogatej historii nie pominął żadnego zainteresowanego motocyklisty.
Jeśli ktoś nie został uwzględniony w powyższej relacji, a spędził te dni w siodle, prosimy o informację gdyż jest się czym pochwalić.

26.04.2009
Słoneczny poranek zapowiedział wspaniałą, słoneczną pogodę na cały dzień zmagań podczas 12 Rajdu Zgniłej Pyry. O godzinie siódmej z parkingu Baru Leśnego na poznańskich rogatkach Piły wyruszyła grupa: Wojtek Kotlarski, Wojtek Skowroński, Maciej Wichrzyński, Andrzej Bujas, Piotr Dudziński, Jarek Grzegorczyk z pasażerem i Grzesiek Kulawik z żoną, zabierając po drodze Rafała Bartosia w Ujściu. Arek Lubiński pomimo awarii motocykla nie zrezygnował, szybko się z nią uporał i dogonił grupę jeszcze przed Czarnkowem gdzie czekali już Jacek Kwiatkowski z synem Szymonem i Marek Promiński. Do Zalesia dojechaliśmy tuż po godz. 9:00, a jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem Pyry. Dość sprawnie odbyła się rejestracja i po rytualnym sztachnięciu przechodnią fajką Pyrałką byliśmy gotowi do startu. Trasa okazała się niezbyt trudna, lecz przebiegała w mniej atrakcyjnych okolicach, jak ubiegłoroczna Pyra jesienna. Oczywiście Organizatorzy zadbali o szereg zadań, które mogły sprawić nieco kłopotów - lecz nie nam! Nagabując ludność, rozpytując i myszkując po kątach rozwalaliśmy jedno zadanie za drugim nie szczędząc uścisków dłoni dla włościan i komplementów dla urodziwych włościanek, czyli naszego przyszłego elektoratu. Każdego przyłapanego, dziatek nie wyłączając obdarowaliśmy wizytówkami Husarii nalegając na odwiedziny w Internecie. Prowadził jak po sznurku Marek, lecz pod koniec oddał pilotowanie Skowronowi, co przyniosło pozytywny efekt w postaci odciążenia... dróg moczowych zawodników.
Ostatnie rajdowe zadanie wykonaliśmy na rozstaju dróg w Niegolewie, przy głazie z tablicą ku czci bohaterskich, polskich szwoleżerów poległych w szarży pod Somosierrą. Do 1940 roku stał tu okazały pomnik wzniesiony mocą testamentu Andrzeja Niegolewskiego - jednego z uczestników tego historycznego wydarzenia i właściciela okolicznych dóbr. Grono lokalnych patriotów, między którymi nie brakuje organizatorów Pyry, stara się o przywrócenie monumentowi właściwego wyglądu i znaczenia w świadomości miejscowego społeczeństwa oraz kształtuje wizerunek wsi na zewnątrz Niegolewa. Jak to robią, poczytajcie w tym linku.
Wracając do tematu - powrót na metę nie sprawił husarzom żadnych trudności i nieco zdrożeni, spragnieni oraz głodni mogliśmy podreperować kondycję przygotowaną paszą i piciem. W oczekiwaniu na wyniki przemierzyliśmy wiele razy plac z m/w czterema setkami maszyn podejmując rozmowy, żartując, obserwując mnogość zgrabnych dziewczyn i fotografując to i owo. Na koniec gdy wyszło na jaw, że skutkiem zmowy i nieformalnych układów :-) zostaliśmy pominięci przy podziale zwycięskich worów z wielkopolskimi, dorodnymi pyrami zwróciliśmy się do Gospodarzy z podziękowaniem za gościnę oraz dobrą zabawę i myknęliśmy z powrotem do domów odgrażając się, że kolejnym razem nie odjedziemy bez fantów! Podróż minęła szczęśliwie z małą i niezwykle przyjemną przerwą w Chodzieży, gdzie żona Marka czekała nas z pyszną kawą i ciastem. Alina, to było bardzo miłe, dziękujemy i liczymy na jeszcze, a szczególnie dwójka niefortunnych nieobecnych czyli Rafał i Wojtek!

Nie zasypiali gruszek w popiele w niedzielne przedpołudnie pozostali husarze! Przed godz. 10:00 z parkingu Baru nad Zalewem w Pile ruszyła 'na rybkę' druga grupa, która w Wałczu przybrała następujący skład: Zbyszek Galus, Leszek Graczykowski z Grażyną, Jarek Grochowski, Marian Jędrzejaszek, Jurek Kozera, Jarek Lelewski z córką Klaudią, Roman Sendal, Zenek Siewierski, Jacek Sokołowski z córką - również Klaudią, Arnold Zimnicki i debiutant w naszym zespole Jakub z Weroniką. Pojechaliśmy przez Polanów, Sławno, Darłowo, Łazy, Kołobrzeg i Połczyn gdzie dołączył do nas Paweł Dahlke. Tradycyjnie przed końcem podróży zaliczyliśmy 'słodki akcencik' podany przez właścicieli Leśnego Dworu w Iłowcu. Dobra i liczna kompania, piękna trasa, wspaniała pogoda i 10 godzin na świeżym powietrzu złożyły się na czystą przyjemność. Trzeba podkreślić, że obie grupy spędzające niedzielę w siodłach wróciły szczęśliwie i bezpiecznie do domów i niech takie powroty będą regułą nie tylko dla naszej kompanii!

25.04.2009
Dzisiejsze popołudnie należało do Old Wings z Osieka! Najpierw nad Zalewem w Pile zebrała się całkiem spora grupa husarzy i motocyklistów spoza Klubu, która w Kcyni miała już następujący skład: Marian Frank, Artur Golasa, Mirek Gracz, Tomek Kołodziejczyk, Wojtek Kotlarski, Jacek Kwiatkowski, Marek Promiński, Maciej Pakiet, Robert Pauszek, Wojtek Skowroński, Mariusz i Karol Uklejowie, Maciej i Michał Wichrzyńscy, Karol Wiśniewski, Marcin Ciemiński, Piotr Dudziński, Jarek Grzegorczyk z kolegą, Arek Lubiński i inni (przepraszamy, jeśli ktoś został pominięty). Przed kościołem spotkaliśmy przyjaciół, kolegów i znajomych niewidzianych często od jesieni. Szczególnie serdecznie witaliśmy się z bikerami Sokoła Budzyń, Old Wings i sąsiadów z Krajenki. Po mszy jedną wielką paradą przejechaliśmy przez Kcynię, potem Nakło i wreszcie tnąc Wyrzysk dotarliśmy nad Noteć, by wziąć udział w tradycyjnym poczęstunku. Wąż motocykli w podwójnym szpalerze tworzył niezwykły widok majestatycznie i malowniczo wijąc się w zakrętach między Nakłem i Wyrzyskiem. Trzeba powiedzieć, że liczba uczestników mogła nawet przerosnąć oczekiwania Gospodarzy, gdyż na skromnym placu i dojeździe do stanicy wędkarskiej od motocyklistów i ich maszyn dosłownie, aż się roiło! Jednak Old Wings były przygotowane na wszystko i wiktu starczyło dla każdego. Chwilkę posiedzieliśmy, pojedliśmy i popiliśmy ucinając pogawędki z osieckimi Starymi Skrzydłami, budzyńskimi Sokołami, kcyńskimi Aniołami, krajeńskimi Płonącymi Wałami i z kim tam jeszcze przywitać się udało. Pogoda dopisywała i nic nie przeszkodziło wrócić przed zmierzchem do domów. Zabrakło kilku od nas, bo np. Karol Borucki był w piątek na zlocie użytkowników Hondy Gold Wing w Tleniu, ale z pewnością duchem wśród nas.

22.04.2009
Z tego, co nam wiadomo minione dni oraz ostatni weekend sprzyjały wiosennym wyjazdom i charakteryzowały się wyraźnie narastającą aktywnością motocyklistów. W sobotę nieco mniejszą, bo odnotowano np. wizytę w Wałczu oraz spotkanie Wojtka Skowrońskiego z Irkiem Rajewskim i Leszkiem Graczykowskim połączoną z odwiedzinami 'Sternika' w Piławie. Natomiast niedziela należała do bardziej udanych. Między innymi niewielką grupką z udziałem Artura Golasy, Wojtka Skowrońskiego, Macieja Wichrzyńskiego i Karola Wiśniewskiego odwiedziliśmy Józka Narela w Tucznie. W trakcie dołączyli Piotr Dudziński i Michał Wichrzyński - brat Macieja, więc powrót do Piły z międzylądowaniem na lotnisku odbył się większym kolektywem.
Odebraliśmy także w niedzielę 20.04. pocztę elektroniczną od osoby, która podszywała się pod Husarię na Naszej Klasie. Jest faktem, że wcześniej dokonaliśmy kilku czynności zmierzających do ochrony naszej własności, lecz ten kontakt wyjaśnił intencje autora. Wobec usunięcia dużej części nieuczciwie prezentowanych materiałów zaniechaliśmy dalszych działań, choć jedno jest ciągle w toku. W nadziei należnych Husarii przeprosin zapraszamy tego młodego (prawdopodobnie) człowieka i jego znajomych do ujawnienia się i nawiązania ściślejszej znajomości, gdyż nie żywimy do nich urazy.
Już poza tematyką wyjazdów i spotkań należy wspomnieć, że wczoraj 21.04. złożyliśmy na ręce p. Dyrektora MOSiR w Pile pismo dotyczące rezerwacji terenu na Płotkach pod najbliższe imprezy, czyli Piknik i Włóczykija.

16.04.2009
Święta, święta i po świętach! Brzuchy nam raczej nie urosły od przesiadywania przy stołach, a dowodem była liczna obecność podczas dzisiejszego spotkania w Klubie. Miało ono służyć w swoich założeniach wiosennym porządkom, czemu oczywiście stało się zadość, aczkolwiek nie w pełni... No, ale zgodnie z uświęconą tradycją już tak między rodakami jest, że połowa pracuje, gdy druga połowa nadzoruje. A można było zrobić o wiele, wiele więcej! Jakby jednak nie było wnętrze Klubu zaświeciło (względną) czystością, a ostatni odjeżdżający mieli powody do zadowolenia. Przy okazji zostały omówione bieżące sprawy, w tym stan przygotowań do najbliższych imprez oraz padły propozycje innych, które mogą atrakcyjnie wypełnić kolejne miesiące. Nie należy bowiem zapominać, że gwóźdź bieżącego sezonu, czyli wyprawa do Toskanii obejmuje tylko kilkunastu z nas, kiedy reszta pozostanie w kraju. Akceptację Kolegów uzyskał pomysł weekendowej (piątek-sobota-niedziela o nieustalonym tymczasem terminie) wycieczki szlakiem opactw pocysterskich północno-zachodniej Polski oraz jednodniowy spływ kajakowy połączony z wypadem motocyklowym. To wszystko już niebawem w Komunikatach, a tymczasem sami wymyślajcie i składajcie pomysły na spędzanie czasu, w którym nie powinno zabraknąć miejsca dla naszych rodzin i osób bliskich.
Należy też wspomnieć o dzisiejszym, trzecim już objeździe trasy Włóczykija 2009. Wzięli w nim udział Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński, weryfikując poprawioną marszrutę oraz odbywając kilka spotkań z naszymi mecenasami. Bez wchodzenia w szczegóły dzisiejszy wyjazd, jak pozostałe spotkania w tygodniu można uznać za bardzo owocne dla planowanej imprezy.

07.04.2009
Wiedzeni czujnym nosem odkryliśmy na portalu społecznościowym Nasza Klasa (www.nasza-klasa.pl) kolejny przejaw sympatii, jaką nieznany bliżej autor zawarł w profilu utworzonym na cześć i chwałę pilskiej Husarii! Na dzień dzisiejszy posiadamy obszerne grono 79 znajomych, często wymienionych z nazwy lub imienia i nazwiska. Nie bez dumy zaznaczyć wypada, że część z tego grona stanowi płeć piękna! Jesteśmy więc znani, poszukiwani i ... pożądani!
Lecz, jak każda anonimowa inicjatywa również ta, prócz opisanych wyżej blasków posiada cienie, których wymieniać aż strach! By zapobiec nieprzewidzianym konsekwencjom w sytuacji, gdy ktoś się pod nas podszywa podjęliśmy kroki zmierzające do wyeliminowania opisywanej sytuacji. Skutkiem powinno być wyciągnięcie konsekwencji regulaminowych Naszej Klasy wobec osób nadużywających cudzej własności. Bo to nie jest już w Polsce bezkarne! Boli nas niezmiernie, że w ten oto sposób wirtualny świat zubożeje w wyniku naszej nieobecności, zapłaczą nadobne panny i młodzieńcy stracą obiekt motoryzacyjnych inspiracji, lecz cóż poradzić? Jak mawiał pewien uczony człowiek "The life is brutal"...

05.04.2009
Na gorąco można stwierdzić, że wczorajsza sobota była dniem wyjątkowo udanym. Husaria zebrała się liczną grupą, że ogólnie wymienimy jedynie przybyłych z Piły, Wałcza, Tuczna, Kaczor i Białej. Przy pięknej, ciepłej i słonecznej pogodzie wzięliśmy udział w paradzie oraz innych atrakcjach skoncentrowanych wokół Motoserce 2009. Nie odmówiliśmy także honorowo oddanej przez husarzy krwi, która przyda się pilskim (i nie tylko) dzieciom. Łącznie oddano ok. 25 litrów tego najcenniejszego lekarstwa. Na fotografii jednym z przedstawionej trójki jest uśmiechnięty Jarek Lelewski! Jak zeszłego roku w Kcyni, także inni husarze obecni byli wczoraj w punkcie krwiodawstwa.

Za www.dzienniknowy.pl

To nie koniec akcji, gdyż krew można oddawać jeszcze przez tydzień w punkcie krwiodawstwa przy Szpitalu Specjalistycznym w Pile na ul. Rydygiera. W poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek w godzinach 7:00 - 10:30 oraz środę w godzinach 12:00 - 16:00 z deklaracją Motoserce 2009. Aby oddać krew trzeba mieć ze sobą dowód osobisty.

Dzisiaj po południu wzięliśmy udział w mszy świętej odprawionej przez ks. Arnolda Zimnickiego w intencji wszystkich motocyklistów, także tych jeżdżących już po niebieskim szlaku... Zbiórka na parkingu Baru nad Zalewem przeszła najśmielsze oczekiwania inspiratorów, gdyż pojawiło się około setki pojazdów. Kawalkada przejechała sprawnie i bezpiecznie przez miasto, żeby zagościć przed kaplicą Kościoła na ul. Libelta. Ceremonia zgromadziła w ławach wszystkich, którzy zechcieli wysłuchać Słowa. Po mszy zabrał głos Marian Jędrzejaszek, by w kilkunastu zdaniach podziękować obecnym i zaprosić do uczestnictwa w planowanych na bieżący sezon imprezach Husarii. Zaraz potem nastąpiło uroczyste poświęcenie maszyn za sprawą ks. Proboszcza. Nie ominął on w swoim dziele żadnej maszyny, obficie zraszając także ich właścicieli wraz z rodzinami. Był to niezwykły i oczekiwany akcent na progu rozpoczynającego się sezonu. Przytaczając słowa ks. Arnolda - dał duchowe wsparcie każdemu, bez wskazywania lepszych czy gorszych dla opatrznościowej opieki.

01.04.2009
Bieżącego popołudnia dokonaliśmy przeglądu lokalu przy LOK. Nie da się ukryć, że brak ogrzewania w czasie zimy był przyczyną dewastacji pomieszczenia przede wszystkim w sieni-kuchni, gdzie podłoga jest w fatalnym stanie. Gruba warstwa kurzu pokryła wszystkie sprzęty w sali i całość nadaje się do generalnego pucowania. Chyba nic więcej nie będziemy w stanie dla tego miejsca zrobić... Dzisiejsze porządki, w których aktywnie uczestniczyli Artur Borkowski i Wojtek Skowroński sprowadziły się do zgrubnego 'ogarnięcia' problemu. Prace zostały odebrane przez ekipę nadzorczą w osobach Wojtka Kotlarskiego i Maćka Wichrzyńskiego z pomocnikami Piotrem i Irkiem.

28.03.2009
W ramach przygotowań do czerwcowego rajdu na orientację (Włóczykij alias Włóczytłok) dokonaliśmy objazdu trasy. Przy okazji Wojtek Kotlarski, Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński złożyli wizytę u Płonących Wałów w Krajence. Co prawda, zdołano "złapać" tylko Pilota, gdyż drugi indagowany - Mario niestety, nie odbierał telefonu. Wizyta była owocna, bo prócz osobistego kontaktu uzyskaliśmy obietnicę czynnego wsparcia naszej rajdowej inicjatywy przez krajeńskich kolegów. Lustracja trasy przyniosła nadspodziewane efekty w postaci korekty do założeń wynikającej ze zbyt dużych utrudnień na nielicznych odcinkach. Bezpośredni pomiar długości potwierdził, że do przejechania będzie ok. 130 - 140 km w terenie bardzo urozmaiconym technicznie i krajoznawczo.

21.03.2009
Po jesiennych słotach i zimowym chłodzie nastąpił ten długo oczekiwany dzień poprzedzony sekretnymi przygotowaniami! W sobotę 21 marca, pierwszego dnia kalendarzowej wiosny wyjechaliśmy utopić Marzanny. Jednak kilka dni wcześniej w Klubie i poza nim, w absolutnej tajemnicy kilka znanych skądinąd postaci oddawało się produkcji straszydeł według wskazówek odziedziczonych z dziada-pradziada. Wszystko po to, żeby w sobotnie, ciepłe i słoneczne popołudnie dokonał się ich zafajdany żywot. Spod Klubu na miejsce zbiórki przy pilskim Zalewie wyruszyli Artur Golasa z Hubertem, Wojtek Kotlarski, Jarek Lelewski, Wojtek Skowroński, Maciej Wichrzyński, Karol Wiśniewski, Jarek Grzegorczyk, Mateusz Adamuszewski z Martą i nowy kolega Ireneusz Michniak. Na miejscu, na start do wiosennej parady czekało już niemało motocyklistów - oprawców, lecz nikt nie posiadał tak dorodnej kolekcji Marzann, z jakimi przyjechali husarze! W tym czasie pojawiali się wciąż nowi jeźdźcy, a wśród nich Karol Borucki, Jacek Kwiatkowski z córką, Maciej Pakiet z córką, Jacek Szuster z żoną i Rafał Bartoś z rodziną. W sumie zjechało około 40 motocyklistów, co zaskoczyło Marcina - inicjatora całej imprezy. W kolorowej paradzie pojechaliśmy przez miasto nad rzekę, gdzie czekali już inni chętni mocnych wrażeń. Nad całością czuwał patrol Straży Miejskiej oraz zastęp Państwowej Straży Pożarnej. Po kilku okolicznościowych zdaniach skierowanych do zebranych przez Marcina oraz Wojtka, z rozentuzjazmowanego tłumu zgromadzonego na moście poleciały zapalone kukły symbolizując koniec zimy, początek wiosny i rozpoczęcie - miejmy nadzieję - bezpiecznego sezonu. Pogoda tego dnia szczególnie dopisała, humory również, a finał miał miejsce wieczorem w Tequili. Niestety, nie obyło się bez drobnego, acz nieprzyjemnego zdarzenia. Jeden z trzcianeckich motocyklistów jadąc na spotkanie miał kraksę, lecz skończyło się połamanymi żebrami i stłuczeniem kręgosłupa. Maszyna z podwiniętymi pod silnik lagami miała mniej szczęścia...

19.03.2009
W ramach wypędzania zimy weźmiemy udział w obyczaju topienia (Moto)-Marzanny. Mamy dość zimna i braku słońca, więc czas zastosować ten starosłowiański obyczaj dla przyspieszenia wiosny! Dziś miała miejsce produkcja rytualnych straszydeł, które za dwa dni znajdą swój koniec w nurtach Gwdy. Ze względu na tajemnice technologiczne nie możemy ujawnić szczegółów, które w sekrecie przyrzekli zachować obecni w Klubie Artur Golasa z Hubertem, Mirek Gracz, Jarek Lelewski, Wojtek Kotlarski, Maciej Pakiet, Wojtek Skowroński, Jacek Sokołowski, Maciej Wichrzyński i Karol Wiśniewski. Wszystkiego dowiecie się już niebawem, a szczęśliwcy w sobotę około godz. 14:00 w pobliżu jednego z pilskich mostów.

Stwórca! Z ojca na syna...

08.03.2009
Po uzyskaniu niezbędnej tego dnia zgody ze strony swoich pań, na marcowy wypad udali się Artur Golasa, Paweł Kaczmarek, Wojtek Kotlarski, Maciej Pakiet i Maciej Wichrzyński. Niby grupa niezbyt liczna, ale o jej wadze świadczyła obecność aż trzech jednocześnie Yamaha Venture. To już naprawdę ciężka jazda! Wycieczka nie trwała zbyt długo, lecz dała dużą satysfakcję z powodu dobrej i słonecznej pogody. Mieli więc szansę nawinąć na kółka dobrych kilka kilometrów suchego asfaltu.

01.03.2009
Zima kąsając ostatkiem swoich sił wypędziła z domów dziesiątek motocyklistów, którzy po południu spotkali się nad Zalewem w Pile. Nie mógł wyjechać motocyklem Karol Wiśniewski i towarzyszył im chociaż autem. Naprzeciw Karola Boruckiego, który wyjechał ze swojego Nakła ruszyli Artur Golasa, Wojtek Kotlarski, Jacek Kwiatkowski, Jarek Lelewski, Maciej Pakiet, Wojtek Skowroński, Jacek Sokołowski z córką, Maciej Wichrzyński oraz Rafał Gruszczyński i Maciej Sikorski. Natknęli się na Karola i jego świetlistego 'goldasa' wpół drogi i już razem wstąpili do pobliskiej Rudy na gorącą herbatę, by wymienić pierwsze wrażenia po kilkudziesięciu kilometrach nawiniętych na kółka. Nie było źle, przygrzewało słońce i prawie pustą 'dziesiątką' zajechali następnie do Pasibrzucha w Śmiłowie. Niestety, pełen lokal z rezerwacjami przez najbliższe kwadranse nie dał szans na uczciwy posiłek, więc czując wyraźnie puste żołądki zawitali do... pilskiego McDonaldsa. Atrakcyjny wyjazd w miłym towarzystwie i w dodatku zakończony ciepłym posiłkiem rzuconym na żer zziębniętych jeźdźców dobrze zrobił wszystkim uczestnikom. Jak dotychczas, tak również tego dnia zadowoleni wrócili szczęśliwie i bezpiecznie do domów.

27.02.2009
Drugie Walne Zebranie członków KMTM Husaria - Piła przeszło do historii Klubu. Zadowalająca frekwencja pozwoliła na dyskusję istotnych problemów naszej kompanii. Kolejno swoje sprawozdania ogłaszali przedstawiciele Zarzadu podsumowując miniony sezon, spowiadając się z finansów Klubu i snując plany na sezon bieżący. Dokonaliśmy przyjęcia sześciu nowych członków, którymi zostali Tomek Kołodziejczyk, Janusz Maćkowiak, Józek Narel, Maciej Pakiet, Jacek Sokołowski i Jacek Szuster. Następnie rozgorzała dyskusja, w trakcie której poruszono żywotne aspekty klubowej działalności. Wnioski z niej płynące zostały skrupulatnie spisane, by tworzyć inspirację dla Zarządu na tegoroczny sezon.
Stawiliśmy czoła przykrej okoliczności wykluczenia Jarosława Pawłowskiego z powodu szkodliwej działalności wobec Klubu. Zebranie skończyło się w poczuciu dobrze wypełnionego statutowego obowiązku.

19.02.2009
Nie wiedzieć czemu zmniejsza się grono motocyklistów odwiedzających Tequilę w ramach czwartkowych spotkań klubowych. Jednak własne 'podwórko' w murach LOK było bardziej gościnne z wiadomych powodów, choćby przez własnoręczne wypieszczenie surowego wnętrza i nadanie mu przyjaznych atrybutów. Ponownie podkreślić trzeba zasługi nieocenionego kierownika tego lokalu, czyli Jarka Lelewskiego i jego sprzymierzeńca Jurka Kozery.
Lecz ani frekwencja, ani zima nie odstraszają garstki zapaleńców odnajdujących sens w krótkich, lecz razem spędzonych chwilach. Nic nie powstrzyma także kolejnych aplikantów Husarii i tak w zeszły czwartek gościliśmy Macieja Spychalskiego z Miasteczka Krajeńskiego, który chce spróbować uczestnictwa w husarskich swawolach. Natomiast dzisiejszy wieczór sprowadził do Tequili innego motocyklistę zainteresowanego Klubem, w osobie Artura Borkowskiego z Piły. Obaj Koledzy wcześniej z uwagą lustrowali stronę internetową Husarii, potem nawiązali kontakt przez pocztę elektroniczną, by wreszcie spotkać się z nami. Obojętnie, czy nasze ścieżki pokryją się czy też nie, trzeba dostrzec wartościową cechę takich ludzi tzn. chęć czynnego zaangażowania we wspólny cel. Bo przecież Klub to nie lokal, maszyny lub władze lecz przede wszystkim życzliwi i serdeczni ludzie. Ludzie, którzy nie zawiodą i niekoniecznie 'prawdziwi' motocykliści, bo ważniejsze jest koleżeństwo i chęć dzielenia wspólnych pasji.

14-15.02.2009
Pomimo zupełnie niemotocyklowego charakteru imprez, znaczną grupą nawiedziliśmy dwie weekendowe inscenizacje. W sobotę 14.02 rekonstrukcję zdobycia Schneidemühl, jak nazywała się Piła w lutym 1945 r. W niedzielę natomiast podobny pokaz walk o zdobycie Deutsch Krone, czyli obecnego Wałcza. Pilskiej imprezie przyglądali się Artur Golasa, Wojtek Kotlarski, Tomek Kołodziejczyk, Marek Promiński, Wojtek Skowroński oraz Maciej Wichrzyński. Ponieważ był to pierwszy tego rodzaju pokaz w Pile, więc widzów wokół Placu Zwycięstwa zgromadziło się niemało. Było co oglądać, bo atrakcji zapewniono wbród, a początkowy akcent stanowił uroczysty apel pod Pomnikiem Rodła w asyście kompanii honorowej Szkoły Policji. Od wczesnych godzin przedpołudniowych udostępniono zwiedzającym schron OPL wraz z okolicznościowymi prezentacjami, a tuż po południu odbyła się właściwa rekonstrukcja. Tego dnia nie tylko aktorzy spektaklu, ale także zwierzęta dumnie paradowały w okolicznościowych mundurkach!
Następnego dnia do Wałcza udała się nieco szczuplejsza ekipa... motocyklami(!) prowadzonymi przez Wojtka Kotlarskiego, Maćka Wichrzyńskiego, Jarka Grzegorczyka i Piotra Dudzińskiego, którym w aucie towarzyszył nieodłączny obiektyw Wojtka Skowrońskiego. Inscenizacja odbyła się na stacji Wałcz-Raduń i przyciągnęła setki widzów z miasta i okolic. Wyróżniła się staranną reżyserią wydarzeń oraz użytymi środkami bojowymi i ekwipunkiem 'żołnierzy, których część odegrała swoje role z pociągu. I tu organizatorzy zapewnili dodatkową atrakcję, gdyż lokomotywę składu stanowiła parowa staruszka Tr5-65 rocznik 1921 z wolsztyńskiej Parowozowni. Podjęta przez szarżujących 'sowietów' próba pozbawienia życia naszego fotografa zaszytego w jednym z wagonów nie powiodła się za sprawą doskonałej rusczyzny Wojtka Skowrońskiego i kilku tandetnych zegarków. Poszedł jedynie na kilka godzin do niewoli, a reszta grupy po pokazie zjadła zasłużony obiadek u pobliskiego "Sternika", poczym do domów wrócili nieco zmarznięci, lecz cało i szczęśliwie.

Jestem Klops, Mops Klops! Niepokonani i zwycięscy...

07.02.2009
Na przekór pogodzie, mgłom i błocie ruszyli do Krajenki spod Baru nad Zalewem faceci z jajami! Wojtek Kotlarski, Wojtek Skowroński, Maciej Wichrzyński, Piotr Dudziński i Jarek Grzegorczyk, którym towarzyszył na starcie i finiszu Artur Golasa z małym Norbertem. Piotr i Jarek musieli zmierzyć się dodatkowo z oporną materią swoich maszyn, lecz wyszli zwycięsko z tych utarczek. Zabawa rozpoczęła się już na szosie - mokrej i śliskiej, by osiągnąć apogeum na malowniczej łące nad rzeką Głomią. Płonące Wały przygotowali wszystko, co niezbędne dla wyśmienitej atmosfery podczas tego niezwykłego, zimowego zlotu. Były płonące ogniska, smaczny posiłek, napoje(!) i toj-toje! Nie zabrakło typowych, zlotowych atrakcji w zimowej scenerii. Uczestnicy dopisali, i choć przeważały blachy z okolic, to nie zabrakło motocyklistów z ościennych województw, którzy nie bacząc na warunki niemało asfaltu nawinęli na koła. Niedługo trwało od jesiennych zakończeń AD 2008, byśmy znów spotkali kolegów z Budzynia, Wyrzyska i pilskich ziomali. Zdążyliśmy jeszcze przywitać się z Asią 'samsung' Sienkiewicz i Grześkiem 'trajką' Holtyn, którzy przyjechali na wieczorny ciąg dalszy i czas było jechać do domów. Wróciliśmy o zmierzchu w obfitej, coraz bardziej gęstniejącej mgle, jednak bezpiecznie i szczęśliwie.

Twardziele...

31.01.2009
Kolejne spotkanie w Tequili, w czwartek 29.01. przyniosło decyzję odnośnie przeprowadzenia Walnego Zebrania Członków KMTM Husaria - Piła. Także Koledzy zdecydowani wyjechać do Toskanii mieli możliwość zapoznania się z najświeższymi informacjami udzielanymi przez Mariana Jędrzejaszka - organizatora i animatora wyprawy. Ponadto zaszczycili nas wizytą członkowie MC Road Runners z awizowanym wcześniej zaproszeniem do udziału w Ogólnopolskiej Akcji Krwiodawstwa Motoserce 2009 organizowanej przez kluby zrzeszone w Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych. Jednomyślnie zdecydowaliśmy o poparciu tak szlachetnego przedsięwzięcia wpisującego się - można powiedzieć - w codzienną działalność Husarii. Dla przykładu wskazać można choćby podobną akcję podjętą zeszłego roku w Kcyni, o indywidualnych postawach naszych Kolegów nie zapominając. Szczegóły tegorocznej akcji przewidzianej w Pile na początek kwietnia (prawdopodobnie 04.04.) zostaną przedstawione w późniejszym terminie, lecz już teraz czynna jest strona internetowa www.motoserce.pl z wszelkimi niezbędnymi informacjami.

11.01.2009
Ponownie w bieżącym tygodniu pogoda zdecydowanie sprzyjała niedzielnym rekreacjom husarzy na lodzie jeziora Piaszczystego. Lekki mróz nie przeszkodził dwóm śmiałkom w motocyklowej przejażdżce - Wojtek Kotlarski i Maciej Wichrzyński ku zaskoczeniu wszystkich obecnych podjechali pod brzeg jeziora swoimi maszynami! Motocykle prezentowały się pysznie w pełnym, styczniowym słońcu na zaśnieżonym tle. Oczywiście wzięli później - jak pozostali - udział w ślizgawce i dobrej zabawie nie było końca, aż po szarówkę.

04.01.2009
Frekwencja husarzy na lodzie przekroczyła najśmielsze wyobrażenia! Koledzy wraz z rodzinami tłumnie pojawili się południową porą w sobotę i niedzielę 3 i 4 stycznia. Za jakiś czas zajmiemy się dokładnym sprawozdaniem z tych szalonych dni. Jest jednak faktem już teraz, że aktywni na szlaku, takoż na sali gimnastycznej okazali się jednakowo sprawni na lodzie. Po opadach z soboty na niedzielę w pół godziny zostało uprzątnięte ze śniegu miejsce o powierzchni dużego boiska. Nie pożałowały swoich sił nawet dzieci naszych Kolegów odciążając seniorów w ciężkiej, jakby nie było robocie. Korzystaliśmy z wyśmienitych warunków w niedzielę do godz. 16:00 i aż żal było opuszczać lód. Tym razem było lepiej z zaopatrzeniem, gdyż prócz grzańca pojawiły się kiełbaski pieczone przy ognisku nieopodal jeziora. Było byczo!

01.01.2009
Zgodnie z ustalonym rzeczy porządkiem Husaria - co niekoniecznie musi oznaczać pełen stan osobowy Klubu - powitała Nowy Rok w samo południe jego pierwszego dnia. Kilku prawdziwych twardzieli wyczołgało się spod kołder i odrzucając tzw. Zespół Dnia Wczorajszego odbyli spotkanie na łyżwach przy kusztyczku grzanego wina. Takiego husarskiego zajazdu Piaszczyste dawno nie widziało, a stawili się Mirek Gracz, Marian Jędrzejaszek, Tomek Kołodziejczyk, Wojtek Kotlarski, Jurek Kozera z żoną, Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński. Co prawda, była tylko jedna para łyżew rozmiar 45, jeden kij hokejowy wraz z krążkiem, ale całość została sprawiedliwie użyta przez wszystkich, cokolwiek to oznaczać by mogło. W czasie, gdy na płonącym gazie utrzymywała się temperatura grzańca, cała ekipa wyczyniała na lodzie hołubce, piruety i inne taneczne pas. Zabawa trwała niemal trzy godziny. Biorąc pod uwagę opłatkowy wyczyn Motura rozglądaliśmy się, czy nie przyjedzie motocyklem, ale jednak nie podjął wyzwania. Ze względu na trudności z kompletacją drużyn nie miała miejsca rywalizacja o Złoty Krążek Skarbnika, który jako nagroda przeszedł do następnej rundy rozgrywek. Trzeba zaznaczyć, że dobrego słowa i poczęstunku husarze nie odmówili innym uczestnikom zabawy na lodzie, co zostało nagrodzone wdzięcznością i smakowitym pomlaskiwaniem. Kolejne spotkanie odbędzie się już w najbliższą sobotę, a przy dobrej pogodzie powtórzymy i w niedzielę.





 
     
© Wszelkie prawa zastrzeżone Husaria 2008
Stowarzyszenie KTM 'Husaria' Piła