Archiwum Aktualności 2010



Archiwalne wydarzenia z naszej działalności...

28.12.2010
Tego jeszcze nie było!
Na portalu aukcyjnym Allegro ukazała się oferta motocyklowej przygody, wystawiona w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zwycięzca aukcji odbędzie niezapomnianą podróż w grupie pilskich motocyklistów oferujących swój czas i pojazdy na szlachetny cel pomocy chorym dzieciom.
Szczegóły możecie poznać klikając poniższy obrazek:

Już o tym piszą: Życie Piły, Fakty Pilskie, Dziennik Nowy

19.12.2010
Zgodnie z zapowiedziami zorganizowaliśmy wieczór opłatkowy dla zaprzyjaźnionych motocyklistów. Obecność gości z Osieka n/Notecią, Łobżenicy oraz Wałcza, a także kilkunastu naszych niezrzeszonych sympatyków potwierdziła sens takich spotkań. Obecnych przywitał prezes Husarii - Marian Jędrzejaszek, a Słowo przekazał nasz klubowy kolega i jednocześnie duchowy patron ks. Arnold Zimnicki. Po oficjalnym wstępie podzielono się opłatkiem, wzajemnie życząc tego, co w sercu dla przyjaciół poczym wszyscy zasiedli przy udekorowanych stołach do skromnego poczęstunku.

Czujemy się w przyjemnym obowiązku wyrazić serdeczne podziękowania Piekarni Sendal z Lubasza, której właściciel kolejny raz zadbał o szczegóły konsumpcji podczas spotkania.

13.12.2010
Dzięki życzliwości kierownictwa okręgowej LOK w Pile i naszym wysiłkom koordynowanym przez Jurka Kozerę, udało się podłączyć klubową siedzibę do sieci c.o.! Tymczasem podgrzewać nas będzie jeden panelowy grzejnik o długości 140 cm. Ale być może, po sprawdzeniu wydajności sieci, zdołamy zainstalować kolejny, co w sposób radykalny poprawi komfort pobytu w nieogrzewanym dotychczas pawilonie i przysporzy energi klubowym spotkaniom, szczególnie podczas chłodniejszych - wiosenno, jesienno, zimowych dni! Wszelkie koszty materiałów, montażu i podłączenia zostały pokryte z własnych środków.

19.11.2010
W dniu wczorajszym, czyli 18 listopada 2010 r. w Pałacu Działyńskich w Poznaniu odbyła się uroczysta Gala II edycji Plebiscytu Wielkie Odkrywanie Wielkopolski. Zwycięzcy wyłonieni głosami czytelników Głosu Wielkopolskiego odbierali nagrody z rąk Marszałka Województwa Wielkopolskiego, Marka Woźniaka oraz Tomasza Wiktora, Prezesa Wielkopolskiej Organizacji Turystycznej i Adama Pawłowskiego, Redaktora Naczelnego "Głosu Wielkopolskiego". Wśród nagrodzonych znaleźli się laureaci czterech kategorii:
1. Miejscowość/gmina
Miejsce I - Antonin, gmina Przygodzice
Miejsce II - Nowy Tomyśl
Miejsce III - Koło
2. Atrakcja Turystyczna
Miejsce I - Bazylika na Świętej Górze, k. Gostynia
Miejsce II - Wigwamy w Brzeziu
Miejsce III - Muzeum Chmielarstwa i Wikliniarstwa w Nowym Tomyślu
3. Baza noclegowa
Miejsce I - Karczma Stara Stajnia w Zawidowicach
Miejsce II - Hotel Remes w Opalenicy
Miejsce III - Hotel Atrium w Nowym Tomyślu
4. Impreza/wydarzenie kulturalne
Miejsce I - Dni Wędzonej Sielawy w Chrzypsku Wielkim
Miejsce II - Ogólnopolski Festiwal Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych w Wilkowicach
Miejsce III - Turystyczny Rajd Motocyklowy Północnej Wielkopolski Włóczykij w Pile

I właśnie w ostatniej kategorii świętowaliśmy zwycięstwo odbierając zasłużone wyróżnienie. Ów zaszczyt został skonsumowany w składzie: Jurek Kozera, Wojtek Skowroński, Wojtek Kotlarski i Maciej Wichrzyński czego dowodem są liczne fotografie i nobilitujące towarzystwo ważnych oficjeli w tym także przedstawiciela Starostwa Powiatowego w Pile. Obecność p. Wojciecha Szutkowskiego była dla nas radosną niespodzianką, a jednocześnie dowodem uznania skromnego sukcesu ze strony p. Starosty Pilskiego i potwierdzeniem jedności celów przy współpracy na rzecz turystycznej promocji regionu ze szczególnym uwzględnieniem Doliny Noteci oraz Krajny.

Kliknij, żeby powiększyć Kliknij, żeby powiększyć
Kliknij, żeby powiększyć Kliknij, żeby powiększyć

W ręce husarzy trafił ozdobny dyplom oraz niezwykłej urody plakietka z okolicznościową treścią odnoszącą się do Włóczykija. Na zakończenie śliczna wokalistka z kwartetu zaproszonego dla oprawy muzycznej zaśpiewała, jakże trafnie wybrany standard znany m.in. z interpretacji Louisa Armstronga pt. 'What a Wonderful World'... Czy można było lepiej podkreślić atmosferę tej uroczystości - chyba nie!

Kliknij, żeby powiększyć What a Wonderful World... Kliknij, żeby powiększyć

Inne media: Wielkopolska Travel, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, Wielkopolska Organizacja Turystyczna

13.11.2010
W dniu dzisiejszym w siedzibie Ligi Obrony Kraju przy al. Niepodległości w Pile odbył się IV Walny Zjazd Delegatów Rejonu Pilskiego. Podczas posiedzenia wybrano nowe władze organizacji. Urząd prezesa Zarządu Rejonowego LOK po raz kolejny powierzono Tadeuszowi Walewskiemu. Z ramienia Husarii, jako sekcji pilskiej organizacji wziął udział Jurek Kozera reprezentując niebagatelną, bo ponad 40 osobową społeczność naszego Klubu.

Tego samego dnia, wieczorem pojechaliśmy świętować 10 rocznicę założenia Płonących Wałów w Krajence. Oficjalną delegację stanowili Jurek Kozera i Arnold Zimnicki, którzy udali się na miejsce ze stosownym prezentem i życzeniami, mając za sobą grono klikunastu motocyklistów tak z Husarii, jak i naszych sympatyków. Z informacji potwierdzonych w dniach następnych, zabawa była przednia i nie zbywało na niczym, w tym również na zadowoleniu uczestników i satysfakcji szanownych Jubilatów. Jeszcze raz wszystkiego dobrego "Płonąca kompanio" i niech Wasza mocna pozycja wśród motocyklistów będzie dla innych drogowskazem dobrej roboty!

15.10.2010
Jesień, a wraz z nią koniec letniego sezonu skłania do częstszej obecności husarzy na lokalnych imprezach. Tym razem zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów żużlowego Turnieju Indywidualnego z okazji 25 lecia startów Piotra Śwista. Zawody odbyły się na stadionie sportowym Polonia, gdzie znajduje się pilski tor żużlowy. Udział Husarii w rozgrywkach nie był związany z rywalizacją o laury czarnego sportu, lecz wystąpiliśmy, jako element celebry ukazując publiczności zawodników wiezionych na naszych maszynach.

W rekordowym czasie zmobilizowaliśmy ponad 20 motocyklistów chętnych do wystąpienia w świetle reflektorów, a wśród nich Irka Rajewskiego od lat kibicującemu żużlowcom. Według naszej wiedzy Irek nie opuścił nawet jednego meczu od kiedy ten sport zagościł w Pile i tym razem pojawił się na płycie, choć w zupełnie innej roli. Przejazd motocykli spotkał się z owacją widzów zgromadzonych na trybunach, zaskoczonych z pewnością niecodzienną formą inauguracji zawodów. Jakby nie było, husarzy łączy z żużlowcami motocykl, jako środek do realizacji pasji i zainteresowań.

Kliknij, żeby powiększyć

Dla porządku rzeczy należy się informacja, że pierwsze miejsce w turnieju zajął wychowanek Polonii Piła Jarosław Hampel, obecnie zawodnik Unii Leszno, na drugim miejscu uplasował się Rafał Okoniewski z Marma Hadykówka Rzeszów, a trzecie miejsce wywalczył Mariusz Puszakowski z klubu Lubelski Węgiel KMŻ. Sam Jubilat, który obchodzi 42 urodziny zajął piąte miejsce. Piotr Świst podpora klubu Speedway Polonia Piła przez długie lata startował w barwach Stali Gorzów, był też indywidualnym wicemistrzem kraju (1995), później występował m.in. w Stali Rzeszów, ZKŻ Zielona Góra, KMŻ Lublin. Motocykliści Husarii zajęli także miejsca, tyle że... na trybunach, obserwując zmagania swoich kolegów!

14.10.2010
Husaria uczestniczyła w obchodach święta Pulaski Day w Nowym Jorku!

Kliknij, żeby powiekszyć Kliknij, żeby powiekszyć
Kliknij, żeby powiekszyć Kliknij, żeby powiekszyć

Oczywiście, to nie pilska Husaria, ale tamtejsza formacja motocyklowa o bliźniaczej nazwie złożona z polonusów, którzy za oceanem nie myślą nawet o porzuceniu swoich pasji. Za pośrednictwem naszego przyjaciela Jacka Głowacza utrzymujemy z rodakami bieżące kontakty, skąd wzięła się niniejsza relacja. Aż serce rośnie widząc szpalery potężnych maszyn, które mają coś do powiedzenia w sercu olbrzymiej metropolii na Manhattanie w pierwszą niedzielę października. I wiecie co chłopaki - wyglądacie dumnie na swoich maszynach i pięknie reprezentujecie Polaków na obczyźnie. No i te dziewczyny, ach!

09.10.2010
Piękna pogoda i szeroko rozpowszechnione zaproszenie podziałało na wielu motocyklistów, jacy dzisiejszego dnia zjawili się w Witrogoszczy Osadzie. Pod bacznym okiem właściciela terenu Romana Jopka i motocyklisty KMT Piotra Orła z Łobżenicy miało miejsce niezwykle udane połaczenie imprezy motocyklowej z zawodami konnymi. Po uroczystej mszy świetej polowej, kiedy motocykliści integrowali się przy tradycyjnej kiełbasce, grochówce i piwie (bez)alkoholowym, właściciele rozgrzewali swoje konie przed rozgrywkami. Gdy już rozpoczęła się rywalizacja było na co popatrzeć, kiedy jeźdźcy powodując rumakami dali popis swoich umiejętności, a widzom dostarczyli niemało emocji. Szczególnie atrakcyjna okazała się 'pogoń za lisem', któremu kitę odebrał najbardziej zacięty jeździec dopiero po kilkudziesięciu minutach zmagań.

Trzeba podkreślić, że tego typu impreza była pierwszą masową w wykonaniu i przy współudziale KMT z Łobżenicy i pierwszą, która udowodniła sens i wysoki poziom wspólnego spotkania różnych pasji. Dodatkowym akcentem podkreślającym symbiozę obu grup zapaleńców były zawody, podczas których motocyklista rzucił rękawicę konnemu na dystansie ćwierć mili. Nieważne, że konie mechaniczne poległy na torze, bo wartością poza zwycięskim podium była dobra zabawa i emocje wyzwolone podczas wyścigu. Kolegom z Łobżenicy należą się słuszne gratulacje i brawa za tak dobrze spędzony czas przez pozostałych!

05.10.2010
Na zebraniu Zarządu Klubu poruszono bieżące sprawy związane z działalnością na ostatnie, jesienne miesiące tego roku. Prócz planowanych imprez o charakterze lokalowym, jak np. Andrzejki poruszona była kwestia wyprawy do Casablanki. Ze spraw formalnych Marian Jędrzejaszek zwrócił się do pozostałych o zwolnienie na okres 6 miesięcy z pełnienia funkcji prezesa z powodów osobistych. Zarząd przychylił się do tej prośby, a w tym czasie jego obowiązki przejmie wiceprezes Jurek Kozera.

03.10.2010
Zajęliśmy III miejsce kategorii Impreza/Wydarzenie kulturalne w plebiscycie Wielkie Odkrywanie Wielkopolski! Włóczykij zakwalifikował się do ścisłej listy zwycięzców Plebiscytu razem ze zdobywcą I miejsca, którym zostały Dni Wędzonej Sielawy w Chrzypsku i laureatem II miejsca, czyli Ogólnopolskim Festiwalem Ciągników i Maszyn Rolniczych w Wilkowicach.

Serdecznie gratulujemy rywalom i zdobywcom wysokich miejsc w pozostałych kategoriach wierząc we wspólny cel, jaki sobie obraliśmy przy ogromnym zaangażowaniu emocjonalnym w propagowanie naszych małych ojczyzn. Ojczyzny może i niewielkie, ale za to dla każdego z nas bezkresne w przywiązaniu i poświęceniu!

To komunikat 'na gorąco' po lekturze elektronicznego wydania Głosu Wielkopolskiego z soboty 2.10.2010 i przeczytana wiadomość sprawiła naszym motocyklistom olbrzymią radość. Wyrażamy wdzięczność dla wielu, najczęściej anonimowych sympatyków konsekwentnie głosujących na Włóczykija. Dziękujemy za poparcie w imieniu uczestników, organizatorów, mecenasów z podkreśleniem roli Starostwa Powiatowego w Pile i tych wszystkich, którym nasza impreza sprawiła choćby odrobinę radości!

26.09.2010
Od Piotra Orła, szefa łobżenickiej formacji Krajna Motors Team przyszło zaproszenie o treści, jak niżej:

Zapraszamy serdecznie na integracyjne zakończenie sezonu do Łobżenicy, a raczej do Witrogoszczy, do siedziby firmy naszego kolegi z Klubu. Zbieramy się (w Łobżenicy) na Pl. Zwycięstwa, tj. I rynek, koło piekarni Wojtka, aby wspólnie ruszyć do Zulitówki, we Witrogoszczy Osada skręcamy na wysokości pierwszego bloku w prawo. Hasłem jest motto - "Na czas zimowy przesiadamy się z motocykli na konie". Program jak w załączniku, kolegów z klubów proszę uprzejmie o potwierdzenie obecności i podanie, przynajmniej orientacyjnie ilości kolegów, w odwrotnym e-mailu. Trzymamy kciuki za pogodę. Pozdro i do zobaczenia.


PS.
I taka poczta pantoflowa: dla każdego uczestnika jest kiełbaska i browarek z Czarnkowa za free.

18.09.2010
Chęć wyjazdu na spotkanie integracyjne w Ustce wyraziła grupka motocyklistów, którzy w sobotę przed południem spotkali się na parkingu Baru nad Zalewem w Pile. Wystartowala szpica czyli Rafał Bartoś, Artur Golasa, Mirek Gracz, Jurek Kozera, Jarek Lelewski, Jacek Sokołowski i Arnold Zimnicki odprowadzana przez Wojtka Skowrońskiego. Nieco później wyjechał Karol Wiśniewski, a samochodami Romek Sendal, Karol Borucki i prawdopodobnie Paweł Dahlke. Kto jeszcze dotarł do Ustki tymczasem nie wiadomo, lecz brak tych informacji jest dobrą informacją. Należy wyrazić jedynie żal z powodu skromnej listy obecności, bo pogoda dopisała, co szczególnie widać było w dniu następnym. Zresztą, walory kawalerskiego weekendu nad morzem są zaletą samą w sobie i kto nie pojechał, niech leje łzy i gryzie paluchy!

Natomiast poprzedniego, piątkowego wieczora w jednym z pilskich barów miało miejsce skromne pożegnanie Wojtka Kotlarskiego, który w poszukiwaniu wiedzy uda się niebawem do Szczecina zgłębiać tajniki swojego przyszłego zawodu. W konsekwencji stracimy kompana, jednego z bardziej zaangażowanych w sprawy Klubu i bez wątpienia kolorową postać charakteryzującą naszą motocyklową kompanię. Wypada mieć nadzieję, że metropolia zachodniego Pomorza nie osłabi związków z Husarią i nie wybije Wojtkowi motocykla z głowy... Życzymy mu powodzenia, co szczególnie przyda się na pierwszym roku studiów!

3-4.09.2010
Na południu Europy doszło w piątek do historycznego spotkania dwóch husarskich wypraw, jakie wystartowały z Piły w mijającym tygodniu. Jacek Kwiatkowski z Maciejem Pakietem w podróży do Austrii zabijali czas wespół ze Zbyszkiem Galusem i Jarkiem Grochowskim pielgrzymującymi do Chorwacji. Zdarzenie miało miejsce na Słowenii w Postojnej, w bogatej scenerii jednego stołu zastawionego z przepychem flaszką polskiej gorzałki i konserwą tyrolską, jak na austriackie obyczaje przystało. Podobno spali razem, ale o szczegółach Jacek nie wspomniał co daje wiele do myślenia. Niemniej w sobotnie przedpołudnie dnia następnego szykowali się do kolejnych etapów i bardzo zachwalali atrakcje, jakie spotkali po drodze. Swoim zwyczajem 'Kwiatek' wysłał dwie fotografie przedstawiające najbardziej spektakularne obiekty widziane jego oczyma.

Fotografie wykonane 'na gorąco' telefonem komórkowym nie są atrakcyjne jakościowo, niemniej oddają nastrój wycieczki...

Także w sobotę Tomek Kołodziejczyk wziął udział w zlocie Motocykli Aprilia ETV 1000 Caponord, jaki odbył się w Hucie Szklanej gdzieś w centralnej Polsce. Tym razem nie utopił motocykla!

29.08.2010
Od czwartku 26.08. przez cztery dni do niedzieli 29.08. piątka zuchów, w tym czterej z pasażerkami tj. Artur Golasa z Ewą, Wiesiek Pawłowski z tajemniczą nieznajomą, Jacek Sokołowski z Dorotą, nasz sympatyk Łukasz z żoną oraz samotnie Rafał Bartoś penetrowali Dolny Śląsk w okolicach Jeleniej Góry, Karpacza i Szklarskiej Poręby. Zapuścili się również do naszych południowych sąsiadów i, o dziwo nie mieli żadnych przygód z rozlaną w okolicach po raz kolejny Wielką Wodą! Może który z nich uchyli rąbka tajemnicy i napisze krótkie sprawozdanie, choć sądząc po innych takich wycieczkach szanse są niewielkie ze względów rodzinno-małżeńskich :-)

13-15.08.2010
Brak wieści od innych kolegów nie pozwala na zamieszczenie bogatszego opisu z wyjazdów Husarii, więc bieżącą relację ograniczymy do wycieczki na Kaszuby podjętej w sobotę przez Tomka Kołodziejczyka, Jacka Kwiatkowskiego, Wojtka Skowrońskiego i Tomka Lewandowskiego znanego nam z majowego Pikniku na Płotkach. Już na starcie spotkała ich niespodzianka w osobie Teresy - motocyklistki z Zielonej Góry, która odbyła jednośladem niebanalną podróż do Piły. Aż trudno było uwierzyć, że podjęła wyzwanie kilkugodzinnego, samodzielnego wyjazdu tylko po to, aby stanąć oko w oko z upatrzonymi braćmi w pasji. A warto dodać, że nie mogła być pewna czy zjawią się na miejscu umówionym i opisanym wcześniej na Forum. Są jednak dziewczyny z charakterem i nieugiętą wolą, która prowadzi ich w dobrym kierunku, czyli tam gdzie chcą!

Po krótkiej, ale serdecznej rozmowie i... pożegnaniu ruszyli w swoich kierunkach, a dzielna trójka dotarła do elektrowni wodnej w Żydowie i następnie do zamku Podewils w Kręgu. Po obiedzie w hotelowej restauracji, nabrawszy sił ruszyli dalej do Warcina - byłej rodowej posiadłości rodziny von Bismarck, którą w XIX w. nabył Otto von Bismarck znany w historii 'Żelazny Kanclerz'. Zabytkowy obiekt służacy obecnie edukacji leśników z wieloma ciekawostkami i tajemnicami jest godny polecenia, jako cel każdej wyprawy w te okolice. Szczególny klimat towarzyszy pobytowi w ruinach kaplicy rodowej w lesie na dominującym wzniesieniu. Tam spoczywają doczesne szczątki członków rodu strzeżone ciszą i mistyką miejsca. Czas mijał niezwykle szybko, więc po uzupełnieniu zaopatrzenia zajechali na popas w spokojnym ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem opodal Kępic. Niedzielny poranek przyniósł znakomitą pogodę, co ułatwiło decyzję o dalszej podróży tym bardziej, że już w drodze na spotkanie był Jacek Kwiatkowski. Odnaleźli się we wsi Biesowice, gdzie na przekąskę (dzięki życzliwości właścicieli) zwiedzili świetnie utrzymany, zabytkowy obiekt dawnej pastorówki.

Zasobność miejscowości i niedawne, bogate czasy pod pruską, ale gospodarną ręką poświadczają ciekawe budowle, w tym pałac rodziny von Zitzewitz. We wsi króluje solidna zabudowa folwarczna w układzie charakterystycznym dla niemieckich założeń z tamtych czasów oraz zadbany lokalny drzewostan składający się z dorodnych buków w kompleksie imponujących lasów warcińskich. Niewidzialna ręka otworzyła motocyklistom drzwi do pałacu i ich oczom ukazały się niezwykłe detale dobrze zachowanego, oryginalnego wyposażenia pałacowego w przestronnych salach umeblowanych sprzętami z epoki. Zachwyt motocyklistów wzbudziły piękne piece kaflowe tudzież pełen garnitur kryształowych szyb w szeregu reprezentacyjnych drzwi oraz snycerskie arcydzieła drewnianych detali kunsztownej stolarki!

Nim na zewnątrz otrząsneli się z wrażeń, los rzucił kolejną perłę tego dnia, czyli Monikę uwiedzioną widokiem śmigłych maszyn i przystojnych motocyklistów. Przyjęła na siebie rolę przewodnika po swojej miejscowości i podczas uroczego spaceru doprowadziła całą grupę do tajemniczego miejsca w lesie-parku, gdzie na wzgórzu rozłożyła się bryła tzw. glorietty czyli pomnika wzniesionego przez mieszkańców Besswitz ku pamięci swoich poległych podczas I wojny światowej. Mauzoleum ma kształt okręgu zabudowanego kilkunastoma kolumnami, które kiedyś podtrzymywały niestniejącą dziś kopułę i na nich widnieją nazwiska 19 żołnierzy, daty i miejsca ich śmierci na frontach Francji, Rosji i Siedmiogóry (Rumunii). Pośrodku budowli stoi graniasty cokół, gdzie kiedyś klęczał odlany w brązie żołnierz, po którym nie pozostał niestety, żaden ślad...

Urocza przewodniczka pokazała jeszcze romantyczne oczka wodne w pofałdowanej przez lodowiec pagórkowatej okolicy pobliskiego kościoła, a następnie pojechali zwiedzić kolejną elektrownię wodną nieopodal. Sympatyczny akcent w postaci zaproszenia do wspólnego obiadu, jakim można byłoby ukoronować znajomość nie doszedł do skutku gdyż wbrew pozyskanym informacjom okoliczne lokale okazały się tego dnia niedostępne. Pożegnanie, choć wzruszające było nieuniknione i pod wielkim wrażeniem osobowości dziewczyny ruszyli dalej, a czas nieubłaganie wyznaczał kolejne punkty mijającego dnia. Nie zostało ich zbyt wiele, więc poświęcili resztki na wizytę w Miastku i po przeczekaniu rzęsistej ulewy przy sutym posiłku znów wsiedli na maszyny. Zatrzymali się po drodze w okolicach Radawnicy dla niezwykłych widoków zachodzącego słońca w scenerii świeżo uprzątniętych pól. Ostatnim miejscem postoju, przede wszystkim dla kilkunastu oszałamiających ujęć w sesji fotograficznej były zakamarki Krajenki w okolicach młyna wodnego. Stąd już tylko rzut beretem i bezpiecznie wylądowali w domach syci wrażeń i zadowoleni z udanego wyjazdu. Tak obszerna relacja w tym miejscu została opublikowana dla inspiracji Kolegów, którzy w poszukiwaniu wrażeń mogą śmiało skorzystać z zamieszczonyh tu referencji.

9.08.2010
Jak wszyscy wiemy w wyniku gwałtownych zmian atmosferycznych i ulewnych opadów ponownie ucierpiała południowo-zachodnia część Polski. Bogatynia jest miastem, które doznało znacznych zniszczeń w efekcie powodzi i praktycznie przestała funkcjonować, jako ośrodek miejski i administracyjny. Wiele organizacji podjęło się trudu niesienia pomocy materialnej i finansowej na rzecz poszkodowanych stąd apelujemy, by pilscy motocykliści okazali serce ludziom w potrzebie. W Bogatyni mieszka nasz kolega Grzegorz Mosiński "Mosiu" z tamtejszej formacji motocyklistów, a powinniśmy go pamiętać z wizyty, jaką złożył Husarii podczas pierwszego Pikniku Motocyklowego na obiektach ówczesnej pływalni Szuwarek przy ul. Podchorążych. Szczęśliwie nie odniósł żadnych szkód i jest zdrowy, a za nasze zainteresowanie i troskę składa serdeczne podziękowania!

6-8.08.2010
Znaczna grupa motocyklistów pojechała już w piątek do Debrzna, bo zupełnie nie pasowała im ulewa w Pile i woleli wdzięczyć się do rozpłakanego nieba na najbardziej kultowym zlocie motocyklistów północnej wielkopolski, czyli 11 Płonącym Party. Nie ma informacji o możliwych ofiarach nawałnic i huraganów, jakie od piątku szalały także nad naszym regionem. Mamy nadzieję, że ktoś przeżył... Z pewnością o kilku, którzy zdecydowali się pojechać w sobotę wiemy, że wpół drogi zawrócili ze względu na gwałtowną ulewę.

Inny zespół ponownie zajechał do Tuczna, gdyż wyniki zeszłotygodniowego rekonesansu były niezwykle zachęcające. W tym przypadku są potwierdzone wiadomości o doskonałej zabawie Rafała Bartosia, Artura Golasy, Maćka Pakieta i Wieśka Pawłowskiego wespół z Józkiem Narelem i Piotrkiem Maksymowiczem, czyli naszymi ambasadorami w Tucznie. Wspólne obserwacje gwiazd nie doszły do skutku z powodu zachmurzonego nieba, co jednak nie przeszkodziło gorącym dyskusjom z zakresu hutnictwa i astronomii teoretycznej prowadzonych do dnia następnego :-)

Ślady tych naukowych rozpraw odnalazł na działce gospodarza inny husarz Wojtek Skowroński, któremu z powodu deszczów nie udał się wyjazd szlakiem elektrowni wodnych Pomorza i musiał biedak przeczekać niepogodę w Szczecinku. Podczas powrotu zajechał do Tuczna, by sprawdzić efekty spotkania kolegów. Pozostały po nich niedożarte, na wpół zwęglone kiełbaski, ogryzione kurze szkielety, słoje z resztą ogórków i znaczna ilość pojemników po wodzie mineralnej. Po co im woda, skoro rozprawiali o gwiazdach? Niemniej Józek wymownie uczestniczył tego wieczora we mszy świętej co pozwala przypuszczać, iż dzielił się grzechami całej kompanii z Najwyższym...

31.07-1.08.2010
Artur Golasa i Wojtek Skowroński pojechali w sobotę do Tuczna sprawdzić, ile wart jest projekt artystyczny "Mi się tu podoba", jaki rozlał się po całym miasteczku czyniąc z sympatycznego grajdołka centrum kulturalne regionu. I nie ma w tym ani odrobiny przesady, gdyż na wielu zaimprowizowanych scenach wiele się działo i to w wykonaniu miedzynarodowego zespołu artystów i magików wszelkiej maści. Organizatorzy z powodzeniem animowali szereg przedsięwzięć integrujących widzów z wykonawcami, co szczególnie podobało się dzieciom.

Na dorosłych oczekiwała muzyka w różnych stylach i dla szerokiego kręgu odbiorców. Widzieliśmy na własne oczy, jak można ożywić senną mieścinę przyzwyczajoną zazwyczaj do popularnych festynów, że aż pozazdrościć! Także husarzom, którzy tradycyjnie zostali podjęci przez Józka zgodnie z zasadami staropolskiej i legendarnej Józkowej gościnności inni koledzy mogą wyrazić żal po swojej absencji. W programie mieliśmy również lans motorówka po jeziorze lecz niestety, bez opalonych, półnagich dziewczyn z rozwianymi blond włosami. Niemniej, trzeba zaznaczyć mistrzowskie prowadzenie statku wodnego przez Piotrka Maksymowicza!

W niedzielę część motocyklistów ponownie odwiedziła Tuczno zachęcona pozytywnymi opiniami z dnia poprzedniego. Niestety, nie wszyscy mogli tego dnia spędzić czas w jedynym godnym miejscu, czyli pod zamczyskiem Wedlów tuczyńskich. Wojtek Skowroński zgodnie z zapowiedziami udał się przetrzeć szlak przyszłych wycieczek po Pomorzu środkowym. A pozostali, hm... Może się pochwalą, bo chyba nie siedzieli przed telewizorami?

27.07.2010
W Bieszczady wyruszyła husarska szpica w postaci załóg Rafała Bartosia z żoną Asią i Jacka Sokołowskiego z żoną Dorotą. W planach mają Przejazd małą i dużą pętlą, a w drodze powrotnej zwiedzą zapewne Stary Sącz. Nie ma to, jak wyjechać starymi śladami kolegów, którzy w 2007, jako pierwsi z Husarii przecierali te szlaki!

25.07.2010
Z dalekiego kraju za oceanem, czyli USA przysłał nam pozdrowienia Jacek Głowacz z tamtejszej Husarii - formacji opisywanej już wcześniej w naszych Aktualnościach!

Kliknij, aby powiększyć!

Jak widać, nasi koledzy prócz ekscytujących podróży transamerykańskich nie zaniedbują tradycji i bieżąca wycieczka zaprowadziła ich do amerykańskiej Częstochowy. Narodowe Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej znajduje się w pobliżu miejscowości Doylestown w stanie Pensylwania. Wyjazd potwierdzili zdjęciem pod jakże wymownym pomnikiem, przy którym pozowali w przeddzień Powstania Warszawskiego. To zdecydowanie szlachetna postawa i wzruszający gest naszych rodaków, będących lepszymi ambasadorami Polski, niż urzędnicy po konsulatach. Ponadto dają dowód, że Polacy wcale nie muszą zamykać się w polskich centrach mając możliwości na realizację pasji i marzeń. Dzięki Husario za pamięć o historii i o nas!

23.07.2010
Na pokładzie statku spacerowego "Łokietek" podczas rejsu Notecią odbył się kolejny, pilski Salon Gospodarczy poświęcony problemom turystyki. Spotkanie, którego temat brzmiał "Północna Wielkopolska - biała plama na turystycznej mapie Polski" zorganizowała TVK Asta przy współudziale Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski oraz klastra Organizacja Turystyczna Północnej Wielkopolski "Dolina Noteci".

Zostaliśmy zaproszeni do udziału ze względu na wysiłki, jakich Husaria nie szczędzi w animowaniu turystyki motocyklowej wśród szerokiego grona entuzjastów i sympatyków. Wobec dyskutantów, jacy rzeczowo i konkretnie zabierali głos nie mogło zabraknąć i naszych opinii wyrażonych w kontekście promocji północnej wielkopolski realizowanej m.in. poprzez rajdy Włóczykij i Jesienny o głębokiej tkance historyczno-krajoznawczej. Głos motocyklistów został z uwagą wysłuchany przez szacownych dyskutantów zaskoczonych obecnością przedstawiciela naszego środowiska, który nie omieszkał podkreślić efektów współpracy z ościennymi samorządami i formacjami motocyklowymi dla zamazywania białych plam na turystycznej mapie regionu. To wszystko, co podkreślił w swoim wystąpieniu prezes Izby Gospodarczej pan Grzegorz Marciniak, jako tezy do rozwoju turystyki północnej wielkopolski nasza Husaria w odpowiedniej skali realizuje z powodzeniem już od dwóch lat! Piszemy o tym dlatego, żeby uzmysłowić czytelnikom tej strony, a jednocześnie wszystkim naszym członkom, przyjaciołom i sympatykom, że Husaria udowodniła swój turystyczny charakter nie tylko nazwą, ale także konsekwentną działalnością na niwie turystycznej, do której dopiero teraz odwołują się tuzowie i włodarze regionu. To, o czym była dyskusja podczas bieżącego Salonu Gospodarczego my realizujemy już od dawna co jest powodem do dumy z organicznej pracy wykonanej dla dobra ogólnego.

Kliknij, aby powiększyć!

10.07.2010
Nie da się prostymi słowami opisać gościny, jakiej zaznało 12 naszych kolegów u Józka Narela w Tucznie! To istna feeria serdeczności i kunsztu kulinarnego gospodarza, który nie szczędził wysiłków, by godnie podjąć przybyszy. Uprzednio wielokrotnie prezentowana zapobiegliwość naszego Kolegi tym razem także nie dawała szansy komukolwiek na możliwe zastrzeżenia. Piekielny upał nie wstrzymał józkowego entuzjazmu i na stole pojawiły się obok specjałów z grilla takie cymesy, jak wędzony pstrąg czy domowy pasztet z królika! Pomijając ważny aspekt ciała, koledzy byli nieustannie otaczani troską o ducha przejawianą np. zorganizowanym wypadem na uroczystość Dni Tuczna, jak również do kameralnej dyskoteki nieopodal...

Jednym zdaniem działo się i to bez wątpienia z klasą, której wysoka temperatura za dnia, jak i w nocy nie była w stanie utemperować. Część motocyklistów odjechała już tego samego, późnego wieczora odgrażając się rychłym powrotem do czego jednak nie doszło. Pozostali skorzystali z wygód, jakie zostały dla nich wystawione na działce, łącznie z dyskretnym polowym prysznicem i zdecydowali zostać do niedzieli. Na podkreślenie zasługuje postawa Wieśka Pawłowskiego, który pomimo dolegliwości wykluczył możliwość sobotniego powrotu, rozbił własny namiot i dzielił ze wszystkimi weekendowe atrakcje pod niebem Tuczna. Nie można mu się dziwić, gdyż zapewne ma jeszcze w pamięci niezwykle udany pobyt w tym samym miejscu zgotowany przez Józka zeszłego roku o tym samym czasie, nie wspominając finału rajdu Jesienny 2009 również zabezpieczanego tą samą, serdeczną ręką.

Od powrotu tak ugoszczonych bikerów bez przerwy nasze centrum medialne bombardowane było informacjami o tym wydarzeniu z żądaniem natychmiastowej publikacji podziękowań i wyrazów wdzięczności za godziwe spędzenie czasu na wyjeździe. Cóż można jeszcze dodać, żeby nie pachniało banałem? Józek, jesteś wielki i zapewniamy Cię o szacunku, jaki wypływa nie tylko z trywialnej konsumpcji. Wielokrotnie dałeś się poznać, jako doskonały organizator i wspaniały kolega... Dziękujemy!

02.07.2010
W pamięci nie wygasł jeszcze obraz wizyty w Jastrowiu, kiedy następnego dnia, w piątek pojechaliśmy fetować szczęśliwy dzień dwojga naszych przyjaciół spod Margonina. Tego dnia Jacek Łada i Małgosia Muszyńska brali ślub, więc w dwadzieścia motocykli godnie prezentowaliśmy Husarię podczas ceremonii. Najpierw jednak część spotkała się pod Piłą, skąd wspólnie ruszyliśmy do Klotyldzina ładnie ustrojeni w białe koszule i muszki. Upalna pogoda sprzyjała nonszalanckiej modzie, jaką zaprezentowaliśmy jednolicie tego dnia i trzeba przyznać, że korzystnie wyróżnialiśmy się na tle pozostałych. Ślub miał miejsce w Chodzieży, a część spośród ok. 100 osobowej reprezentacji motocyklistów, jaka przyjechała z Klotyldzina do Chodzieży utworzyła na schodach USC szpaler dla Młodych. Oni zaś, piękni i radośni przeszli pod kaskami trzymanymi w wyciągniętych rękach przez przyjaciół i kolegów! Odwrót na wesele do Wągrowca przeciągnął się mocno w czasie, gdyż kolumna pojazdów była dość liczna i raczej nie porażała prędkością.

Koniec końców stanęliśmy wreszcie pod hotelem Pietrak, gdzie Młodzi ugościli motocyklistów poczęstunkiem i pozwolili obdarować się prezentami. Husaria wniosła przed liczne audytorium dwa ogromne kosze pełne kwiatów, którymi Romek z Jurkiem oraz pozostali podkreślili rangę tego dnia w naszej świadomości. Mieliśmy też prezenty, które jednak dotarły na miejsce później, jak to było przewidziane. Mimo to garstka wytrwałych nie ugięła się pod ciężarem nieco krępującej sytuacji i para ręcznie malowanych koszulek z wizerunkami Jacka i Małgosi została publicznie objawiona wszystkim gościom weselnym.

01.07.2010
Upalny dzień nie zniechęcił dużej grupy Husarzy, którzy pojechali do Jastrowia świętować jubileusz 77 urodzin Franka Paproty. To kolejny wspólny wypad w ten dzień do naszego Kolegi. Przyjął nas, jak zwykle wystawnie razem z bliskimi i to było szczególnie miłe spędzić popołudnie wspólnie z rodziną Franka. Ledwo wybrzmiały przywitania i serdeczności Marian wręczył Jubilatowi w urodzinowym prezencie cudnej urody Harley Davidsona, oczywiście we właściwej skali. Polał się szampan, zapachniała kawa i rozpoczęliśmy Polaków przy stole rozmowy, a nasz Kolega nie omieszkał pochwalić się swoim jachtem motorowym przygotowanym na podwórku do kolejnej eskapady. Chociaż nie chcieliśmy za bardzo opuszczać gościnnego miejsca, uparty Franek zaprosił nas na lody do jednej z jastrowskich lodziarni. Pojechaliśmy motocyklami i możecie sami zobaczyć na zdjęciu, kto prowadził znanego, srebrnego Drag Stara? Wróciliśmy jeszcze na chwilę do frankowego obejścia, żeby pożegnać się z domownikami i... już nas nie było! Ilekroć bywamy w tym miejscu, tyle razy trudno jest stawić opór magnetyzmowi przyjacielskiej atmosfery, jaka tam panuje. Aż żal było odjeżdżać...

27.06.2010
Pomimo zmęczenia ostatnio nieprzespanymi nocami spędzonymi nad przygotowaniami do Włóczykija oraz przy jego prowadzeniu, dwójka husarzy Wojtek Skowroński i Maciej Wichrzyński udała się z wizytą do naszych przyjaciół Jacka Łady i Małgosi Muszyńskiej, którzy w miniony piątek 24.06. fetowali tzw. polter w Hotelu Sypniewo. Byliśmy pierwszy raz w ich domu, lecz niniejsza strona ma zbyt mało miejsca, by rozpisywać się nad urokliwym domem i serdeczną gościnnością jego gospodarzy. Rzadko kiedy miewamy okazje do poznania naszych przyjaciół i kolegów w miejscach prywatnych, a w Klotyldzinie otwarto nie tylko bramę, ale także serca szerzej niż na codzień...

Na marginesie spotkania wypłynęła pewna refleksja - trudno wiązać polter z Włóczykijem, lecz niską frekwencję kolegów husarzy podczas sobotniego startu Włóczykija w Osieku oraz na jego zakończeniu w Krajence można było tłumaczyć kacem po wizycie w Sypniewie i szalonej zabawie do rana! Można byłoby gdyby nie fakt, że na polterze... także nikogo z Husarii nie widziano, choć Jacek coraz to popatrywał na wcześniej przygotowany, lecz pusty do końca stolik dla pilskiej Husarii! Ba, cytując znane porzekadło nawet żaden pies z kulawą nogą na pilskich blachach do Jacka i Małgosi tego dnia nie zawitał, choć oni wspierają grupę swoją obecnością nad wyraz często. Tia... Przyjaźń niejedno ma imię...

Pomijając tych pracujących cały tydzień od poniedziałku do soboty, pozostali husarze dzięki pięknej pogodzie mieli w zamian nieco weekendowych wyjazdów i z niecierpliwością będziemy czytać lub wysłuchiwać kolejnych miłych relacji oraz wrażeń, jakich zaznali tu czy ówdzie w kraju i zagranicą.

26.06.2010
Odbył się zapowiadany od zeszłego roku Włóczykij 2010! Jego start nastąpił w Osieku n/Notecią w niezwykłej i pełnej humoru atmosferze kolejarskiego pikniku. Prolog rajdu zaszczyciła swoją osobą burmistrz Wyrzyska pani Maria Bratkowska. O jego oprawę zadbali osieccy koledzy z Old Wings z nieocenionym Stasiem Szdżuijem na czele, zamieniając parking przy skansenie w wizję stacyjki niegdysiejszej Wyrzyskiej Kolejki Powiatowej. Klimat tamtych czasów podkreślały stroje i ekwipunek organizatorów oraz atrybuty kolejarskiej roboty na bramie wjazdowej. Wśród dźwięków zazwyczaj towarzyszących pracującym silnikom motocyklowym 'stacja Osiek' rozbrzmiewała gwizdkami i komendami obsługi, w tym rzadkim już dzisiaj poleceniem "odjaaazd!". Bilety w postaci ostemplowanych banknotów kasował także Stasiu prawdziwym kolejarskim kasownikiem z epoki, którym wycinał w papierze charakterystyczne karby.

Impreza zaintrygowała wielu motocyklistów z całej(!) Polski, którzy zarejestrowali się poporzez formularz elektroniczny w liczbie 121 osób. W Osieku wystartowało ponad 85 rajdowiczów, a na finiszu po wykonaniu wszystkich zadań zameldowało się 66 najbardziej wytrwałych. Pozostali ulegli awariom lub po prostu pogubili się w trasie i zrezygnowali, a jedna osoba doznała niegroźnej kontuzji. Uczestnicy byli objęci sprawną opieką, stąd skutki wszystkich niefortunnych sytuacji były natychmiast zabezpieczane i obyło się bez przykrych konsekwencji nie licząc szybkiej hospitalizacji kolegi z kontuzją stawu skokowego.

Pozostała większość doskonale bawiła się na urozmaiconej trasie biegnącej od Osieka do Krajenki przez wiele nieznanych, choć atrakcyjnych miejsc i miejscowości powiatu pilskiego. Szczegółowy opis trasy znajdzie się niebawem w materiale o tegorocznym Włóczykiju w postaci obfitego sprawozdania z tłem historyczno-krajoznawczym, poprawnych rozwiązań i mapek gotowych do druku dla kolejnych zastosowań wprost ze strony www.

Weryfikacja wyników przeprowadzona tuż po przyjeździe ostatniego zawodnika pozwoliła wyłonić zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Decyzją Kapituły Rajdu, nagrody główne za najlepsze wyniki ogólne otrzymali:
1. Włóczytłok - Tomasz Tojza z Piły
2. Włóczytłok - Bartłomiej Jarosz ze Złotowa
3. Włóczytłok - Dawid Gniot z Krajenki
Nagrody wręczał Marian Jędrzejaszek - prezes pilskiej Husarii, a burmistrz Krajenki pan Janusz Szczerbiak przekazałł laureatom dodatkowe upominki ufundowane przez Allegro i portale motoryzacyjne OtoMoto i Motoallegro.

Najwyższy poziom w kategorii wiedzy o powiecie pilskim reprezentowali niżej wymienieni motocykliści:
1. Krzysztof Sobieralski z Piły
2. Bartłomiej Dąbrowski z Piły
3. Dariusz Kucharski z Pożarowa
Ich wysiłki docenił starosta pilski, pan Tomasz Bugajski fundując w imieniu Starostwa Powiatowego w Pile puchary, które wręczył wicestarosta pilski, pan Jan Marek Pikulik. Na kolejnych miejscach w tej samej kategorii uplasowali się:

4. Patryk Drożdż z Piły*
5. Piotr Urbanek z Piły
6. Karol Tomas ze Stargardu Szczecińskiego
7. Wojciech Szczotka z Rosochów
Pan wicestarosta nagrodził ich wysiłki torbami upominków ufundowanymi również przez Starostwo w Pile.

Osobną kategorią wręczonych nagród było trofeum dla najlepszego tropiciela pozostawionych śladów po Włóczykiju 2010. Warunkiem kwalifikacji dla jednej i tylko jednej osoby lub załogi było odnależienie fanta perfidnie ukrytego na trasie. Z jego wyglądem oraz warunkami zdobycia uczestnicy mogli zapoznać się na starcie, a potem wszystko zależało już tylko od spostrzegawczości. Pomimo znacznego zaangażowania metod sterowania koncentracją i uwagą ze strony organizatorów czyniących kategorię teoretycznie nie do zaliczenia, trofeum zostało odnalezione i przedstawione komisji konkursowej przez ujską załogę Rafała Bartosia z synem! W nagrodę otrzymali ręcznie malowany kask motocyklowy dedykowany Włóczykijowi przez zawodowego wykonawcę Łukasza Michalskiego z Piły oraz artystycznie potraktowaną koszulkę tego samego autora.

Po części oficjalnej, która przedłużyła się z powodu opóźnień podczas startu oraz zdarzeniom na trasie rajdowicze oddali się integracji przy gorącym posiłku i muzyce na terenie obiektu kolejowej wieży ciśnień służącej za siedzibę krajeńskiego klubu motocyklowego Płonące Wały. To formacja prowadzona przez "Pilota" Roberta Łobodzińskiego, która była współorganizatorem finiszu Włóczykija. Oni zabezpieczyli wieczorny posiłek, rozrywkę oraz noclegi dla wszystkich, którzy zdecydowali się przedłużyć rajd do niedzieli. Ten dzień, a właściwie poranek i południe również należały do rajdowiczów stopniowo opuszczających gościnną Krajenkę, osobiście żegnanych przez organizatorów. Praktycznie Włóczykij 2010 zakończono, kiedy ostatni goście rozjechali się w swoich kierunkach.

Serdecznie dziękujemy Wszystkim - uczestnikom, gościom, patronom, instytucjom i osobom życzliwie wspomagającym nas w przeprowadzeniu przedsięwzięcia, którego celem prócz samej zabawy było pogłębienie wiedzy o najbliższym otoczeniu oraz próba wywołania refleksji właściwych uczestnikom tzw. małych ojczyzn. Bo wszystko, co nas otacza jest wspólnym dziedzictwem wartym zachowania nie tylko w pamięci, a ta żmudna praca daje lepsze efekty, kiedy podejmują się jej przyjaciele dla przyjaciół!
Padało także pytanie skąd nazwa Włóczykij? Hm... Bo to mój ulubiony bajkowy bohater zawsze i wciąż! I wiecie, co w nim było fajnego? To, że zawsze był niezależny, że podążał za swoimi marzeniami, że był wolny!


Komunikat specjalny!

Weryfikacja arkuszy zadań ujawniła, że laureatem w kategorii wiedzy o powiecie pilskim został także Patryk Dróżdż z Piły, który sumą punktów 21/10 uplasował się w drugiej trójce nagrodzonych! Błąd oceny, jaki przydarzył się podczas sprawdzania arkusza zadań zostanie anulowany poprzez oficjalne przyznanie pokrzywdzonemu uczestnikowi należnego tytułu oraz wręczenie torby z upominkami od Starostwa Pilskiego. Za pomyłkę serdecznie przepraszamy, ale zdarzają się najlepszym. Jednak godnym jest przyznanie do błędu i zadośćuczynienie, co niniejszym stało się faktem.
Inne media: YouTube I, YouTube II, Old Wings, Krzysztof M., UMiG Krajenka

24.06.2010
W hotelu Sypniewo niedaleko Margonina odbył się tzw. polter poprzedzający o tydzień ślub Jacka Łady i Małgosi Muszyńskiej. Zjechała całkiem pokaźna grupa motocyklistów z okolicznych formacji zaprzyjaźnionych z Sokołami, bądź osobiście z Jackiem i Małgosią. Szczególnie licznie reprezentowane były grupy z Budzynia oraz Wągrowca. Nie zabrakło również kolegów z osieckich Old Wings, którzy musieli dzielić czas na przygotowania do startu rajdu Włóczykij. Jacek dla swoich kolegów z Husarii przygotował osobny stolik na 20 osób, który do końca imprezy pozostał pusty...

Jak napisano wyżej impreza cieszyła się dużą frekwencją, gdyż oboje są bardzo popularną i lubianą parą motocyklistów chętnie dzielących czas z innymi, choć pracy i obowiązków zawodowych mają co najmniej tyle, co każdy z nas. Polter był bardzo starannie przygotowany, na gości czekało wiele atrakcji i to nie tylko kulinarnych, a dodatkowo był okazją do miłego spotkania w swoim gronie. Wśród prezentów, jakie otrzymali od przyjaciół były cudnej urody mini motocykle: czerwony dla Małgosi i niebieski dla Jacka oraz dwie kozy przyprowadzone w... majtkach, przy czym jedna z nich miała nawet welon! Koniec celebry nastąpił o świcie, lecz wcześniej w niebo strzeliły race i z ziemii pomrugało światełko do nieba na szczęście. Również w tej samej intencji natłuczono szkła co niemiara, a niektórzy dowozili swoje na wózkach lub dźwigali artefakty oburącz, gdyż ciężar np. szklanych kineskopów był niemały. Jeżeli pokusić się i dokonać miary przyjaźni i serca okazanych przez gości potłuczonym szkłem, to bardzo, bardzo długo jeszcze Młoda (już za tydzień) Para cieszyć się będzie dobrym losem za sprawą życzeń składanych w ten spontaniczny sposób.


19.06.2010
W siedzibie firmy Motosprzęt w Pile miał miejsce pilski Piknik Motocyklowy połączony z "otwartymi drzwiami" firmy Zipp. Impreza współorganizowana przez właściciela Motosprzętu p. Andrzeja Górskiego i naszego przyjaciela Marcina Ciemińskiego była przykładem dobrej, organicznej roboty na pionierskich ugorach motocyklowego środowiska tej części wielkopolski.

Wszystko rozpoczęło się już we wczesnych godzinach przedpołudniowych, kiedy symbolicznie otwarto drzwi Zippa, a plac wypełnił się honorowymi gośćmi czyli zawodnikami Speedway Polonia Piła, Drogbud Cross ATV Piła i członkami KMTM LOK Husaria Piła oraz motocyklistami, którzy kameralnie lecz śmiało zajeżdżali na miejsce akcji. A było co oglądać i czym się zająć, gdyż otwarte drzwi wymknęły się spod ścisłej reglamentacji stając się także szeroką furtą dla gości Motosprzętu. Można było wypróbować jednośladów Patrona wystawionych dla jazd testowych oraz poznać tajniki sukcesów naszych crossowców i żużlowców prezentujących swoje maszyny i zawodnicze trofea. Było dobre jedzonko przygotowane przez nieocenionego Wiesia Jasiukiewicza z Tequilli w całkiem znośnych i dla każdego przystępnych cenach, było czym ugasić pragnienie z wykluczeniem napojów alkoholowych i była wreszcie muzyka, w tym całkiem niezłe występy lokalnych kapel The Synki z Trzcianki, Ovad i Under Workshop z Piły. W ich tle nieprzerwanie ciągnęły się rozmaite konkursy z wieloma nagrodami i upominkami prowadzone przez niezwykły talent estradowy, jaki ujawnił się w skali powiatu czyli Stasiu Szdżuij, na codzień osiecki motocyklista z bratniego Old Wings.

Dopisały media, dopisali uczestnicy i publiczność choć Organizatorzy spodziewali się większego i bardziej entuzjastycznego zainteresowania, szczególnie zaś ze strony użytkowników jednośladów - skuterów i motorowerów o mniejszej pojemności silnika. Lecz, jak mówi przysłowie - nie od razu Kraków zbudowano i w planach autorów bieżącego pomysłu są już następne, czym mają zamiar ożywić lokalne środowisko i konsekwentnie organizować atrakcje zarówno dla jego przedstawicieli, jak i szerokiego grona amatorów, fanów i wielbicieli dwóch kółek z silnikiem pośrodku. To swoiste sprzężenie zwrotne, gdzie entuzjazm konsumentów zamienia się w energię twórców dając kolejny impuls do ponownych starań i kolejnej porcji dobrej zabawy. Bylibyśmy jednak niezwykle powierzchowni zamykając wydżwięk takich imprez jedynie do zabawy. To forma zachęty do otwarcia się klientów na raczkujący rynek motocyklowy w naszym regionie, który ma szansę wypełnić lukę wobec pobliskich Poznania lub Bydgoszczy. My w pilskiem, też mamy swoje sklepy, warsztaty i kluby więc nie musimy czuć się gorszym bratem sąsiednich tuzów wielkomiejskich. Wszystko zależy przecież od wiary w naszą lokalną siłę, pomysłowość i przedsiębiorczość. Pomimo etykiety zaledwie dwóch nazw Motosprzętu i Zipp, sobotni Piknik był promocją wszystkich pozostałych podmiotów operujących na pilskim, chodzieskim lub wyrzyskim rynku. Jeśli się uważnie rozejrzymy, to ich obecność nie będzie niespodzianką i nasze zainteresowanie ich propozycjami ze sfery handlu oraz usług stanie się dla wszystkich korzystne i atrakcyjne bez potrzeby dzielenia się zyskami z sąsiadami. Naszą wielkość możemy i musimy stworzyć my sami, bo nikt inny nie zrobi tego za nas!

Stąd wynika jeden apel do wszystkich motocyklistów, skuterowców i motorowerzystów - korzystajcie z wszelkich form wspierania tej gałężi motoryzacji na naszym terenie, bo tylko w ten sposób możemy stać się niezależni i konkurencyjni dla większych braci. Bierzcie udział w festynach, piknikach i szturmujcie nawet "otwarte drzwi", bo to wszystko dla naszego środowiska czyli dla Was!
Inne media: Dziennik Nowy, 7 Dni Piła

12.06.2010
Informacja za magazynem scigacz.pl:
"Wczoraj, 11 czerwca w Warszawie odbył się protest motocyklistów. Walka toczy się o obniżenie opłat za przejazdy autostradami. O godz. 13:00 wiele jednośladów pojawiło się na parkingu i chodniku przed Ministerstwem Infrastruktury. Wszystko było kulturalnie i dobrze zorganizowane. Po przyjechaniu na miejsce, od razu podchodził ktoś z organizatorów, sugerując gdzie najlepiej zaparkować.

Gdy pewnym było, że motocykliści na pewno zostali zauważeni ich przedstawiciel wygłosił postulaty. Co ciekawe, na miejscu pojawiły się chyba wszystkie możliwe media Polsat, TVN, TVN24, TVN Warszawa, TVP, Eska Rock, Antyradio, RMF Maxx, RMF FM, Radio Zet, Trójka... Nie przyjechały chyba tylko TVN Meteo i Telezakupy Mango. Zainteresowanie mediów to bardzo dobry znak i może dzięki temu problem będzie szerzej rozpoznawalny przez społeczeństwo, a Ministerstwo będzie musiało poważniej do niego podejść. Oby tylko nie stało się tak, jak w przypadku Elżbiety Jaworowicz i sprawy Maćka Zawiszy.

Następnie do motocyklistów wyszedł rzecznik prasowy Ministerstwa, Mikołaj Karpiński. Niestety, nie usłyszeliśmy odpowiedzi na większość pytań, również tych wysyłanych wcześniej listami.
Padło jedynie zapewnienie, że odpowiedzi zostaną wystosowane. Delegacja kierowców jednośladów postulowała również, aby przeprowadzone zostało spotkanie trójstronne, gdzie obok motocyklistów mieliby zasiąść przedstawiciele Stalexportu oraz Ministerstwa Infrastruktury. Takie spotkanie miałoby zakończyć politykę 'spychologii', gdyż obie powyższe instytucje miałyby zamkniętą drogę do zrzucania na siebie winy. Mimo wcześniejszych rozmów MI oraz Stalexportu na ten temat, jedyną odpowiedzią rzecznika było lakoniczne zapewnienie, że na trójstronne spotkanie należy mieć nadzieję.

Około 120-150 motocyklistów ruszyło po chwili w paradę ulicami Warszawy, a Policja zgodziła się ją eskortować. Organizatorzy zapewniali wcześniej, że motocykliści nigdy nie chcieli tym przejazdem zakorkować Warszawy, a wszyscy mieli poruszać się zgodnie z przepisami PoRD. Tak też się stało i parada przebiegła sprawnie, budząc zainteresowanie wielu postronnych. Motocykliści udali się do Sejmu, Senatu oraz do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, aby wręczyć tam listy z treścią opublikowaną na stronie motoautostrada.pl. Pismo do dyrektora GDDKiA zostało przyjęte tak samo, jak 100 nieopisanych kopert dla senatorów. Jedynie w Sejmie wymagane było osobne podpisanie każdego listu dla każdego posła. Mimo tego, administracja sejmowa była bardzo pozytywnie nastawiona do motocyklistów i trzymała kciuki za powodzenie akcji.

W najbliższych dniach powinniśmy poznać efekty protestu, czy posłowie zainteresowali się oraz jak zareagowały wszystkie zamieszane w problem instytucje. O szczegółach na pewno dowiecie się ze stron Ścigacz.pl."

02.06.2010
Miło nam donieść, że turystyczna inicjatywa Husarii pn. Włóczykij 2010 doczekała się zainteresowania i odpowiedniej informacji w pilskich mediach, tu w Życiu Piły. Na tle wszystkich doniesień i reportarzy z kolejnych stacjonarnych pikników impreza entuzjastów czynnego wypoczynku w siodłach wypada może blado, ale nie ma co ukrywać - to impreza dla wybranych. Prócz umiejętności powodowania swoim pojazdem, szczególnego zachowania zasad bezpieczeństwa i kultury jazdy Włóczykij wymagać będzie nieco wiedzy oraz interpretacji szczegółów, które ukazywać będą się motocyklistom w miarę pokonywania trasy. Więcej w linku do imprezy!

O tym, że nie tylko my nadużywamy imienia największego ciacha z Doliny Muminków do opisania imprez niech świadczy informacja o rajdzie turystycznym zorganizowanym przez studentów pilskiej PWSZ opublikowana na stronie uczelni.
Więcej...

28.05.2010
Dzisiejszy piątek był prawdziwie czarnym dniem dla pilskich motocyklistów. Wydarzyły się w mieście dwa wypadki z udziałem jednośladów, w których na al. Poznańskiej ok. godz. 12:40 kierowca motocykla w wieku 28 lat został ranny i odwieziony do szpitala podobnie, jak prowadzący osobowego Mercedesa. Natomiast na al. Powstańców Wlkp. ok. godz. 14:30 motocyklista w wieku ok. 30 lat zginął na miejscu, a kierowcę dostawczej Toyoty hospitalizowano.

  

Obydwa przypadki rodzą smutne refleksje w obliczu zwiększającej się liczby pojazdów na naszych drogach i braków w doświadczeniu oraz umiejętnościach kierowców. Nie ma podstaw dla pochopnego osądzania przyczyn obydwu dzisiejszych nieszczęść, lecz już teraz statystyka zdarzeń jest nieubłagana wskazując przede wszystkim nadmierną prędkość, wymuszanie pierwszeństwa i brak ostrożności podczas jazdy lub wykonywanych manewrów. Skalę zagrożeń uzupełnia deszczowa pogoda, która co bardziej niecierpliwym użytkownikom nie przeszkadza wyjechać na drogę. Część z nas nie wie przy tym, jak zachowuje się maszyna na śliskiej nawierzchni i co się dzieje z masą żelastwa, która nagle traci przyczepność. Bo i skąd?

Niewiedza nie zwalnia jednak od zwykłej ostrożności i odruchów pochodzących od instynktu samozachowawczego. Apelujemy więc do wszystkich o nadzwyczajną ostrożność podczas każdego wyjazdu, niezależnie od naszego przygotowania, pogody i stanu pojazdu. Świadomie nie wskazujemy na taki czy inny jego rodzaj, bo nieszczęścia dotykają zarówno prowadzących motocykle, jak auta. Dzisiaj dwie rodziny zapłakały nie doczekawszy się kogoś bliskiego w domu. Jeden z nich już nigdy nie wróci do swoich... Na teraz możemy wyrazić jedynie nasze współczucie, lecz na przyszłość zróbmy wszystko, aby to się nie zdarzało!
Inne media: Życie Piły, Dziennik Nowy, Fakty Pilskie

27.05.2010
Pomimo niesprzyjającej pogody zdołaliśmy wyjechać na Płotki, gdzie odbywał się piknik dzieci znajdujących się pod kuratelą Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego. Na parkingu McDonalds stawiła się czwórka motocyklistów Mirek Gracz, Wojtek Skowroński, niezawodny Marcin Ciemiński i nowy kolega o imieniu Piotr. Na miejscu dołączył Andrzej Bujas i cała piątka stała się na dłuższy czas obiektem nadzwyczajnego zainteresowania ciekawej dzieciarni. Miło było popatrzeć na twarze w różnym wieku i obojga płci, w których płonęły rozemocjonowane oczy. Nikt nie bronił się przed prośbami o miejsce za kierownicą lub choćby na siodle, a wręcz sami sadzaliśmy maluchów na swoje cacka. Piotrek przyjechał nowiutkim Suzuki Bandit przyprowadzonym niemal z prosto z salonu. Jednak zdał egzamin z cierpliwości wystawionej na ciężką próbę, kiedy upiaszczone buty maluchów o centymetry mijały błyszczący lakier. Starsi motocykliści byli pełni podziwu wobec jego stoickiego spokoju; choć zaprawioni w takich okolicznościach, jednak również dbają o swoje cacka. Jakby nie było dostarczyliśmy dzieciom wiele radości, a może także zaszczepiliśmy ziarno pasji, które w przyszłości wyda dobre owoce.

Na pamiątkę naszej obecności ofiarowaliśmy pół setki okolicznościowych smyczek, które błyskawicznie znalazły nowych właścicieli. Dyrektor Ośrodka p. Radosław Odroń poczęstował motocyklistów wypiekami oraz napojami i widać było, że jest zadowolony z wizyty. Byłaby bez wątpienia liczniejsza, gdyby nie nękające opady oraz godziny, w jakich większość jednak pracuje. Mimo wszystko nie było źle, a dzieci tego dnia miały bez wątpienia nadto atrakcji m.in. przejażdżki terenówkami, odwiedziny strażaków, patrolu policyjnego z pokazem tresury psów służbowych o zabawach przy muzyce nie wspominając. Wyjechaliśmy z poczuciem dobrze spędzonego czasu, aczkolwiek niedosytem niskiej frekwencji...
Inne media: Dziennik Nowy, PCPR w Pile

22.05.2010
Impreza nad jeziorem Straduń zgromadziła zastępy motocyklistów, szczególnie licznie przybyłych z okolicznych miejscowości. Renoma Jawers Team nie pozwoliła nikomu, kto zna tę formację ludzi spontanicznych, życzliwych i oddanych motocyklom pozostać w domu zamiast udać się na pierwszą imprezę przez nich organizowaną. Wszystko było po myśli Jawersów - pogoda, frekwencja i dobra organizacja. Kamping 'Góral' położony na uboczu wsi Smolarnia nie nastręczał żadnych problemów z dojazdem. Jego lokalizacja sprawiła, że liczne konkurencje połączone z paleniem gumy, orczeniem czy innymi rytualnymi obrzędami wielbionymi przez brać motocyklową mogły uchodzić bezkarnie w oczach pobliskich mieszkańców.

Przyjmowanie uczestników odbywało się sprawnie, jak również kwaterowanie w domkach na obrzeżu wielkiej polany nad jeziorem. Parada przez Trzciankę odbyła się z wielkim hukiem, sprawnie oraz bezpiecznie. W jej trakcie odbyły się pierwsze konkurencje sprawnościowe na boisku jednej ze szkół. Powrót na miejsce dał okazję do posiłku, który wydawały dziewczyny znające się na rzeczy. Grochówka była pyszna, do tego kiełbaski, jako wkładka lub do ogniska. Dla amatorów słodkości nie zabrakło domowego ciasta, a gorące i zimne napoje dopełniały całości.

Część rozrywkowa odbywała się przy akompaniamencie kapeli i muzyki mechanicznej. Dyscypliny, jakimi zajmowali się zawodnicy były o tyle typowe, co zabawne. Do udziału stanęli wszyscy chętni, bez względu na płeć, wiek czy kolor skóry i trzeba przyznać, że walka bywała zacięta.

W kulisach miały miejsce powitania o indywidualnym charakterze, co dobrze wpływało na integrację naszego środowiska. Widać było wyraźnie zaznaczający się wpływ kobiet na oblicze zmonopolizowanego płciowo grona, ze szczególnym akcentem położonym na iskrzące amazonki z Krzyża choć pozostałe dziewczyny były równie widoczne! My sami prócz normalnych rozmów dopinaliśmy z dwoma kompaniami kwestię współpracy podczas kolejnego Włóczykija 2010. Jak było wieczorem i nocą możemy się jedynie domyślać, gdyż Husaria w większości opuściła plac boju jeszcze wieczorem. Mając jednak w pamięci inne imprezy tego typu, Jawersi jeszcze niejedno ukrywali w zanadrzu. Jakby nie było zafundowali nam przednią zabawę i biorąc pod uwagę premierowy charakter imprezy, to była ona na medal!

16.05.2010
Flagowa impreza Klubu organizowana tak sobie, jak dla przyjaciół, sympatyków, wszystkich chętnych motocyklistów i szerokiej publiczności stała się faktem. Ci, którzy w sobotę 15.05. spod Baru nad Zalewem ruszyli do parady przez miasto przerwanej postojem na placu Staszica, osiągnęli finisz na Płotkach nic sobie nie robiąc ze złej pogody.
Bez przesady w słowach, motocykliści i pozostali uczestnicy Pikniku dali kolejny raz dowód hartu i solidarności łączącej ludzi z pasją do jednośladów. Z niepokojem obserwowaliśmy pogodę tego dnia, wypatrując przejaśnień i choćby jednego promienia słońca lecz aura pozostała nieubłagana rozgrywając argumentami frekwencji i bezpieczeństwa po swojemu. Niemniej Piknik doszedł do skutku dzięki przekonaniu, że dla motocyklisty nie ma złej pogody. Formuła naszych imprez zamykająca się w słowach 'przyjaciele dla przyjaciów' wydała ponownie dobre owoce, czego namacalnym dowodem była obecność 9 osób z Klubu Motocyklowego Cruiser Szczecin FG. Wyjechali od siebie w deszcz i w takich warunkach odbyli drogę, żeby zagościć w Pile do niedzieli włącznie! Podobnie dotarli inni, pokonując dłuższe lub krótsze dystanse i wspólnie mieliśmy okazję do dobrej zabawy w gronie ludzi m.in. z Budzynia, Chodzieży, Krzyża, Osieka, Trzcianki, Wałcza i samej Piły.

Gorący posiłek rozładował napięcie spowodowane chłodem i deszczem, a konkursy rozgrywane przy muzyce prezentowanej na początku przez kapelę Ovad z Piły na przemian z tym co grała obsługa konsolety podniosły temperaturę imprezy do akceptowalnego poziomu. Poszczególne konkurencje sprowadzały przed publiczność kolejnych uczestników i nie zabrakło wśród nich żywiołowych dziewczyn Agi i Emi z Krzyża. Rywalizacja o prymat była zaciekła, czego szczególnie doświadczyliśmy podczas 'telefonu do teściowej', zmagań ze starym korbowodem czy 'furii strażaka' lecz nagrody wynagradzały wysiłek. Kwintesencją tej części Pikniku były rozgrywki między przedstawicielami najliczniej reprezentowanych formacji w kategoriach rzutu telefonem komórkowym i tyleż rytualnego, co sztandarowego przeciągania liny. W szranki stanęli Cruiser ze Szczecina, Sokół z Budzynia, Old Wings z Osieka, Jawa Team z Trzcianki i pilska Husaria. I tak główną nagrodę w rzucie telefonem zawieziono do Osieka, a Szczecin cieszył się zwycięstwem nad pozostałymi, których wdeptał w ziemię zrytą wzdłuż napiętej liny. Dodatkową nagrodą dla zwycięzców i pokonanych był dynamiczny koncert, jaki dała kapela Johnny'ego Coyota z urzekającą wokalistką grających do późnego wieczora, nim kolejny raz zastąpił muzyków prezenter za konsoletą.

Wydarzeniem o szczególnym, a wręcz symbolicznym znaczeniu była prezentacja przez budzyńskich Sokołów - Donia i Lucynę najmłodszego motocyklisty Frania, który nie przerywając słodkiego snu, aktywnie brał udział w spotkaniu.

Sokolik

Nocne ciemności zostały rozświetlone przez płomienie ogniska i zaczęła się dobra pora na integrację między motocyklistami, rozmowy, dyskusje i inne formy zabawy tak ukochane przez nasze środowisko. Ich natężenie z czasem zaczęło jednak wygasać, więc kolejne fale emigrantów ruszyły spod wiaty do pobliskich domków, które przygotowała niezawodna obsługa Ośrodka.

Niedziela przyniosła zdecydowanie lepszą pogodę, niż dzień poprzedni i nad głowami wreszcie pokazało się słońce zachęcające do wspólnego śniadania przy rozpalonym ognisku. Kolejni, którzy docierali do centralnego punktu kosztowali specjałów z patelni i gorącej kawy. Po zadowolonych minach poznać było łatwo, jak pożądane były normalne skądinąd atrybuty porannego stołu, a szczególnie napoje...
Kiedy wszyscy pozostali do tej pory piknikowicze zaspokoili potrzeby ciała, przyszła kolej na ducha i te oczekiwania doskonale wypełniła msza polowa celebrowana przez ks. Arnolda Zimnickiego, również bikera i zarazem członka Husarii będącego duchowym opiekunem wszystkich motocyklistów regionu. W skupieniu zostało wysłuchane Słowo wygłoszone specjalnie na tę okoliczność z nutką refleksji wobec jego uniwersalnej wymowy obejmującej każdego, bez względu na postawę wobec Opatrzności. Trzeba oddać ks. Arnoldowi umiejętność gromadzenia wokół siebie słuchaczy, którzy doceniają spokój i celność przekazu, jakiego jest źródłem dla każdego, kogo przyciągnął swoją posługą. Stąd m.in. bierze się szacunek do jego osoby i często deklarowana potrzeba bliskiej obecności, jako dobrego towarzysza i kapłana.

Nie był to jednak koniec Pikniku, choć formalnie stanęliśmy na finiszu. Jednak nadjeżdżający co chwila motocykliści, aczkolwiek nieliczni nie pozwalali zdjąć wypełnionej patelni z ognia i wyłączyć dzbanek z wrzątkiem. Koniec końców faktycznie impreza dopełniła się późnym popołudniem, choć na ławach przy ognisku wciąż siedziało kilkoro uczestników, którym pod nieśmiałym słońcem nie było śpieszno do domów.

Na koniec gorąco dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział we wspólnej zabawie i przepraszamy za wszelkie uchybienia, jakie mogły się przydarzyć obiecując kolejne, jeszcze lepsze Pikniki i inne imprezy organizowane dla przyjaciół przez Husarię. Szczególne podziękowania należą się nieocenionemu Stasiowi i Jurkowi z Osieka z Old Wings za sprawne prowadzenie poszczególnych konkurencji. Dzięki nim mogliśmy przedstawić sponsorów atrakcyjnych nagród ufundowanych przez wiele firm i osób dobrej woli. Wśród nich z wdzięcznością wymieniamy Urząd Miasta w Pile, Pilmotor Yamaha Piła, Altrans Trzcianka, Sklep Obuwniczy Kamel Piła, Salon i Serwis Toyota Poland Tadeusz Ukleja Ujście, Optyk Tomasz Lewandowski Piła, PPNiG Piła, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne Warszawa, Agent ubezpieczeniowy PZU Andrzej Bujas Piła, Parking Strzeżony Beata Bujas Piła, Hortex Holding SA Warszawa, Hurtownia Kojer Piła, Zakład Piekarniczo-Cukierniczy Sendal Lubasz i kilka osób prywatnych. Brak kogokolwiek na tej liście nie oznacza niewdzięczności, lecz możliwą, chwilową niepamięć. Poza powyższymi uprzejmościami trzeba podkreślić, że dobry klimat zawdzięczamy sobie samym, a wyżej wymienieni umożliwili nam przyjemniejszą zabawę. Ze szczerego serca dziękujemy w imieniu własnym i wszystkich uczestników!
Inne media: dzienniknowy.pl, pilskie.com, YouTube cz. 1;  cz. 2;  cz. 3  (wyk. Rafał Bartoś)

10.05.2010
Nasz amerykański przyjaciel Jacek Głowacz z Nowego Jorku przysłał relację opisującą wspaniałą wyprawę polonusów z tamtejszej Husarii od San Francisco do Nowego Jorku w dn. 29.04. do 08.05.2010.

Polonijny Klub Motocyklowy HUSARIA zrzeszający miłośników turystyki motocyklowej z okolic Nowego Jorku zorganizował wycieczkę motocyklową z zachodniego wybrzeża od San Francisco na wschód do Nowego Jorku. Spośród wielu członków Klubu znalazła się grupa 12 "szalonych", którzy podjęli się tego wyzwania. Podróż dla husarskich motocykli zaczęła się kika dni wcześniej, gdyż zostały one wysłane ciężarowką. Husarze polecieli samolotem z NY do San Francisco w czwartek 29.04. i jeszcze tego samego wieczora przejechali słynny Golden Gate Bridge.

Następnego ranka rozpoczęli wyprawę życia ruszając na południe wzdłuż Pacyfiku, a następnie skręcili na wschód wjeżdżając do Sequoia National Forest. Następnie podziwiając piękne widoki gór i skał skierowali się na północ. Kolejnym etapem wycieczki była Dolina Śmierci Death Valley National Park. W parku tym sprawdziły się nie tylko motory, ale i ich właściciele pokonując bardzo kręte drogi, różnice temperatury, jak również różnice wzniesień sięgające w najwyższym punkcie od ponad 7000 stóp (2,1 km) nad poziomem morza, a na samym "dnie" do 282 stóp (85,5 m) poniżej poziomu morza. Po zwiedzeniu parku grupa udała się dalej na wschód zwiedzając Hoover Dam, jak również próbując szczęścia w kasynach Las Vegas gdzie nikt się jednak nie wzbogacił, a przynajmniej finansowo.

Następnie nasi Husarze udali się ponownie do Arizony gdzie przejechali legendarną drogą #66 zwaną również Mather Road. Jest to droga, a raczej była, gdyż duża jej część została rozbudowana do rozmiarów autostrady, lecz pozostałe odcinki zachowały charakter dawnego szlaku łączącego Chicago z Zachodnim Wybrzeżem. Można tu zobaczyć stare, rdzewiejące szczątki samochodów, silników jak również motocykli z lat '20. Byliśmy też na Grand Canyon, lecz tego cudu natury nie da rady opisać żadna fotografia, ani film nie jest w stanie odzwierciedlić tych pięknych krajobrazów. Udając się na południe przejechaliśmy przez Flagstaff do Sedony w Arizonie i dalej w kierunku Sitgreaves National Forest. Przejeżdżając dalej tym parkiem wjechaliśmy do stanu New Mexico. Środkową Amerykę pokonaliśmy poruszając się głównie po autostradzie mijając takie stany jak Texas, Oklahoma i Tennesse. W stanie Tennesse zwiedziliśmy The Great Smoky Mountains, gdzie znajduje się słynna wśród motocyklistów trasa zwana Dragon Tail. Jest to odcinek drogi w górach, która na odcinku 10 mil (18 km) ma ponad 300 zakrętów - prawdziwy raj na ziemi! Są tam też inne, bardzo atrakcyjne trasy z pięknymi widokami i na pewno będziemy chcieli jeszcze wrócić w te miejsca. Po zwiedzeniu parku Husaria udała się w kierunku północnym docierając nad Ocean Atlantycki w miejscowosci Virginia Beach w stanie Virginia i tutaj, podobnie jak w Pacyfiku Husarze zamoczyli swe stopy.

Przesuwając się dalej w kierunku Nowego Jorku pokonali Chesapeake Bay Bridge Tunel, jak również część stanu Maryland i Delaware, gdzie w mieście Ocean City załadowaliśmy motory na prom i przepłynęliśmy 8.05. do Cape May w stanie Nowy Jork. W Wildwood byliśmy oczekiwani przez kolegów z Klubu, którzy przyjechali nas powitać. Spędziliśmy razem kilka chwil dzieląc się wrażeniami i po kilku godzinach wyruszyliśmy na Północ w kieruku domu. Niektórzy mieli już całkiem blisko, a inni jeszcze kilka godzin; najdalej miał kolega z CT (Connecticut), ale to była już pestka.

Dwunastu Husarzy przejechało czternaście stanów Ameryki w 9 dni pokonujac ponad 4300 mil (7750 km) i podziwiając atrakcje niekończących się pustyń, głębokich kanionow, wysokich szczytów gór, lasów, rzek, dróg krętych i tych prostych bez końca! Na pewno były chwile, kiedy już mieliśmy dosyć, ale każdy zakręt i każdy nowy widok był tego wart. Z pewnością pojedziemy na Dziki Zachód jeszcze raz, gdyż warto jest oderwać się od codzienności i po prostu wsiąść na motocykl i jechać przed siebie kosztując otaczające piękno...

03.05.2010
Bieżąca majówka nie obyła się w Husarii bez wyjazdów. Już 30.04. do Zakopanego ruszyła ekipa w składzie Rafał Bartoś z Joasią, Artur Golasa z Ewą, Jacek Sokołowski z Dorotą i nasz przyjaciel Łukasz z żoną. Czekamy niecierpliwie na kilka zdań opisu, gdyż skąpa relacja Artura nas nie zadowala i chcielibyśmy wiedzieć nieco więcej o tej niezwykle udanej wyprawie, jaka zakończyła się dopiero 3.05. Uchylając sekretu możemy jedynie ujawnić, że zasadniczym i najważniejszym kryterium był wyjazd rodzinny lub małżeński (jak kto woli) w parach. Sądząc po wspomnianej opinii bawili się doskonale, obiecując sobie podobne atrakcje w przyszłości. Tym samym dowiedli, że przypisywana Husarii cecha wyjazdów jedynie w męskim gronie jest nieprawdziwa i wielokroć łamana, choćby podczas takich okoliczności.

Również na południe, dwudniową wycieczkę 1.05. podjęła czwórka motocyklistów Karol Borucki, Zbyszek Galus, Jarek Grochowski i Jurek Kozera. Celem była Praga gdzie doświadczyli spacerów po Starym Mieście, a po powrocie z mostu innego Karola zafundowali sobie sutą, czeską kolację z knedlikami.

Knedliki

Czasu na podziwianie uroków stolicy południowego sąsiada nie było zbyt wiele i następnego dnia ruszyli z powrotem. Po drodze staneli na krótki postój w Harrachov, gdzie nie omieszkali wjechać na Certową Horę, w pobliże największej w tej części Sudetów skoczni narciarskiej. Niewiele ponad 1000 m.n.p.m. ku wielkiemu zaskoczeniu natknęli się jeszcze na śnieg, ale plany nie obejmowały nart, wobec czego zjazd zaliczyli podobnie do wjazdu, czyli wyciągiem. Zadowoleni wrócili bezpiecznie do domów.

25.04.2010
Oto kolejna garść informacji o worku z imprezami, jaki rozwiąże się na początku maja.
Jakiś czas temu otrzymaliśmy korespondencję od Grzegorza Peksy, czyli Dzika Noteckiego z zaproszeniem skierowanym do motocyklistów z Klubu Husaria na Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Strong Man. Zawody odbędą się 1.05. w Równopolu oraz 3.05.w Szydłowie. Start obu imprez o godz. 15:00. Miejsce zmagań w Równopolu zlokalizowano za domem wiejskim, a w Szydłowie na stadionie sportowym przed wiaduktem.
Zaproszenie dla Husarii skierowane jest na ręce wszystkich chętnych kierowców jednośladów, jacy zechcą swoją obecnością podgrzać atmosferę imprezy.
Jak zapewnił nasz sympatyk, przyjazd motocyklistów na pewno wzbudzi wielką sensację wśród mieszkańców obu miejscowości, jak również doda pikanterii zawodom reklamowanym hasłem 'mocne motocykle i silni faceci'!

Kolejne proszone wydarzenie dla wielkopolskiej braci motocyklowej to I Piknik Motocyklowy, który odbędzie się na terenie Obornickiego Domu Kultury w Obornikach Wlkp. przy ul. Armii Poznań w dn. 8.05. Od godziny 14:00. organizator, czyli Sekcja Motocyklowa "Jastrzębie Dróg" obiecuje bardzo bogaty i atrakcyjny program imprezy, a w nim m.in. pokazy motocykli oraz quadów z możliwością testowania, pokaz motocykli krosowych KTM, koncerty zespołów lokalnych oraz covery Dżemu, pokaz starych motocykli, pokazy ratownictwa i pierwszej pomocy na drodze, konkurencje motocyklowe pomiędzy klubami. Dla dzieci przewidziano loterie fantowe, a dla chętnych autobus z punktem krwiodawstwa. Zainteresowani udziałem proszeni są o telefoniczne lub majlowe potwierdzenie przyjazdu do Arlety tel. 726538188 (arletadominiczak@wp.pl) albo Romana tel. 606826857 (r.bialek@martap.com.pl) co zapewni darmowy posiłek.


Również wychowankowie i kadra pilskiego ośrodka opiekuńczo-wychowawczego zaprosili nas 27.05. na Płotki do wsparcia obecnością motocyklistów dorocznego festynu, jaki w maju zostanie zorganizowany w ramach programu dydaktycznego. Szczegóły już niebawem!

To wszystko w maju, co nie oznacza braku pretekstów do wyjazdu jeszcze w bieżącym miesiącu. Dla zainteresowanych bezpieczeństwem naszych motocykli wystosował zaproszenie p. Antoni Strózik, właściciel firmy PHU MERX z Nowego Sącza i jednocześnie członek sądeckiej MOTOELITY cokolwiek ten wyraz znaczy, a mamy wrażenie dobrej reputacji tego miana! W imieniu pracowników i właścicieli PHU MERX działającej na rynku od 1990 r. serdecznie zaprasza do odwiedzenia stoiska firmy na targach zabezpieczeń SECUREX 2010 w Poznaniu w dn. 26-29.04. w hali 7A na stoisku 12. Dla motocyklistów przygotowano bardzo atrakcyjną ofertę, w tym także systemy rejestracji mobilnej w opracowaniu dedykowanym do instalacji w jednośladach.

Brać, wybierać, jeździć i przebierać!

22.04.2010
Podczas zwyczajowego spotkania w Klubie odbyło się jednocześnie zebranie Zarządu. Dotyczyło ono przede wszystkim organizacji Pikniku motocyklowego w dn. 15-16.05., którego ramy zaczynają wypełniać się namacalnymi przygotowaniami. Ruszymy w sobotę po południu z podpilskiego parkingu, a następnie w trakcie parady przez miasto staniemy na pl. Staszica pokazać się publiczności. W tym czasie rozegrane zostaną pierwsze, nagradzane konkurencje i po ok. 30-40 minutach udamy się prosto na teren ośrodka wypoczynkowego nad jeziorem Płotki. Zostały dopięte role poszczególnych kolegów, a także ustaliliśmy zasady uczestnictwa w imprezie. I tak zaprzyjaźnione, okoliczne formacje motocyklowe otrzymają gratisową pulę talonów na 'michę' niezwykłej jakości i w szerokim asortymencie.

Przewidzieliśmy takie cymesy, jak porządna kiełbasa gospodarskiego wyrobu, bigos, grochówka, kaszanka i co tam jeszcze z kabanów zrobić można, a do tego wyborne pieczywo. W pobliżu stanie niemały antałek przedniego piwa lanego z kija za symboliczny grosz płacony do ręki zewnętrznego dystrybutora. Będzie muza w wykonaniu Johnny Coyote Band, a kiedy kapela padnie, do północy smęcić zacznie z głośników coś klimatycznego pod bacznym uchem prezentera. Wstęp na teren obiektu jest wolny od opłat, jednak uczestnictwo w biesiadzie i swawolach będzie kosztowało 15,00 PLN, czyli tyle co nic! W zamian przypadnie 'micha' i jaka pamiątka na dodatek przy zabawnych konkurencjach z nagrodami i zbytkach do białego rana. Będzie oczywiście możliwość noclegów w Ośrodku, ale szczegóły zostaną ogłoszone w osobnym komunikacie. Kto dotrwa do niedzielnego poranka, skorzysta z kubka aromatycznej kawy podanej przez siebie samego do gorącego śniadania.

Przewidzieliśmy na niedzielne przedpołudnie mszę św. polową celebrowaną w tym samym miejscu przez naszego duchowego opiekuna ks. Arnolda Zimnickiego. Do uczestnictwa zapraszamy nie tylko motocyklistów, ale także Wasze rodziny, bliskich i przyjaciół - jednym słowem każdego, kto zechce wspólnie z nami uczestniczyć w niezwykłej ceremonii pod gołym niebem. Niebawem nowe komunikaty ze szczegółami!

Ponieważ jutro, czyli w piątek 23.04. aż trzech z nas obchodzić będzie imieniny, dlatego życzeniem Prezesa było zamieścić w tym miejscu serdeczności dla solenizantów: Jurka Kozery, Wojtka Kotlarskiego i Wojtka Skowrońskiego. Wszystkiego najlepszego od husarskiego grona, by ten dzień był dla nich radosny i przyniósł wiele miłych powinszowań!

17.04.2010
Uroczystość w Wieleniu, do jakiej przekształcił się projektowany pierwszy zlot motocyklowy w tym mieście miała godny charakter wypływający z żałoby narodowej po katastrofie w Smoleńsku. Początek dała msza św. w intencji ofiar, po której ks. celebrant wyszedł na zewnątrz kościoła i poświęcił uczestników wraz z maszynami. Parada, a właściwie spokojny kondukt przejechał ulicami Wielenia i drogami okolic, by zakończyć się w obiektach zabytkowego wieleńskiego zamku. Uczestników podjęto sowitym posiłkiem, lecz wszystkie dodatkowe atrakcje za wspomnianą wyżej przyczyną musiały zostać przełożone na kolejną okazję do wspólnego spotkania. Dotyczy to również puli z nagrodami, sowicie namaszczonej przez sponsorów. W pierwszej wersji nagrody miały zostać rozlosowane przy okazji spotkania, lecz podjęto słuszną decyzję o ich kumulacji na kolejny zlot.

Impreza zgromadziła znaczny zastęp motocyklistów z bliższych i dalszych stron regionu, a było nas nie mniej niż 120 maszyn, w tym wielu kierowców z plecaczkami. Organizatorzy byli bardzo mocno zaabsorbowani i przejęci pierwszą inauguracją sezonu ale trzeba przyznać, że wzorowo wywiązali się z podjętego zadania. Oprócz dostojnej garkuchni w budynku, zaopatrzyli głodnych i spragnionych w punkty małej gastronomii, które pracowały z oddaniem dla znacznej liczby chętnych. Impreza, jak zdołaliśmy zauważyć, przyciągnęła uwagę licznych mieszkańców Wielenia obserwujących jej przebieg z sympatią i życzliwą ciekawością. Dopisywała świetna, słoneczna pogoda, co sprzyjało motocyklistom i Organizatorom. Husaria była reprezentowana przez kilkunastoosobowy skład, którego szkielet uformował się przed południem w Pile, a wypełnił na miejscu akcji. W trakcie powrotu do Piły kilkoro naszych uczestników nawiedziło 'Dziuplę' Gienia Belaka w Brzeźnie, gdzie podziwialiśmy część jego nietuzinkowej i zabytkowej kolekcji motocykli.

Tego samego dnia otrzymaliśmy informację o oficjalnym ukonstytuowaniu się formacji motocyklowej w Łobżenicy. Co prawda tamtejszy Krajna Motors Team powstał już wcześniej, lecz w ramach 12 osobowej grupy z Piotrem Orłem, jako prezesem na czele i Darkiem Pszeniczką piastującym funkcję skarbnika wystąpili po raz pierwszy. Serdecznie gratulujemy zawiązania klubowych struktur w powiększającym się gronie motocyklistów Krajny!

12.04.2010
Zza oceanu ze Spokane w stanie Washington USA przyszła korespondencja od motocyklistki Epibunny:

Condolences to Poland from VROC, Epibunny# 8079
Due to the tragic accident taking the lives of the most important people that guide Poland's government... I wish to extend my most sincere condolences to the country of Poland... it's people and especially our family members, Polish VROCers. May they Rest In Peace and meet the almighty with pure hearts. My dad's mother was Polish.


Po naszemu to m/w tak:
Wyrazy współczucia dla Polski od Epibunny VROC #8079
Za przyczyną tragicznego wypadku, który kosztował życie wielu ważnych osób z kierownictwa polskiego rządu składam najszczersze kondolencje Polsce, jej ludziom i szczególnie rodzinom Zmarłych oraz polskim członkom VROC. Niech (zmarli) spoczywają w pokoju i z czystymi sercami wyjdą na spotkanie Wszechmogącego.
Moja babcia ze strony ojca była Polką.


Jak widać po wyglądzie husarskiej strony nie epatujemy teatralną rozpaczą po tragedii, której skutki okryły żałobą cały naród. Nasz smutek leży przede wszystkim w sercach, a nie grafice lub słowach.
Niemniej nie jesteśmy sami i to na nasze ręce z drugiego końca świata jakiś motocyklista przysyła wyrazy swojego szacunku i dzieli cierpienie żywiąc głębokie przekonanie takiej powinności wobec drugiego człowieka. Za naszym pośrednictwem przekazujemy słowa Epibunny tym, którzy nie są sami w skomplikowanym świecie. Nam wszystkim...

W odpowiedzi serdecznie podziękowaliśmy za wsparcie, tak bardzo potrzebne i oczekiwane gdy zszokowana Polska pogrążyła się w smutku i żałobie. Podkreśliliśmy szczególny wyraz otrzymanego przesłania, które dowodzi bliskości innych ludzi dzielących z nami ból w obliczu wielkiej, narodowej tragedii. Z pozdrowieniami dla Epibunny o polskich korzeniach...

11.04.2010
Podczas roboczego spotkania Skarbnika Husarii z Zarządem Old Wings i komitetem organizacyjnym rozpoczęcia sezonu w Osieku zostaliśmy ponownie i szczególnie serdecznie zaproszeni do udziału w imprezie. O gościnności i geście Kolegów z Osieka nie trzeba przypominać, lecz podkreślić należy wspólną wolę do wypełniania nie tylko kurtuazyjnych ram motocyklowych spotkań, ale potwierdzoną inicjatywę współpracy dla rozwoju turystyki motocyklowej w północnej wielkopolsce i szerzenia kultury naszego środowiska pisanej dużą literą. To dobrze wróży wszystkim podejmowanym akcjom i wspólnocie motocyklistów obojętnie, jak szeroko temat zostanie opisany.

02.04.2010
Przyszło do nas serdeczne zaproszenie na wiosenną imprezę inaugurującą sezon motocyklowy w Wieleniu:


28.03.2010
Od godz. 13:00 na parking Baru nad Zalewem zaczęli zjeżdżać motocykliści zachęceni spotkaniem, którego osią być miała msza święta i święcenie motocykli w kościele salezjanów pw. św. Jana Bosko w Pile na ul. Libelta. Punktualnie o 13:30 na paradę przez miasto wyjechało ok. 80-90 motocykli i za niedługo wszyscy sprawnie pojawili się pod kościelną kaplicą. Były widziane załogi głównie z Piły, choć stawiły się m.in. Chodzież, Nakło, Krajenka i Wałcz często wyposażone w symboliczne palemki. Wśród nich miło powitać było motocyklistów widzianych ostatnio ciepłą jesienią, którzy dopisali z początkiem sezonu w jego tradycyjnej oprawie związanej niepodzielnie z Palmową Niedzielą.

Wszystkich uroczyście powitał nasz motocyklowy kapelan ks. Arnold Zimnicki i zaprosił do wspólnej mszy, której przesłaniem były niepodzielnie bezpieczeństwo, rozsądek i rozwaga. Ks. Arnold przytoczył 'dziesięć przykazań' dla każdego z nas na szlaki rozpoczętego sezonu. Przypomniał o Bożej opatrzności i wstawiennictwie św. Krzysztofa jednocześnie upominając o niewielkiej ich skuteczności w sytuacjach kiedy zawodzi ostrożność, a brawura tłumi instynkt samozachowawczy. Marian Jędrzejaszek w krótkim słowie prezesa Husarii podziękował księżom i Parafii za błogosławieństwo oraz gościnę i jednocześnie zaprosił wszystkich do wspólnego uczestnictwa w kolejnych imprezach organizowanych przez Klub. Opisał pobieżnie ledwie kilka najbliższych i zachęcił do odwiedzin strony internetowej. Na koniec głos do motocyklistów skierował ks. proboszcz Jerzy Worek, a ukoronowaniem zjazdu było oczekiwane święcenie maszyn, przy których stanęli ich właściciele zachęceni słowami kapłana. Po rzęsistym pokropku zebrani udali się w bliższą i dalszą drogę, jednak z pokrzepieniem w sercach i wiarą w szczęśliwe - miejmy nadzieję - podróże, eskapady, wycieczki, zloty etc. By powrotów z naszych szlaków było dokładnie tyle samo, co wyjazdów...
Inne media: Fakty Pilskie

24.03.2010
Na kolejny wyśmienity pomysł wpadły Płonące Wały! Oto co wyczytaliśmy na stronie przyjaciół z Krajenki:

Motograty 2010 czyli pchli targ u Płonących!
Jeśli podczas wiosennego poszukiwania swego motóra w zagraconej komórce uda się go wam w końcu znaleźć, lecz po jego wydobyciu dziwnym trafem drzwi nie chcą się domknąć...
Najwyższy czas na wiosenną wyprzedaż!!!
Pozbierajcie wszystko co jest wam już zbędne, a szkoda tego wyrzucić. Rzeczy dla was bezużyteczne spakujcie w worek i przybywajcie
24 kwietnia 2010 do KRAJENKI!!

21.03.2010
W przeddzień ekipa zaprzysiężonych przeciwników marzanny udała się do konspiracyjnego lokalu Husarii w Cyku pod Piłą, żeby w skupieniu i absolutnej tajemnicy stworzyć kilka maszkar mających zostać skazanymi nazajutrz na zatracenie w ogniu i wodzie!
I tak też się stało dzisiejszej niedzieli, a początek tradycyjnemu obrzędowi dało spotkanie w Motosprzęcie gdzie od rana obecni byli mistrzowie ceremonii, czyli Marcin i Basia Ciemińscy. Husaria dotarła na miejsce szokując przebraniem(?) Wojtka Kotlarskiego pospołu z innymi, mniej efektownymi harcownikami choć każdy ze swoją marzanną.

Na placu wypełniającym się motocyklami, których kierowcy zadziwiali niekiedy oryginalnym przebraniem czekali organizatorzy ze słodkim poczęstunkiem i gorącymi napojami. Uczestnicy Motomarzanny mieli możliwość zapoznać się z nową lokalizacją znanej firmy, a właściciel p. Andrzej Górski wraz z załogą dwoili się wychodząc naprzeciw z bogatym asortymentem towarów i usług oferowanych właścicielom jednośladów. Niestety, zabrakło przedstawiciela KPP w Pile, który swoją obecnością miał wesprzeć akcję Bezpieczny Motocyklista firmowaną również przez Marcina, co jednak nie stanowiło żadnej przeszkody dla wdrożenia szlachetnej inicjatywy.

Nie zabrakło natomiast lokalnych przedstawicieli mediów tj. prasy, radia i czołówki TVK Asta. Pomimo deszczu i niesprzyjających warunków drogowych stawiła się ponad setka odważnych twardzieli, w tym formacje Płonące Wały i Voyager z Krajenki, Old Wings z Osieka, Sokół z Budzynia, Husaria z Piły i wielu indywidualnych gości z całego regionu. Organizatorzy mieli twardy orzech do zgryzienia oceniając przywiezione marzanny, jednak kapituła konkursowa, pomimo nieustających opadów sprawnie wydała ostateczny werdykt. Miło nam donieść, że husarz Wojtek Kotlarski zdobył pierwsze miejsce i słuszną nagrodę w kategorii najbardziej oryginalnego stroju.

Po wyczerpaniu bieżącego programu motocykliści skierowali się na paradę przez miasto zakończoną miejscem egzekucji artefaktów zimy na moście przez Gwdę w okolicach restauracji Młyn. Dzięki uprzejmości p. komendanta PSP w pobliżu akcji znalazł się zastęp pożarniczy, który czuwał nad bezpieczeństwem tracenia znienawidzonych kukieł. Nie tracąc czasu pochód, w którym uczestniczyło wielu pilan często z rodzinami, pomaszerował na mostek. Tam sprawnie potraktowano symbole uciążliwej zimy wpierw ogniem, a następnie wodą topiąc je ostatecznie w odmętach rzeki wyjątkowo szarej tego popołudnia. Długo jeszcze tliły się na powierzchni zanim ostatecznie znalazły swój koniec w odmętach! W ten sposób odtrąbiliśmy koniec zimowego zastoju, a zarazem początek wiosny i nowego sezonu. Cieszy integracja mieszkańców naszego miasta - dorosłych i dzieci, którzy znaleźli czas na wspólną zabawę i radosne pożegnanie zimy w atmosferze tradycji. Cenna była pomoc jednego z panów, okazało się byłego policjanta w kierowaniu ruchem obcych pojazdów na zatłoczonym parkingu.

Po ostatecznym pożegnaniu zimy motocykliści rozjechali się w swoje strony. Jednak kilkudziesięciu wróciło do Motosprzętu, żeby wypełnić program spotkania i podziękować za gościnę, gest i serdeczne przyjęcie właścicielowi firmy. Trzeba podkreślić, że impreza pomimo niepogody odbyła się bez żadnych zakłóceń i sytuacji niebezpiecznych. To dobrze wróży na najbliższe miesiące i w tym miejscu wypada poinformować o tradycyjnej inicjatywie Husarii skierowanej do wszystkich motocyklistów. Najbliższej niedzieli zwanej Palmową Niedzielą w dn. 28 marca o godz. 14:00 w kościele Salezjanów przy ul. Dembowskiego/Libelta w Pile odbędzie się uroczysta msza święta połączona ze święceniem maszyn w intencji jednakowej liczby naszych powrotów i wyjazdów... Serdecznie zapraszamy!
Inne media: dzienniknowy.pl, scigacz.pl
Galeria: dzienniknowy.pl
Film: Marzanna 2010

19.03.2010
Właśnie zakończyliśmy wieczór sprawozdawczo-wyborczy, podczas którego swoją obecność potwierdziło 33 motocyklistów. Zostali przyjęci nowi członkowie Artur Borkowski, Andrzej Bujas, Adam Kubacki, Grzegorz Kulawik, Wiesław Pawłowski, Tomasz Skonieczny i Maciej Spychalski. W efekcie demokratycznych obrad zostały wybrane dwa ciała tj. wykonawcze i kontrolne w postaci zarządu oraz komisji rewizyjnej. I tak w skład zarządu Klubu, który ukonstytuuje się w ciągu najbliższych dni weszli prezes Marian Jędrzejaszek oraz Artur Golasa, Jurek Kozera, Romek Sendal, Wojtek Skowroński i Arnold Zimnicki. Komisja Rewizyjna ukonstytuowała się w osobach przewodniczącego Jacka Kwiatkowskiego oraz Andrzeja Bujasa i Jacka Sokołowskiego. Spotkanie w gościnnych salach restauracji Rydwan przeciągnęło się niemal do północy. W tym czasie zebrani wznieśli m.in. toast na cześć jubilata Karola Boruckiego obchodzącego czterdzieste urodziny, które przedziwnym zrządzeniem losu splotły się z przyjściem na świat jego czwartego dziecka!

To był dobry czas, który potwierdził po raz kolejny zasadność istnienia kompanii, jaką stworzyliśmy cztery lata temu...

15.03.2010
Nareszcie można napisać, że wszystkie relacje fotograficzne, przy których pracowaliśmy z obiektywami w minionym roku doczekały się finalnej publikacji! To niemała praca zważywszy na ok. 2700 zdjęć zawartych w 39 tematycznych działach w jednym tylko roku 2009. Trzeba wiedzieć, że każde zdjęcie zostało wybrane spośród wielu innych, ocenione, zlokalizowane w czasie i obrobione. Abyśmy mogli docenić wysiłek włożony przez osoby, które wykonały tę pracę niech ilustracją będzie licząca 165 klatek kolekcja z Austrii powstała po analizie materiału zawierającego ponad 1500 zdjęć! Lecz nie to jest najważniejsze, lecz nastrój płynący z większości ujęć. Prezentowane kadry to w zdecydowanej ilości twarze, zachowania i sytuacje ilustrujące radość, jaka towarzyszy nam podczas podejmowanych eskapad. Całość jest dowodem, że można spędzać czas w siodłach konstruktywnie i z pasją. I o to nam chodzi nie licząc bezpiecznych powrotów do domów, których było dokładnie tyle samo, co wyjazdów... I niech tak zostanie!

01.03.2010
Jak informowaliśmy wcześniej Jacek Kwiatkowski i Paweł Wieczorek uczestniczli 19 lutego w II Wystawie Motocykli i Skuterów w Warszawie. Prócz wrażeń i fotografii, jakie stamtąd przywieźli, Jacek miał szczęście porozmawiać z kilkunastoma tuzami polskiego sportu motocyklowego co poświadczają zdobyte autografy. Ich kolekcję przedstawimy niebawem w tym miejscu, a póki co czekamy na zdjęcia, które wykonał podczas imprezy dla oprawienia ich w kolejną galerię. Miło jest podkreślić zaangażowanie naszego niepokornego 'Ikara' (zainteresowani wiedzą skąd to imię) w roli ambasadora Husarii na zewnątrz Klubu. Godne to i warte pochwały!

18.02.2010
Klubowe spotkanie przyniosło zwiekszoną, niż zazwyczaj obecność Kolegów jednak nie tak obfitą, jakbyśmy się spodziewali biorąc pod uwagę jego oficjalny i propagandowo przygotowany charakter...
W trakcie dobrej godziny, bo jednak w środku zimno, przekazaliśmy najważniejszą informację o marcowym Walnym Zebraniu. Odbędzie się ono w restauracji Rydwan na terenie pilskiego MOSiR, a szczegóły zostaną przekazane w Komunikatach.

Spełniając życzenie Jacka Kwiatkowskiego, który wybierał się w sobotę 19.02. na Wystawę Motocykli i Skuterów do Warszawy poinformowaliśmy, że chętnie pojedzie w towarzystwie. Wystawa jawi się niezwykle interesująco i oczekujemy skromnej relacji z jej ciekawostek.

Miło poinformować, że Skarbnik zebrał tego dnia pierwsze złotówki tytułem bieżących składek, co daje pewność zaprowiantowania podczas marcowego Walnego Zebrania!

16.02.2010
Bieżąca poczta elektroniczna przyniosła taki list:

Znalazlem Waszą stronę, co mnie bardzo ucieszyło :) Rok temu z kilkoma kumplami - niektórych poznałem tutaj, (czyli w USA - przyp. red.) kilku jeszcze znam z Polski postanowiliśmy zalozyć klub na wschodnim wybrzeżu Stanów. Jeździmy wspólnie już długo, lecz powstał taki pomysł, żeby może jakoś jednoczyć Polonię zmotoryzowaną tutaj. Nie chcę dążyć do stwarzania MC, lecz tylko jakiś rodzinny lub tylko turystyczny klub.
Widzę, że Wy dużo zwiedzacie, my w maju organizujemy wycieczkę z zachodniego wybrzeża do New York. Może ktoś z Was miałby ochotę pojeździć przez parę dni po Stanach? :) Lub w innym terminie jeśli ktoś z husarów miałby ochotę odwiedzić New York lub okolice to zapraszam.
Pozdrawiam jacekg
Husaria USA


To miła wiadomość, która oznacza brak jakichkolwiek granic między motocyklistami, a szczególnie ziomalami z Polski. Jesteśmy przekonani, że zaproszenie jest jak najbardziej realne i przemyślane, więc kto zdecyduje się na wylot za Ocean, ten z pewnością przeżyje niezwykłą przygodę. Nalegamy zainteresowanych na przemyślenie i podjęcie jedynej dobrej decyzji!

11.02.2010
Dzisiejsze okoliczności, pozornie mało tyczące Husarii, dają powody do sympatycznych refleksji. To właściwie dwa wydarzenia związane z ubiegłorocznym rajdem Jesienny 2009. Po pierwsze miło nam donieść, że jedyny pechowiec tej imprezy, czyli Remigiusz Podemski całkowicie wydobrzał, co potwierdził podczas przypadkowego spotkania wymachując, jeszcze niedawno niesprawnym ramieniem. Dopisuje mu humor i niewykluczone, że wystartuje do bieżącego Włóczykija na naprawionym sprzęcie.

Z kolei inny zaprzyjaźniony motocyklista Mirek Gradecki, który na ubiegłorocznym Włóczykiju wraz z żoną zdobył nagrodę Drugiego Włóczytłoka Trasy Południowej, pobrał dokumentację Jesiennego 2009 i zamierza razem z Basią, nie zważając na zimowe warunki atmosferyczne pokonać jego szlak równie ambitnie, bo autem. Na podkreślenie zasługuje fakt, że Mirek nie mógł odżałować swojej nieobecności na Jesiennym i to przede wszystkim, poza niezaprzeczalnymi walorami turystycznymi trasy, stało się inspiracją do wdrożenia świetnego pomysłu. Gratulujemy żony-kumpla, która dzieli wspólną pasję i przyklaskujemy obojgu oczekując fotograficznej dokumentacji wycieczki.

Podobną inwencją wykazał się Wojtek Dróżdż, zaprzyjaźniony pracownik Wydziału Promocji Starostwa Powiatowego w Pile wspierającego nasze turystyczne poczynania. Choć nie jest motocyklistą, to wspólnie z żoną zapalił się do objazdu trasami naszych rajdów według otrzymanych mapek z opisami! W ten sposób otrzymaliśmy kolejny dowód sympatycznego zainteresowania i porcję energii dla rychłych przygotowań do następnej edycji imprezy, która w widoczny sposób wyciska pozytywny ślad na świadomości nie tylko uczestników.

Posługując się tymi przykładami zachęcamy wszystkich zainteresowanych do naśladownictwa tym bardziej, że marszruta nie jest trudna, a malowniczej zimowej scenerii nigdy sami nie doświadczyliśmy. Oczywiście, łagodniejsze i cieplejsze pory roku są bardziej przyjazne choć nie jest to, w świetle powyższego najważniejsze. Niemniej do samych wycieczek zalecamy daleko idącą ostrożność przy pokonywaniu kolejnych odcinków, które zimą mogą być bardziej kłopotliwe. Nagrodą będzie prawdziwa satysfakcja oraz cenne wspomnienia. Należy zauważyć, że obydwie imprezy pozostawiły także pozytywne reakcje na naszą obecność u osób współpracujących i wspierających rajdy w terenie. Jesteśmy przekonani, że każdy kto uda się ich śladami może liczyć na serdeczne przyjęcie. Jeszcze dla przypomnienia informacja, że do wyczerpania nakładu dostępna jest całość opisów razem z mapkami w wersji papierowej lub do ściągnięcia i wydrukowania z Archiwum poszczególnych imprez na naszej stronie.

06.02.2010
Husarii nie mogło zabraknąć i nie zabrakło na II Eintopftreffen w Krajence! Pojechała ekipa z udziałem Wojtka Kotlarskiego, Macieja Wichrzyńskiego, Piotra Dudzińskiego, Leszka Szwajkowskiego, Marcina Ciemińskiego, Arka Lubińskiego, Jarka Grzegorczyka, Macieja Kajnatha i Wojtka Skowrońskiego. Motorami było czterech pierwszych, a pozostali autami. Jarek "Motur" z pasażerem wystartował również jednośladem, to jednak po drodze zakopał się i dalej ruszył na czterech kołach. "Motur" startował w morderczym konkursie wpław przez śnieg i tylko trochę uległ "Trybolowi" na finiszu. W konkurencji kulinarnej Husaria też brała udział warzeniem grzanego wina, którego nie starczyło dla wszystkich, niestety! W tempie ekspresowym w Galerii znalazły się także fotografie z imprezy, co zadowoli nawet największych malkontentów.
Relacja: Dzienniknowy.pl

28.01.2010
Zdaje się, że surowość moralnego potępienia i wizja kar cielesnych, czego animator Strony doznał z powodu zaniedbań w publikowaniu działu Galeria pozwoliła przełamać regres w stosunku do zaległej roboty. Co prawda wcześniej zamieszczone zostały fragmenty dokumentacji fotograficznej takich ważnych wydarzeń, jak wyjazd do Toskanii czy Jesienny 2009, lecz do pełni szczęścia brakowało i wciąż brakuje kilkunastu zestawów zdjęć z minionego roku. Tymczasem opublikowano całość wyprawy do Austrii i w najbliższym czasie zostaną uzupełnionie wyżej wymienione oraz wycieczka do Chorwacji i Albanii. Po nich przyjdą następne i oby Wojtek nie stracił zapału, jakiego nabrał w połowie stycznia!

W posłowiu do galerii 'Austria' wypada podkreślić dobrą jakość i wartości artystyczne zdjęć przekazanych przez Jacka Kwiatkowskiego, w większości przez niego wykonanych. Były one źródłem satysfakcji w każdej fazie pracy nad tym materiałem. Bez prawa do fachowych ocen, a jedynie z amatorskiego punktu widzenia należy podkreślić dobrą pracę z aparatem. Można dostrzec zaangażowanie i dużą staranność w stworzeniu pięknej i szczegółowej dokumentacji. Poszczególne fotografie prezentują nie tylko okolice i detale, jakie zwiedzała ekipa, ale także nastroje w niej panujące. Z bogatego zestawu ok. 1500 zdjęć dokonano wyboru jedynie nieco ponad 10% i to Wy ocenicie, czy posłużono się właściwymi kryteriami. Tymczasem polecamy nową galerię i życzymy przyjemnych wrażeń, a jest się czym zachwycać, bo znajdziecie w niej prawdziwe perełki.
Brawo Jacek!

16.01.2010
Nasz przyjaciel i wierny kompan Marcyś, czyli Marcin Ciemiński zwrócił się z ciekawym pomysłem związanym z nadchodzącym sezonem i towarzyszącymi mu problemami bezpiecznego poruszania się jednośladów po drogach. Ideą tej inicjatywy jest wspólne wydanie i rozpropagowanie plakatu o adekwatnej tematyce w środowisku czterech formacji motocyklowych działających w naszym regionie.

Zamiast się rozpisywać, zapraszamy zainteresowanych do zapoznania z ideą Marcysia, a my podkreślamy fakt kolejnego autorskiego przedsięwzięcia naszego kolegi, który wraz z żoną Basią dał się poznać, jako krynica spontanicznych i pożytecznych działań, do których nie potrzebuje żadnej innej zachęty prócz serdecznego odzewu i wsparcia. Brawo Marcin!

08.01.2010
Dzisiejsza lustracja lodowiska na jez. Piaszczyste w Pile została przeprowadzona praktycznie przez Jurka Kozerę i Wojtka Skowrońskiego. Jurek pojeździł na lodzie sam, co prawda, lecz zainaugurował sezon łyżwiarski Husarii bez zbędnego nawoływania. Lód jest wystarczająco mocny i odgarnięty ze śniegu tak, że można pojeździć. Niemniej prosimy każdą osobę o zabranie ze sobą łopaty do regularnego usuwania opadów na bieżąco, bo opiekun obiektu sam nie da rady z intensywną śnieżycą.

Jurek przekazał także informację o kijach hokejowych, które są do kupienia w sklepie sportowym "Sportinger" na pl. Zwycięstwa w Pile. To ważne ze względu na planowane rozgrywki o Złoty Krążek Skarbnika!

07.01.2010
Przed południem przedstawiciele Husarii odbyli spotkanie z panem senatorem Piotrem Głowskim, w czasie którego zwróciliśmy się z prośbą o objęcie patronatem bieżącego rajdu Włóczykij 2010. Jak informowaliśmy wcześniej, z podobnym przesłaniem wystąpiliśmy pod koniec zeszłego roku także do pana starosty pilskiego Tomasza Bugajskiego. Wychodząc naprzeciw możliwym pytaniom wyjaśniamy, że nie ma to nic wspólnego z tegorocznymi wyborami samorządowymi, lecz chcemy skorzystać z korzyści, jakie może przynieść wszystkim stronom wspólne zaangażowanie na rzecz promocji turystyki w ramach Doliny Noteci i klastra turystycznego pod taką samą nazwą.




 
     
© Wszelkie prawa zastrzeżone Husaria 2008
Stowarzyszenie KTM 'Husaria' Piła