Archiwum Aktualności 2013



Archiwalne wydarzenia z naszej działalności...

06.12.2013
Dziś odbyły się w Klubie 'andrzejki' przesunięte z zeszłego tygodnia. Jesteśmy pełni dumy z miejsca, gdzie możemy odbywać taką czy inne imprezy. Standard siedziby jest dość wysoki i każdego miesiąca wspólnym staraniem wzbogacamy się o nowe elementy wyposażenia, nie zapominając o estetyce. Przedsionek został fachowo odnowiony przez Pawła Wieczorka, a sąsiadująca z nim toaleta zaczęła w pełni działać. Trzeba podkreślić ogromne zaangażowanie Jurka Kozery, który ostatnio niemal codziennie angażował się we wszystkie prace. Godziwe warunki, w jakich spędzamy czas to przede wszystkim efekt jego starań i grupki kolegów dających z siebie ile mogą. Stąd prosiak, jaki padł tego wieczora miał dobrą oprawę zaszczytnego końca.

Impreza rozkręciła się w piątkowy wieczór z zadowalającą frekwencją pomimo pieskiej pogody. Dotarli nawet Jacek Łada, Romek Sendal i Arnold Zimnicki spoza Piły, a drogę mieli paskudną ze względu na opady śniegu. Dopisali koledzy z Piły i wspólna zabawa toczyła się przy ogniu trzaskającym w piecu. Nie zabrakło niczego z zaopatrzenia, bo prócz prosiaka był bigos Mariana, doskonały smalec na pieczywie od Romana i sałatki przyniesione przez NN. To wszystko doskonale pływało w wysokoprocentowej kąpieli.

Jak zwykle poszła w ruch gitara łkająca biesiadne standardy w rękach Jarka Grochowskiego. Oczywiście wokalizę zapewniał chór wiernych słuchaczy naszego 'Hendrixa' skupionych pod piecem i tak doczekaliśmy ranka, bo ostatni uczestnicy emigrowali do domów grubo po godzinie 4:00 przed świtem. I chyba to wystawia naszym 'andrzejkom' wysoką ocenę wyznaczaną dobrze spędzonym czasem.

02.12.2013
Lokalne media doniosły o ważnych działaniach podjętych przez naszych przyjaciół z Krajna Motors Team w Łobżenicy. Już wcześniej było nam wiadomo o zamiarach adaptacji starej przystani kajakowej na cele związane z turystyką, a w szczególności jej motocyklową opcją. Piotr Orzeł podczas któregoś ze spotkań napomknął o zaawansowanych rozmowach toczonych z Urzędem Miasta i Gminy, lecz teraz już oficjalnie wiadomo o podpisaniu stosownych dokumentów, co wieńczy pierwszy i najważniejszy etap prac.

Motocykliści z Łobżenicy nie przestraszyli się stosów dokumentów do wypełnienia i mając za sobą poparcie władz, jak również zabezpieczone własne środki finansowe i energię do działania są na starcie do realizacji ambitnych planów. W ramach wspierania unijnych projektów w obszarach wiejskich otrzymali znaczne dofinansowanie, które zapewni przeprowadzenie niezbędnych robót. Prezes zapowiada, że stanica służąca także innym turystom będzie gotowa na rozpoczęcie sezonu już w maju 2014! Znając determinację i odpowiedzialność łobżenickiej grupy, jesteśmy pewni dotrzymania terminu. Gratulujemy całemu zespołowi i z pewnością staniemy na progu nowego obiektu, żeby podziwiać i cieszyć się razem z autorami sukcesu. O szczegółach można dowiedzieć się ze strony internetowej KMT lub portalu pila.naszemiasto.pl.

23.11.2013
W październiku i listopadzie Wojtek Skowroński kilkakrotnie odwiedził dwóch pacjentów bydgoskiej polikliniki przebywających na Oddziale Rehabilitacji. Choć przypadek zdecydował o ich pobycie w tym miejscu, wizyty nie były przypadkowe, a ich owocem jest niniejsza relacja.

Bartek ma 23 lata i mieszka w okolicach Sępólna Krajeńskiego. Do szpitala sprowadziły go skutki wypadku motocyklowego, któremu uległ wraz ze swoją dziewczyną prowadzącą jednoślad podczas kolizji drogowej. Uciekając przed zderzeniem z samochodem osobowym jadącym z naprzeciwka, wpadli do rowu. Dziewczyna miała liczne złamania, w tym obojczyka i miednicy oraz uszkodzony kręgosłup. Szczęśliwie po leczeniu i rehabilitacji ma pewność całkowitego powrotu do zdrowia. Bartek doznał przerwania rdzenia kręgowego w okolicy odcinka piersiowego kręgosłupa. Miał mniej szczęścia, co oznacza wyrok... Chłopak ma pełną świadomość, że doznany uraz nie daje mu szans na powrót do pełnej aktywności życiowej i dolna część ciała pozostanie trwale bezwładna. Lecz nie daje za wygraną, walczy i projekcję przyszłości kieruje na motocykl lub choćby quada, bardziej przydatnego do prowadzenia w tym stanie.

W trakcie rozmów wykazał dystans i głęboką refleksyjność wobec zdarzenia. Ma duże wsparcie ze strony bliskich oraz dziewczyny, która po wszystkim nie zmieniła stosunku do Bartka, odwiedza go w szpitalu pomimo odczuwanych skutków kontuzji. Trwają razem, choć dla obojga nie jest to łatwe. Kiedy Wojtek zadał pytanie, jak mógłby opisać osobisty stosunek do takich wydarzeń i co powiedziałby innym, dał krótką, lecz wymowną odpowiedź. Kiedy był zdrowy i dowiadywał się o jakimś wypadku nie docierało, że cokolwiek złego może kiedyś dotknąć jego samego. To wszystko dotyczyło innych ludzi. Teraz ma świadomość błędu i wie, że o takich wypadkach decydują ułamki sekund odnoszące się do każdego bez wyjątków.

Hubert jest nieco starszym od poprzednika 25 latkiem, pochodzi ze Śremu pod Poznaniem i służył w jednostce wojskowej w Ustce. Z jego kolegami spotkaliśmy się podczas Festynu Lotniczego w Mirosławcu, gdzie pozorowali działania oddziału obrony przeciwlotniczej. Ofiarą wypadku motocyklowego został feralnego dnia w drodze do pracy, kiedy maszyna wpadła na koleiny pobocza i uderzyła o krawężnik. Kierowcy nic się nie stało, ale Hubert został wyrzucony z siedzenia uderzając głową w drzewo i doznał złamania kręgów szyjnych oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego. Ma szansę powrotu do zdrowia przy dużym zaangażowaniu w rehabilitację. Tymczasem nie chodzi i porusza się na wózku. Liczy, że w przyszłości stanie samodzielnie na kulach.

Jest niezwykle towarzyski i łatwo nawiązuje nowe znajomości. Podobnie do poprzednika ma silne wsparcie bliskich, lecz urwała się znajomość z kolegą, który prowadził pojazd. Ot, życie ciągle weryfikuje nasze relacje z innymi... Wojtek również zapytał o stosunek do tamtych chwil z perspektywy czasu, co Hubert skwitował krótkim przesłaniem, by nie wariować! Nie można ulegać przekonaniu, że wypadki zdarzają się wszystkim tylko nie nam! Kiedy był zdrowy to ktokolwiek, nawet ktoś po podobnym wypadku, poruszający się na wózku nie byłby w stanie przekonać go do większej ostrożności. Nic co złego nie miało prawa go spotkać... Wypadek przyniósł diametralne zmiany i dużą dawkę pokory wobec życia.

Przyłączamy się z wielkim przekonaniem do apeli obydwu naszych kolegów, by nie zapominać nigdy o kruchości życia i... przypadku wymierzającym razy wszystkim bez wyjątków, bo tak działa ślepy los. Powinniśmy posługiwać się świadomością i doświadczeniem kształconym podczas każdego wyjazdu, żeby nie stanąć po drugiej stronie życia z refleksją, którą bezinteresownie podzielili się Bartek i Hubert. Życzymy im bezkompromisowej wytrwałości dla wypełnienia przyrzeczeń, jakie dali sami sobie i swoim bliskim. Niniejszy materiał niech będzie trwałym zapisem potwierdzającym naszą pamięć i życzeniem powrotu do zdrowia w taki sposób, żeby zadziwili lekarzy i samych siebie! Wierzymy, że jest to możliwe i dziękujemy za wyrażenie zgody na publikację, która w przesłaniu niesie ostrzeżenie dla każdego z nas. Dziękujemy pani Ewie Piłat za przygotowanie spotkania.

26.10.2013
Pomimo informacji przekazanej niemal na ostatnią chwilę przez pilskiego motocyklistę Daniela Karczewskiego udało się zorganizować całkiem sporą grupę kolegów, którzy uformowali paradę ślubną dla syna i przyszłej synowej naszego 'zleceniodawcy'. Sprzyjała dobra pogoda, co w tej porze roku jest rosyjską ruletką i przejazd całej kolumny odbył się tak, jak tylko nowożeńcy mogli sobie wymarzyć.

Zarówno Młoda Para, jak i ojciec Pana Młodego wiedzieli w jaki sposób wyrazić wdzięczność za koleżeńską przysługę. Zostało to zaakcentowane w dobitny sposób i żaden z uczestników parady nie mógł czuć się niezadowolony. Za naszym pośrednictwem Daniel jeszcze raz wyraża wdzięczność motocyklistom za poświęcony czas podkreślając, że właśnie takie okazje są potwierdzeniem środowiskowego braterstwa!

20.10.2013
Amatorski wielobój wymyślony przez Tomka Kołodziejczyka odbył się w pięknej scenerii złotej, polskiej jesieni przede wszystkim na Płotkach, choć start miał miejsce spod fontanny w parku na pilskiej wyspie. Jak podano w komunikatach zapowiadających imprezę, uczestniczyły ośmioosobowe ekipy rowerzystów z Czarnkowa, Trzcianki i Piły oraz kajakarze i motocykliści również z naszego miasta. Prawdziwym wyczynem był sprint od zajazdu Rębajło na Płotki, gdzie czekali kolejni zmiennicy sztafety. W tej konkurencji z grupy motocyklistów wziął udział Artur Golasa i oddał 'pałeczkę' kolejnemu zawodnikowi w rekordowym czasie.

Tomek Kołodziejczyk prócz funkcji organizatora zajął też miejsce w osadzie kajaka na dystansie do przeciwległego brzegu jeziora i z powrotem.

Oczywiście 'motocykliści pilscy' brali udział we wszystkich konkurencjach i w efekcie zajęli nie najgorsze miejsce, co zreszta nie miało żadnego znaczenia, gdyż dominowała atmosfera znakomitej zabawy. Sprzyjała radosnemu współzawodnictwu słoneczna aura oraz niezwykła życzliwość wszystkich uczestników. Dowodem niech będzie obrazek z chwili tuż po zakończeniu ostatniej konkurencji, dosłownie na gorąco!

Oczywiście nie obyło się bez dekoracji oraz wręczenia trzem pierwszym zespołom nagród w postaci... worów z kilkoma kilogramami prawdziwych pyr! Niemniej nikt nie pozostał bez symbolicznych pamiątek lub drobnych upominków, a każdej scenie dekoracji towarzyszyły wesołe komentarze co dobitnie ilustrują twarze ekipy 'motocyklistów' wyróżniających się oryginalnymi, różowymi koszulkami...

Nawiasem mówiąc, wrodzona dociekliwość skłoniła do bliższego zapoznania z członkami grupy motocyklistów, gdyż większość twarzy zupełnie nie kojarzyła się z kimkolwiek z pilskiego środowiska, co nominalnie miało mieć znaczenie. Okazało się, że poza dwójką aktywnie korzystających z motocykli, no - może trzema, włączywszy kolegę do niedawna czynnego motocyklistę, cała reszta czyli pięć osób nie miało z motocyklami nic wspólnego! Ale zważywszy na doskonałe przygotowanie imprezy to szczegół mało istotny, choć w naszej opinii zespół motocyklistów powinien być przez nich reprezentowany. No chyba, że padł pomór na kilkusetosobowe grono :-)

07.10.2013
Już po pogrzebie... Przyjechało około 25 motocyklistów, głównie z Piły. Podczas wyprowadzania trumny z kaplicy włączyliśmy silniki, a kiedy wózek odjeżdżał do miejsca spoczynku, na życzenie brata Zmarłego odkręciliśmy manetki i pożegnaliśmy się lewą w górze. Ot i wszystko...

Od Husarii byli Sławek Przydatek i Wojtek Skowroński.

16.09.2013
Czteroosobowa grupa w składzie Jarek Grochowski, Adam Kubacki, Jurek Kozera i Romek Sendal pojechała na cztery dni do Zakopanego. W dniach 12-15.09. chłopacy mieli dość swobody od swoich żon dla szaleństw, co zostało udokumentowane w odpowiedniej galerii zdjęć. Najbardziej ekstremalnym wyczynem był wjazd kolejką na jakąś górkę i konsumpcja żeberek. Tyle wiemy oficjalnie...

15.09.2013
Niewielu mamy takich zagorzałych sympatyków z daleka, którzy upatrzyli sobie Piłę i środowisko motocyklistów naszego miasta, jak Teresa Kubka z Zielonej Góry. Niemal co roku znajduje czas, żeby podjąć trud spotkania na organizowanych przez naszych kolegów imprezach, a przede wszystkim podczas Włóczykijów i Motopikniku w Głowaczewie. Jest serdeczną koleżanką, która niejednokrotnie podkreślała wspaniałą atmosferę oraz życzliwość doznawane w trakcie pobytów i poznawania atrakcji wokół Piły i najbliższych okolic. Długo by opowiadać...

Składamy Teresce wyrazy serdecznego współczucia z powodu śmierci Matki, którą opiekowała się z całym oddaniem przez ostatnie lata. Wspólnie wierzymy, że tam dokąd się udała najbliższa jej osoba jest lepiej i wspieramy ją w trudnych chwilach!

12.09.2013
Pilska TVK Asta w cyklicznym programie motoryzacyjnym pt. Motowizja przedstawiła postać i osiągnięcia p. Tomasza Krajewskiego. Program prowadził Szymon Chwaliszewski znanego choćby z materiału, jaki robił o naszej Husarii w 2010 roku.

Podczas wywiadu bohater opowiadał o swoich konstrukcjach i drodze do ich realizacji oraz pobycie w naszych okolicach, a dokładnie w domku letniskowym w Głowaczewie k. Wałcza. To miejscowość, gdzie odbywają się Motopikniki nad Piławą zainicjowane przez naszych kolegów z Ride To Live, a gościem ostatniego w bieżącym roku był właśnie pan Tomasz. Okazuje się, że podróże do Głowaczewa odbywał niejednokrotnie koleją z Warszawy do Wałcza, gdzie po wyjściu z dworca wyjmował z torby jeden ze swoich pojazdów i drogę do Głowaczewa odbywał jednośladem.

To prawdziwy pasjonat i twórca prototypów polskich motorynek, który w czasach PRL budował swoje dzieła praktycznie z niczego. Pracując w stołecznych zakładach metalowych miał możliwość podstawowej obróbki profili i realizacji gotowych pojazdów. Jego projekty zostały uznane za interesujące przez kierownictwo nieistniejących dziś zakładów Romet w Bydgoszczy, lecz do seryjnej produkcji znanych polskich motorynek wykorzystano jedynie niektóre z autorskich rozwiazań.

Dziś widok pojazdów, jakie wyszły spod ręki tego niezwykle uzdolnionego człowieka może rodzić politowanie, lecz w latach '70 były to rozwiązania nowatorskie i budzące na ulicach powszechne zainteresowanie. Trzeba dodać, że wszystkie prototypy były nie tylko pracami studialnymi, ale gotowymi do jazdy jednośladami. Specjalnie na potrzeby programu pan Tomasz zaprezentował trzy motorynki w idealnym stanie, w dodatku jeżdżące, co widzowie Asty mogli obejrzeć na ekranach telewizorów. Programu szukajcie na stronie internetowej TVK Asta Piła skąd pochodzą zamieszczone fotografie.

08.09.2013
Miło nam poinformować, że w Półmaratonie Philipsa przeprowadzonym dzisiaj w Pile pobiegli dwaj motocykliści Husarii. Dobre przygotowanie techniczne i kondycyjne Artura Golasy oraz Tomka Kołodziejczyka pozwoliło im wziąć udział w prestiżowym biegu na ponad 21 km, który był niemałym wyzwaniem dla wszystkich uczestników.

Relacja z pierwszej ręki od Artura potwierdziła, że jest dumny z udanego startu i osiągniętego wyniku. Fotografia powyżej potwierdza te słowa w całej rozciągłości, a nawet poszerza promień dumy na żonę Ewę i dzieci, a szczególnie Norberta wyraźnie szczęśliwego, że tata-zawodnik trzyma go w takiej chwili za rękę! Także my przyłączamy się do serdecznych gratulacji i bynajmniej jesteśmy zaskoczeni dobrą kondycją naszych kolegów. Jak kto dba (o zdrowie) tak ma!

Tomek Kołodziejczyk wziął również udział w innej pilskiej, oryginalnej imprezie, jaka odbyła się w sobotę 31.08.2013. Był to Dętkospływ czyli pokonanie Gwdy na dętce w przebraniu - a jakże - motocyklisty, do czego posłużył kultowy kombinezon rajdowy podarowany Klubowi przez Jarka Lelewskiego. Jak widać pokazujemy się nie tylko na naszych jednośladach, a aktywność członków Husarii jest nieograniczona, wielodyscyplinarna i dyktowana fantazją!

31.08.2013
Na zaproszenie ppłk. Bogdana Ziółkowskiego, dowódcy 12 Komendy Lotniska, wzięliśmy udział W Festynie Lotniczym w Mirosławcu. Przy znacznej frekwencji zarówno członków Klubu, jak innych motocyklistów regionu stawiliśmy się na terenie jednostki w efektownym szyku paradnym wzbudzając znaczne zainteresowanie publiczności obecnej na płycie lotniska.

Jak 'pod sznurek' zajęliśmy wyznaczone miejsce w łącznej liczbie 33 maszyn, co wyraźnie określiło naszą obecność i przyczyniło się do atrakcji Festynu. A tych nie brakowało choćby w postaci ekspozycji statycznych samolotów i śmigłowców udostępnionych do zwiedzania oraz oglądania. W części pokazów dynamicznych zobaczyliśmy dwukrotnie interesujący 'występ' potężnych MiG 29 wzbudzający podziw i grozę jednocześnie niezwykłą mocą oraz możliwościami manewrowania w powietrzu. Wystartowały także dwa śmigłowce i wykonały kilka efektownych przelotów tuż nad głowami widzów.

Było co oglądać i słuchać, gdyż pokazom towarzyszyła orkiestra wojskowa z repertuarem znanych melodii, w tym także popularnych tematów estradowych i jazzowych. To również znakomita okazja spotkań ze znajomymi i przyjaciółmi motocyklistami, których obecność nastrajała do opowiadań o bieżących wyjazdach i cementowała stare znajomości.

Na zakończenie pojechaliśmy do Tuczna, gdzie Piotrek Maksymowicz 'umówił' nas do parady ślubnej. Parę Młodych zabraliśmy najpierw do kościoła, a potem odprowadziliśmy do domu weselnego nad tuczyńskim jeziorem. W podziękowaniu uczestnicy otrzymali stosowne, godziwe prezenty, poczym wróciliśmy do Klubu w towarzystwie nowo poznanych motocyklistów z Piły. Serdecznie dziękujemy za wspólną wycieczkę wszystkim kolegom i koleżankom, a szczególnie osobom spoza Husarii, którzy odpowiedzieli na nasz apel i dzięki temu mogliśmy licznie reprezentować środowisko u gospodarzy w Mirosławcu!

23.08.2013
Spędziliśmy kilka miłych godzin na składkowym grillu w Klubie. Dzięki przygotowaniom poczynionym wcześniej przez Jurka Kozerę i Mariana Jędrzejaszka licznie przybyli husarzy mogli dowolnie cieszyć się przy suto zastawionym stole opatrzonym stosownymi atrybutami.

Klubowa gitara łkała w rękach Jarka Grocholskiego, co wyraźnie podgrzewało atmosferę spotkania, a sentymentalna nutka w każdym kolejnym standardzie przy akompaniamencie bardziej lub mniej wprawnych głosów kwitowana była wspólnym toastem za zdrowie gitarzysty i rozbawionego 'zespołu wokalnego'.

Było nas ponad dwudziestu, w tym także Jacek Łada i Adaś Kubacki z żoną. Nie da się ukryć, a potwierdziliśmy zgodnie naszą opinię o potrzebie takich spotkań, że dzięki nim realizuje się koleżeńska integracja. Ponadto samo miejsce klubowych spotkań, gdzie jesteśmy gospodarzami całkowicie odpowiadającymi za swoją obecność jest atrybutem poza jakąkolwiek krytyką. Miło być na własnych i niezależnych włościach poza poprzednią lokalizacją, gdzie często spotykały nas absurdalne szykany i bezpodstawna niechęć. Nie warto do tego wracać, ale uraz trudno jest zapomnieć.

13.08.2013
Z dużym wzruszeniem przeczytaliśmy poranną korespondencję elektroniczną skierowaną na adres Husarii. Znalazło sie w niej skromne podziękowanie od osoby z grona tych, które Wojtek z Rafałem odwiedzili podczas podróży na Dolny Śląsk i w Kotlinę Kłodzką:

Szczęść Boże.

Dziekujemy za miłe słowa i cieszymy się bardzo z Waszego bezpiecznego powrotu do domu.
Niech Pan błogosławi już teraz w zwykłej codzienności.
...i do zobaczenia ;)

Siostry Franciszkanki Szpitalne - s. Maksymiliana

Siostra Maksymiliana jest jedną z zakonnic, które serdecznie i niezwykle gościnnie przyjęły motocyklistów w murach domu zakonnego. Żadne ze słów nie opiszą atmosfery tego przyjęcia, lecz dowodem na prawdziwość wzruszeń niech będzie powyższy cytat. Całe zdarzenie dowodzi, jak fenomenalnym środkiem w dążeniu do poznawania jest otwartość na drugiego człowieka, choć nie tylko...
Pukajcie, a będzie wam otworzone. Proście, a będzie Wam dane. Pytajcie, a zyskacie słowo. Czasem będzie to słowo Boże...

12.08.2013
Podjęliśmy wyzwanie kolejnej części turystycznego 'Projektu Blücher'! Na szlak w sobotni poranek 10.08. wyjechali Rafał z Kacprem, Artur z Hubertem, Daniel z Alicją, Andrzej z Beatą oraz Wojtek czyli w sumie pięć motocykli. Trasa wycieczki powiodła z Piły przez Drawsko do Trzebiatowa, gdzie motocykliści odpoczywali po trudach dnia pierwszego.

Drugiego dnia w niedzielę, po spacerze pełnym niebanalnych spotkań, wzruszeń i zachwytów wśród trzebiatowskich atrakcji, pojechali dalej w kierunku Koszalina i Kołobrzegu omijając Słupsk, do Miastka. To miejscowość równie mocno naznaczona cieniem Blüchera, co jego były majątek w Radowie Wielkim z dnia poprzedniego. Jednak w tym przypadku mieli do czynienia z bardziej namacalnymi pamiątkami, choćby głazem tzw. Blücherstein zalegającym między pięknymi jeziorami. Wycieczka dobiegła końca późnym wieczorem w Pile, jednak zanim się pożegnali, wcześniej zjedli wspólny obiad w Białym Jarze.

W zgodnej opinii uczestników, był to świetnie spędzony czas i najważniejszą korzyść dla każdego z osobna i wszystkich razem stanowiła niewymuszona, zarazem radosna i serdeczna integracja na różnych poziomach. Trzeba podkreślić nieocenioną rolę wspólnie spędzanego czasu dla ojców z dziećmi, które okazały się znakomitymi kompanami nie tylko dla nich, lecz również dla całej grupy!

15.07.2013
Na stronie głównej pojawiła się drastyczna fotografia rozjechanego zwierzęcia. To forma apelu o zachowanie szczególnej ostrożności także wobec innych stworzeń, które w przypadku kolizji cierpią nie inaczej od ludzi. Nastała pora letnich wyjazdów, co zwiększa ryzyko takich zdarzeń, a szczególnie po zmroku i przed świtem, kiedy zwierzęta dziko żyjące wychodzą na żer. Jeśli już doszło do potrącenia, nie należy uciekać z miejsca wypadku! Za nieudzielenie pomocy rannemu zwierzęciu i niepoinformowanie o zdarzeniu odpowiednich służb grozi kara grzywny w wysokości nawet 5 tys. zł.

Z policyjnych statystyk wynika, że w 2012 roku miało miejsce 166 wypadków z udziałem zwierząt, w wyniku których pięć osób poniosło śmierć, a ponad 200 zostało rannych. Ogółem wypadków mogło być nawet kilkakrotnie więcej. Ile dokładnie? Nie wiadomo, bo kierowcy rzadko informują o takim zdarzeniu policję. Zgłaszają kolizję ze zwierzyną tylko wtedy, gdy w wyniku zderzenia doznali uszczerbku na zdrowiu lub gdy uszkodzeniu uległ ich samochód. W przypadku najechania na małe zwierzę, kierowcy rzadko kiedy zatrzymują samochód, by zobaczyć, co stało się z potrąconym zwierzęciem, a jeszcze rzadziej zaistniałe zdarzenia zgłaszają odpowiednim służbom, o czym zresztą można się przekonać, widząc leżące na poboczach lub środkach drogi nieuprzątnięte zwłoki zwierząt. Takie postępowanie może jednak ostro uderzyć po kieszeni.

Najechanie na zwierzę, to wypadek, jak każdy inny. Kierowca powinien zachować więc standardowe procedury: włączyć światła awaryjne, a miejsce zdarzenia zabezpieczyć trójkątem ostrzegawczym. Zgodnie z obowiązującym prawem, kierowca, który potrącił zwierzę, powinien zapewnić mu stosowną pomoc i zgłosić zaistniałą sytuację odpowiednim służbom: straży miejskiej, policji, lokalnemu nadleśnictwu. Podejmą oni działania związane z eliminacją zagrożenia stworzonego przez zwierzę (ranne dzikie zwierzęta bywają bardzo agresywne) i udzielą mu odpowiedniej pomocy. W razie potrzeby wezwane na miejsce służby zajmą się także uprzątnięciem zwłok, by nie zagrażały innym użytkownikom drogi. Powiadomienie o wypadku odpowiednich służb i sprawdzenie stanu rannego zwierzęcia, to obowiązek, o którym zapominają kierowcy. Może to jednak słono kosztować, bo za ucieczkę z miejsca wypadku i pozostawienie rannego zwierzęcia bez pomocy, grozi kara aresztu lub grzywny do 5 tys. zł!

Zgodnie z art. 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt, prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, zobowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb o których mowa w art. 33 ust. 3 (w tym również straży miejskiej). Zgodnie z art. 37. 1 tejże Ustawy, osoba naruszająca zakaz z art. 25 podlega karze aresztu lub grzywny.

Zderzenia ze zwierzyną w znacznej większości przypadków nie można przewidzieć. Są jednak miejsca, w których lepiej zawczasu zdjąć nogę z gazu, bo ryzyko spotkania się oko w oko ze zwierzęciem jest bardzo prawdopodobne. Będą to leśne drogi, chronione obszary przyrodnicze, miejsca, w których widnieją znaki ostrzegające przed dzikimi zwierzętami. Warto pamiętać, że zwierzyny leśnej nie odstrasza światło reflektorów. Po wejściu na jezdnię, oślepione światłem, rzadko uciekają, a w większości przypadków zastygają w bezruchu. To zjawisko nosi nazwę "freeze" czyli zamrożenia. Zwierzę tkwi w nim tak długo, dopóki nie pojawi się inny bodziec. Może to być mruganie światłami, trąbienie klaksonem. Jeśli jednak kierowcy nie uda się uniknąć kolizji, powinien pamiętać o obowiązujących przepisach i to nie tylko wtedy, gdy spotka się oko w oko ze zwierzyną leśną. Wymienione przepisy obowiązują także w przypadku najechania na zwierzęta domowe.
Cytat za materiałem opublikowanym w moto Onet.pl

15.07.2013
W czerwcu nasz kolega Romek Sendal razem ze współpracownikiem Arturem spędzili kilkanaście dni w pobliżu kręgu polarnego w Rosji na wyprawie wędkarskiej. Poniżej próbka klimatu z tego pobytu:

Już niebawem opublikujemy galerię kilkudziesięciu wybranych zdjęć wykonanych w plenerach, o jakich śnią nie tylko wędkarze. Może obrazki, jakie Roman z Arturem przywieźli staną się inspiracją dla innych? Nie wiemy, ale serdecznie tego życzymy każdemu, komu przygoda bliską jest!

07.07.2013
Zakończyła się pełnym sukcesem tegoroczna edycja 'Motoparty nad Piławą' przygotowanego przez pilską kompanię Ride To Live. W dolinę jednej z najczystszych rzek Polski zjechało około 400 motocyklistów, by zaznać zlotowego klimatu w magicznej scenerii lasów, jezior i rzek pojezierza wałeckiego. Nasze pierwsze spotkanie z grupą zlotowiczów nastąpiło podczas odwiedzin wałeckiego zespołu umocnień tzw. Cegielni.

Trzeba wiedzieć, że ten zlot jest inny od typowych imprez motocyklowych choćby przez formułę spędzania czasu opartą na poznawaniu okolicznych ciekawostek oraz ścisłą integrację z lokalną społecznością. Czymś, co dodatkowo go wyróżnia są nowinki, jak bieżące spotkanie z Tomaszem Krajewskim. To uznany konstruktor i projektant m.in. motorynki Romet, a także bohater programu TV z cyklu 'Legendy PRL'. Dla tych, którzy szukali muzyki przygotowano maraton muzyczny w wykonaniu cenionych kapel grających klimaty od spokojnych kawałków po ostre, metalowe brzmienia.

Kolejne i zarazem ostatnie spotkanie szpicy Husarii z imprezą R2L miało miejsce w sercu zlotowiska, gdzie zjawiliśmy się w sobotę, późnym wieczorem. To, co zaobserwowaliśmy potwierdzało dobrą zabawę motocyklistów i ich towarzyszek, które zjawiły się liczniej, niż zazwyczaj! Potwierdzeniem renomy Motoparty było wielu przyjezdnych z daleka i zajęte niemal całe zaplecze noclegowe pobliskiego Pensjonatu nad Piławą.

Z naszej strony udzielamy pełnej rekomendacji dla jakości zlotu, w tym całego atrakcyjnego programu oraz zdrowej i spontanicznej atmosfery. Impreza jest spełnieniem marzeń każdego amatora zlotów i towarzyszą jej tak potrzebne na codzień poczucie serdeczności, przyjaźni i koleżeństwa. A o to przecież chodzi w zwieńczeniu każdego sukcesu, którym zasłużenie mogą się pysznić organizatorzy tej niezwykłej imprezy! Gratulujemy Wam koledzy!

30.06.2013
Gościliśmy skromnym gronem w Podgajach na tradycyjnym, tym razem niezwykle dostojnym, 80 jubileuszu urodzin Franka Paproty. Jubilat, jak zwykle, niecierpliwie czekał na nasz przyjazd będąc doskonale przygotowany na obecność znacznie większej grupy motocyklistów. Przy stole zasiedliśmy razem z najbliższą rodziną Franka, co tym bardziej podkreślało prestiż i rolę klubowych kolegów.

Spędziliśmy dobry czas będąc równie przygotowani do uroczystości, jak sam gospodarz. W imieniu Husarii złożyliśmy wszyscy życzenia, czemu ton nadawał Marian wręczając kwiaty i prezent od kolegów. Niejako dodatkową wisienką u tortu był... okolicznościowy tort, jaki zamówiliśmy na dzisiejszą okoliczność ze specjalną dedykacją.

W prezencie urodzinowym Jubilat otrzymał od Klubu piękną, żeglarską busolę do swojej łodzi i okazjonalny bukiet kwiatów. Na urodziny przyjechali Marian Jędrzejaszek, Jarek Grochowski, Jurek Kozera, Karol Wiśniewski, Arnold Zimnicki oraz Wojtek Skowroński co stanowiło 20 procent całego Klubu, a gdzie w tym czasie była reszta?

29.06.2013
Motocykl nad wejściem do Klubu nie zagrzał zbyt długo miejsca. Jacek Sokołowski mozolnie umocował go 19 kwietnia br. i pięknie wyeksponowany kusił złomiarzy do dzisiaj, czyli trochę więcej niż dwa miesiące, poczym... znikł!

Niniejsza fotografia jest historyczna, bo pięknej czerwonej MZ już nie ma na daszku! 'Odjechała' w siną dal prawdopodobnie w nocy, z soboty na niedzielę.

27.06.2013
Uczestnicy wycieczki "Śladami pamięci i wstydu" otrzymali za naszym pośrednictwem kartkę z życzeniami od pana Romana Koeniga.

Pan Roman był przewodnikiem po kirkucie w Jastrowiu. Spotkanie z motocyklistami biorącymi udział w imprezie pozostawiło sympatyczny ślad i stąd zapewne popłynęły serdeczności w stronę grupy turystów. Bardzo dziękujemy za pamięć i miły gest!

22.06.2013
Odbyła się pierwsza część 'Projektu Blücher', którego autorem jest Wojtek Skowroński. Dokładna relacja z wycieczki jest zamieszczona na Forum w dziale o wycieczkach, zlotach i imprezach łącznie z galerią zdjęć. Na zbiórkę przyjechało pięciu uczestników: Artur, Mirek, Rafał, Zbyszek i Wojtek - grupa choć skromna, to jednak mocno zainteresowana formułą wyjazdu.

Ponieważ projekt obejmuje trzy wycieczki w różne strony Polski, każdy chętny będzie miał jeszcze możliwość konfrontacji z lekko strawną historią obejmującą wybitną postać jednego z dowódców wojskowych 'napoleońskiej' Europy. Jako uzupełnienie projektu zostały przewidziane spotkania z osobami o bogatej wiedzy z epoki.

Trasa bieżącej części została wytyczona tak, by uczestnicy mogli zapoznać się z innymi wydarzeniami, obiektami i osobami związanymi z miejscem akcji każdego z epizodów projektu. I tak w Złotowie odwiedzili miejscową farę, w niej kryptę ze szczątkami Grudzińskich oraz złotowski rynek, gdzie pięknie uczczono dawną społeczność wyznania mojżeszowego kreśląc granitowymi blokami obrys synagogi, spalonej przez Niemców w 1938 roku. Mieli również czas na integrację z mieszkańcami Starej Wiśniewki, zostawiając - mamy nadzieję - dobre wrażenia. W drodze powrotnej odwiedzili starą, krajeńską Radawnicę - szczególną wieś, gdzie przez całe wieki biło źródło polskości mimo zaborów i obydwu wojen światowych. Wojtek zapowiada na najbliższe tygodnie kolejne części projektu, a szczegóły znajdziecie z pewnością w komunikatach i na Forum!

16.06.2013
Piła w bieżący weekend żyła nie tylko imprezami motocyklowymi, ale mogliśmy uczestniczyć w wielu innych, nie mniej atrakcyjnych wydarzeniach. Jedną z nich były bez wątpienia 'Regaty smoczych łodzi' gdzie rywalizowały między sobą załogi miejscowych zakładów pracy, instytucji oraz uczelni.

Mogliśmy oglądać zawody z brzegów Gwdy lub - niektórzy z wysokości podnośnika koszowego wysuniętego nad lustro rzeki. Dla Wojtka Skowrońskiego i pilskiego fotografa Roberta Judyckiego taką platformę do robienia zdjęć zapewnił nasz przyjaciel motocyklista Piotrek Wiza, czyli popularny Pepo.

Jego pojazd wjechał tuż nad brzeg rzeki, a następnie wysunął belkę dźwigową z koszem na wysokość kilkunastu metrów nad wodę, co zapewniło fotografom widoki niespotykane z innego miejsca i dało okazję do wykonania niepowtarzalnych zdjęć. Dziękujemy Pepo!

15.06.2013
Dzisiejszy dzień obfitował w wiele wydarzeń ze świata motocykli ze skromnym udziałem Husarii. Już od rana na uczestników rajdu 'Stare Skrzydło' czekali organizatorzy w Wyrzysku. Sam start, miał miejsce na parkingu leśnictwa Zielona Góra pod Osiekiem i do tego miejsca kierowały motocyklistów wskazówki otrzymane od tajemniczego opiekuna. Tu witał każdego sam prezes Old Wings w osobie Rafała i od tego momentu impreza biegła gorącym tempem.

Trzeba przyznać, że trasa została perfekcyjnie wytyczona i pomimo znacznej długości odcinków piaszczystych oraz szutrowych była niezwykle atrakcyjna i zróżnicowana. Wzdłuż jej przebiegu należało odszukać miejsca wykonywania zadań oraz punkty kontrolne przejazdu. Wszystko grało, niczym w szwajcarskim zegarku i nawet oko stałego bywalca i zarazem obserwatora Wojtka Skowrońskiego nie wypatrzyło istotnych uchybień!

Długość trasy liczyła zaledwie 55 km, lecz obfitość wrażeń zdawała się wydłużać ją jeszcze bardziej. Do mety dotarli zdaje się, wszyscy uczestnicy i pomimo drobnych usterek nie zdarzyła się żadna poważniejsza awaria. W niniejszym linku znajdziecie obszerną relację fotograficzną ze strony Old Wings. Oczywiście, dostępna jest także nasza Galeria zdjęć z tej niezwykle udanej imprezy!

* * *

Jeszcze w trakcie trwania Starego Skrzydła, tuż przed 15:00 ponad dwudziestu motocyklistów Husarii zebrało się przed paradą ślubną, jaka miała eskortować Ewelinę i Damiana u prologu wspólnej drogi. Na początek dotarliśmy do baru Gringo na Podlasiu, skąd prowadziliśmy Pana Młodego do domu wybranki.

Trochę trwało, zanim Panna Młoda uległa namowom przyszłego męża i wreszcie wyjechaliśmy razem do kościoła. Przejazd przez miasto, celowo wydłużany na rondzie obok Molino przykuwał uwagę wielu obserwatorów, lecz czas ceremonii u św. Antoniego naglił, więc w końcu zjawiliśmy się pod murami kościoła.

Zawarcie ślubu nie jest ani proste, ani nadto śpieszne, więc w oczekiwaniu na sakramentalne 'tak' Młodej Pary mieliśmy dość czasu, żeby poprawic 'uprząż' i zaspokoic pragnienie, bo dzień był wyjątkowo słoneczny i gorący. Lecz kiedyś znów trzeba było odpalic maszyny i po godzinie pojechaliśmy razem ze świeżo upieczonymi małżonkami do Domu weselnego w ogródkach działkowych. Tam prezes Marian Jędrzejaszek w imieniu motocyklistów pogratulował Młodym i czas było zwijać żagle. Ciąg dalszy uroczystości nastąpił w Klubie na lotnisku i kto nie był, niech żałuje albo i nie!

09.06.2013
Na zaproszenie Arnolda Zimnickiego gościliśmy na festynie parafialnym w Trzcińcu, gdzie znajduje się salezjański ośrodek szkolno-wychowawczy dla młodzieży.

Po poczęstunku, w którym uczestniczył również ksiądz Dyrektor, zostaliśmy podjęci uroczystym obiadem w pałacu, będącym głównym obiektem Ośrodka. Spotkanie było doskonałą okazją do wymiany bieżących informacji o naszej działalności, jak również stanowiło pozytywny akcent na relacjach z Arnoldem, który otrzymał dowód mocnych więzi mimo odległości, jaka nas oddzieliła po objęciu przez naszego kolegę, nowej funkcji w kościelnej oświacie.

Nie popasaliśmy jednak zbyt długo i krótka obecność wśród społeczności bawiącej na pikniku zakończyła się jeszcze krótszym, wspólnym przejazdem przed widownią i już nas nie było! Na miejsce dotarł także Andrzej Bujas z synem Przemkiem, ale nie doczekawszy się nas przy motocyklach na parkingu, wyruszyli w dalszą podróż do Kalisza, Choszczna i Dobiegniewa. Doskonała pogoda stworzyła dzisiaj znakomite warunki do wszelkich wycieczek i większość z nas wykorzystała bieżący weekend do nadrobienia zaległości spowodowanych mijającymi (na szczęście) deszczami.

23.05.2013
W minionym tygodniu otrzymaliśmy sympatyczne zaproszenie od dowódcy jednostki wojskowej z Mirosławca. Dotyczy popularnego pikniku lotniczego na terenie tamtejszego lotniska wojskowego, dobrze znanego z wizyt na zaproszenie m.in. ówczesnego dowódcy płk. Jerzego Piłata, który zginął śmiercią lotnika w katastrofie tuż pod miastem, na lotnisku gdzie pracował. Do dziś w naszym archiwum przechowujemy listy z okazjonalnymi życzeniami i oznakami pamięci.

Szanowni Państwo

w dniu 31.08.2013 roku, na terenie lotniska Mirosławiec organizujemy dla kadry jednostki i ich rodzin, mieszkańców Mirosławca i okolic oraz wszystkich sympatyków lotnictwa festyn lotniczy pod nazwą "Weekend pod Lotniczym Niebem". Podczas festynu planujemy zaprezentować gościom szereg atrakcji, a Klub Turystyki Motocyklowej "Husaria" z pewnością byłby jedną z nich. W związku z tym chcielibyśmy przy tej okazji zaprosić Państwa do udziału w w/w przedsięwzięciu, udział w festynie jest nieodpłatny.

Jeśli Państwa Klub jest zainteresowana tego typu promocją, proszę o kontakt e-mailowy lub telefoniczny pod nr tel. 672505341

Dowódca JW.3299 Mirosławiec
ppłk Bogdan Ziółkowski

Zawsze przyjmowano nas serdecznie i z dużym zainteresowaniem, więc nie ma przeszkód do kolejnych odwiedzin u znajomych. O szczegółach wyjazdu ponownie napiszemy przed imprezą, jednak już dziś zapraszamy do udziału wszystkich motocyklistów!

18.05.2013
Odbyła się wycieczka 'Ścieżkami pamięci i wstydu' Na start przyjechało 26 uczestników licząc razem z pasażerami i w takiej liczbie ruszyliśmy w... przeszłość, by godnie zaakcentowac pamięć i doznać nieco tytułowego wstydu. Oczywiście, nikt nikogo nie zmuszał do żadnych, z góry zaprojektowanych zachowań, jednak zapamiętane widoki odwiedzonych miejsc z pewnością nie staną się obojętne dla żadnego z uczestników.

Na naszej drodze spotkaliśmy interesujących ludzi, że wymienić należy panów Dariusza Górznego i Romana Koeniga z Jastrowia oraz Lecha Cabańskiego z Arentowa, którzy bezinteresownie służyli swoją obecnością, wiedzą i autorytetem. To zdumiewające, że istnieją poważne luki w znajomości naszych najbliższych okolic, które ubogie w zabytki to jednak potrafią dostarczyć wiele intrygujących motywów dla osób chętnych do ich odkrywania.

Na szczególne podkreślenie zasługuje serdeczne przyjęcie, jakiego doznaliśmy u przyjaciół-motocyklistów z Old Wings w Osieku. Była to zarazem okazja do wspólnego spotkania w większym gronie, gdyż Stare Skrzydła czekały na nas w niemal pełnym składzie z poczęstunkiem oraz zasileniem spragnionych gardeł, co jest dowodem wzajemnego szacunku i koleżeństwa. Szczegóły z wycieczki zostały już opublikowane w Galerii zdjęć oraz w relacji na naszym Forum. Za rozdrobnienie przepraszamy, lecz trudno byłoby zawrzeć wszystko w jednym miejscu.

11.05.2013
Msza święta za motocyklistów i święcenie motocykli już za nami! Chociaż nie było oszałamiającej frekwencji, a wręcz można powiedzieć o kameralnym charakterze uroczystości, to jednak uważamy ją za potrzebną i udaną. Nad Zalew przyjechało kilkudziesięciu motocyklistów, w tym również zupełnie nowi koledzy. Przejechaliśmy przez miasto bez sensacji i zwyczajowego hałasowania, co było pożądane ze względu na powagę spotkania.

W kościele obecni byli ci, którzy okazali się wolą uczestniczenia w jedynej w swoim rodzaju mszy oraz rodzina państwa Obszarskich z panią Ewą, wdową po motocykliście Zbyszku Obszarskim. W jego intencji oraz wymienionych z nazwiska Zbigniewa Wołkowskiego, Michała Mikitowicza 'Mikiego', Roberta Grabińskiego, Michała Kędziory i innych pozostających w naszej pamięci, ks. Arnold Zimnicki odprawił mszę świętą. Słowa kapłana były tym bardziej skierowane do serc i umysłów zebranych, że on sam jest motocyklistą i jak żaden potrafi opisać rolę Opatrzności w życiu wierzących. Mamy nadzieję, że przekaz ceremonii pozostanie długo w świadomości uczestników, a zwłaszcza dla rodzin, którym szczególnie serdecznie dla ukojenia bólu po odeszłych, poświęcone były intencje mszalne.

Po tradycyjnym święceniu, którego nikt nie uniknął rozjechaliśmy się w swoje strony, a Husaria udała się na krótką wycieczkę do Tuczna. Po powrocie do Piły spotkaliśmy się jeszcze na grillu w Klubie i to praktycznie wyczerpało program całego dnia. Niedobitki wracały do domów podczas wieczornego deszczu, lecz mimo to byliśmy zadowoleni z czasu spędzonego w większym gronie, niż zazwyczaj.

09.05.2013
Praktycznie całe dzisiejsze, czwartkowe popołudnie przeznaczyliśmy na ogólne porządki przez sobotnim święceniem motocykli i spodziewanym spotkaniem w Klubie. Posadzki zalśniły czystością, pomieszczenia odetchnęły po zimie wywietrzone na przestrzał, a lodówka zapełniona została zapasami.

Na froncie budynku zamocowaliśmy tablicę z nazwą Klubu, przygotowaną z dwóch arkuszy nierdzewnej blachy przez niezawodnego Adasia Kubackiego. Całość prezentuje się niezwykle atrakcyjnie, a dzięki podwójnej warstwie płaska tablica nabyła cech trzeciego wymiaru. O precyzyjny montaż zatroszczył się Jarek Lelewski, którego ponowną aktywność i młodzieńczy entuzjazm aprobujemy z wielką radością!

05.05.2013
Pierwszy tak długi wolny weekend mamy za sobą i bez wątpienia duża część naszej kompanii wybrała się w dalsze lub krótsze wojaże. Większą grupą złożoną z czterech dwuosobowych załóg pojechali w Polskę Rafał Bartoś z Asią, Artur Golasa z Ewą, Wiesiek Pawłowski z Luną i Jacek Sokołowski z Dorotą. Mamy nadzieję, że podzielą się z nami opisem podróży, jak i relacją fotograficzną. Liczymy również na tych, którzy nie wymienieni tak samo fotografowali się gdzieś w świecie razem za swoimi... motocyklami!

13.04.2013
To nie pilska kompania RideToLive pod wodzą Marcysia Ciemińskiego, lecz z nazwy bliźniaczo podobna formacja LiveToRide rozpoczęła sezon publikacją nowości z atrakcyjnego kalendarium dostępnego pod adresem www.livetoride.pl/calendar. Grafika oraz zastosowane skrypty wskazują na wiele możliwości wykorzystania nowego medium, co z pewnością spotka się z aprobatą i entuzjazmem środowiska.

Komentując wydarzenie na gorąco nie można pominąć cennego aspektu informacyjnego stworzonego projektu. Jeśli autorom i animatorom strony nie zabraknie konsekwencji, będzie to potrzebna i doceniana inicjatywa w poruszaniu się po gęstniejącej od imprez mapie motocyklowej Polski. Gratulacje za pomysł i realizację dla L2R - dobra robota chłopaki!

07.04.2013
Wreszcie eksplodowała wiosna, a przynajmniej tak można sądzić po dzisiejszej Motomarzannie i oszałamiającej frekwencji motocyklistów na inauguracji sezonu w Pile, a konkretnie na Płotkach. Mocno przed oficjalnym rozpoczęciem parkingi Ośrodka zaczęły zapełniać się pojazdami, żeby osiągnąć kres swoich możliwości równo w południe.

Posługując się statystykami organizatorów na imprezę zjechało nie mniej, jak 300 motocykli wwożąc pokaźną liczbę uczestników, w tym siła pasażerów jednośladów. Równie wielu przybyło w samochodach, co jest o tyle zrozumiałe, że sezon został rozpoczęty w zaspach śniegu i temperaturą oscylującej w granicach zera stopni. Gdyby nie wspaniałe słońce, kto wie czy impreza nie przypominałaby Eintopftreffen w Krajence! Jakby nie było godziny spędzone najpierw nad jeziorem, a później na bulwarach Gwdy w mieście należy uznać za udane i tym samym sezon motocyklowy 2013 za rozpoczęty. Nasi przyjaciele z R2L spisali się znakomicie organizując po raz kolejny sympatyczną zajawkę na progu letnich przygód i wyjazdów na dwóch kółkach! Husaria, oczywiście była reprezentowana na wiele różnych sposobów - motocyklami, samochodami i... wózeczkami dziecięcymi z, jak się wydaje, przedstawicielem kolejnego pokolenia motocyklistów.

03.03.2013
W dniach 1-3 marca w Warszawie na terenie Centrum Targowego MT odbyła się V Ogólnopolska Wystawa Motocykli i Skuterów. To ważne wydarzenie w światku miłośników jednośladów, więc nie mogło zabraknąć tam kolegów z Husarii.

Na jednodniową wycieczkę zdecydowali się pojechać Mirek Kalinowski i Rafał Bartoś z synem. Prócz niezapomnianych wrażeń przywieźli także garść fotografii, których niewielki zbiór prezentujemy w naszej galerii.

04.02.2013
Dzisiejszego dnia nasza kompania została oficjalnie zarejestrowana, jako stowarzyszenie w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem KRS 0000449629. Tym samym nabraliśmy wszelkich cech podmiotu prawnego, co i tak niewiele zmieni na codzień, a jeszcze mniej będzie dostrzegalne dla większości członków. Wbrew hiobowym informacjom o ciągnących się miesiącami procedurach i wielu poprawkach nic takiego nas nie dotknęło, co wskazuje na perfekcyjne przygotowanie dokumentów dla sądu.

18.01.2013
Ponieważ wykończyliśmy już podstawowe wyposażenie łazienki, to nic nie stanęło na przeszkodzie godnemu rozstrzygnięciu aukcji Włóczytłoków licytowanych podczas finału 21 WOŚP. Na skromnej uroczystości pojawił się inicjator aukcji Tomek Tojza razem z fantami oraz... butelką dobrego wina dla zwycięzcy. W atmosferze wielkiej sensacji okazał się nim nasz przyjaciel Adaś Kubacki, który wystąpił podczas licytacji w roli tajemniczego Hugo12. Niestety, z przyczyn zawodowych nie mógł być obecny podczas przekazania wygranej, lecz upoważnił do tej czynności jednego z obecnych motocyklistów.

Tak więc, Włóczytłoki wróciły do swojej kolebki i z pewnością staną się ozdobą Klubu, jak również symbolem solidarności motocyklistów z tymi, którym Jerzy Owsiak dedykował bieżącą zbiórkę, czyli z dziećmi i seniorami. W aukcji poza Adasiem brali udział nasi członkowie Jarek Lelewski, Tomek Kołodziejczyk i - nie pierwszy już raz Wojtek Skowroński. Wyrazy sympatii kierujemy również pod adresem Basi i Marcina Ciemińskich, którzy rzucili pomysł wystawienia Włóczytłoków na licytację WOŚP.

04.01.2013
Rozpoczęły się prace przy aneksie sanitarnym w siedzibie Klubu. Od właścicieli obiektu otrzymaliśmy niezbędne materiały wraz z wyposażeniem łazienki i WC, które w najbliższych dniach zostaną poskładane w działającą całość. Efekt zapewni nam pełen dostęp do wygód, których nie mieliśmy w poprzedniej lokalizacji.

01.01.2013
Na łamach kwartalnika motocyklistów pt. 'Swoimi drogami' ukazał się obszerny materiał o naszej kompanii autorstwa Wojtka Skowrońskiego. To historia 'Husarii' w pigułce zawierająca najważniejsze fakty i wydarzenia z dziejów Klubu począwszy od 2006 do końca 2012.

Zachęcamy do lektury całego numeru, w którym znajdziecie wiele interesujących artykułów podanych w atrakcyjnej formie oraz aranżacji, począwszy od popularnego flasha do plików *.pdf o różnej jakości. Przygotowanie 'naszego' materiału wymagało nieco trudu zważywszy na dobór informacji oraz fotografie ilustrujące całość. Nie było to łatwe zadanie dla amatorów, ale daliśmy radę!




 
     
© Wszelkie prawa zastrzeżone Husaria 2008
Stowarzyszenie KTM Husaria Piła