Strona Główna Forum motocyklistów
Forum pod egidą KTM 'Husaria' Piła

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Pomorze Zachodnie
Autor Wiadomość
Wojciech 
Administrator


Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 598
Skąd: Piła
Wysłany: 22 Maj 2017   Pomorze Zachodnie

Sezon 2017 zainaugurowałem pierwszą dłuższą wycieczką z Piły na Pomorze Zachodnie, a dokładnie przez Dobiegniew, Tuczno Krajeńskie, Lipiany i Myślibórz do Chojny zaplanowanej, jako najdalszy punkt docelowy. Wymienione miejscowości miały rangę kluczowych w podróży, choć w rzeczywistości najbardziej atrakcyjne okazało się Tuczno, a wszystkie pobił na głowę zupełnie przypadkowo odkryty, magiczny Danków! Założone cele wyjazdu początkowo stanowiłyby osnowę wiosennego wyjazdu, do którego w kwietniu zaprosiłem kilkoro przyjaciół. Miał to być rodzaj imieninowego spotkania w zupełnie nieznanych plenerach, łączącego aktywną turystykę motocyklową z nastrojowym wieczorem do rytmów w stylu soul&swing. Poza objazdem w trójkącie Lipiany, Myślibórz, Chojna, nocleg został zaplanowany w Pałacu Sapetów mieszczącym się w Tucznie Krajeńskim.


Tak jak nie były mi obce wymienione miejscowości, znane wcześniej z wypadów 'Szlakiem cystersów' lub 'Tropami templariuszy', to miejsce popasu w Tucznie znałem jedynie z opisu w Internecie. Jednak zaryzykowałem, choć niektóre nasze dziewczyny są bardziej wymagające od swoich partnerów w doborze noclegów. Niestety, wyjazd nie doszedł do skutku z powodu mało przyjaznej pogody, która nie pozwalała w drugiej połowie kwietnia rozpocząć sezon motocyklowy taką integracją. Został odłożony na bliżej niesprecyzowany termin, a tymczasem postanowiłem w bieżący weekend rozpoznać jakie straty zostały poniesione w wyniku zmiany planów.


Pod murami pocysterskiego klasztoru w Bierzwniku (fot. archiwum)

Wahałem się między wyborem trasy, bo do Pałacu Sapetów w Tucznie można było dojechać zarówno z Dobiegniewa jadąc na Strzelce, jak również od Bierzwnika, skąd prowadziła lokalna droga. Jeżdżąc w lubuskie przez starą cysterską wieś, wiele razy mijałem kierunkowskaz na Strzelce przez Tuczno, więc w okolicach byłego klasztoru padł wybór pierwszego etapu podróży. Mam duży sentyment do cysterskich założeń, bo mnisi już w średniowieczu dysponowali nowatorskimi metodami uprawy roli oraz hodowli, co przekładało się na wyprzedzającą czas strategię agrarną połączoną z ekspansją terytorialną. Warto jest śledzić historię tego zakonu oraz dzieło, jakie cystersi pozostawili po sobie na obliczu tak ówczesnej, jak i dzisiejszej Europy.


Dzwonnica klasztorna w Bierzwniku (fot. archiwum)

Pomimo zachęcającej prognozy weekendowej, pogoda wcale nie rozpieszczała i co rusz pojawiał się majowy deszczyk, a właściwie rozpylona w powietrzu mżawka. Wyjechałem w kurtce z kordury, co prawda bez podpinki i koszulce z krótkim rękawem, więc zacząłem odczuwać skutki kapryśnej aury i na najbliższej stacji paliw ubrałem jednak coś cieplejszego. Tuczno sprawiało wrażenie wymarłej wsi i witało mnie w sobotnie przedpołudnie kompletną ciszą i nieziemskim spokojem. Lokalizacja założenia pałacowego raczej nie sprawia większych trudności, więc po okrążeniu ciągnącego się w nieskończoność ogrodzenia, wreszcie trafiłem na bramę wjazdową wgłąb tajemniczego drzewostanu. Niebawem ujrzałem budynki, zaparkowałem pod bardziej okazałym i podszedłem do grupki osób zastygłych w oczekiwaniu na usprawiedliwienie mojej obecności.


Obecny 'rządca' pałacowych dóbr

Zawsze w takich przypadkach, kiedy decyduję się na ingerencję w przestrzeń prywatną, zwracam się o pozwolenie na obecność i ewentualnie fotografowanie. Staram się dochować identycznych reguł w innych miejscach, które niekoniecznie noszą cechy zamkniętych dla osób postronnych. Wyważone postępowanie zjednuje sympatię gospodarzy bądź administratorów obcych habitatów. Po kilku minutach rozmowy, dysponowałem zgodą i błogosławieństwem gospodarzy, a jedna z kobiet oprowadziła po pokojach dla gości znajdujących się w oficynie. To praktycznie jedyny obiekt nadający się do użytku, ponieważ sam pałac znajduje się delikatnie mówiąc, w stanie mało zachęcającym do poznawania, o zamieszkaniu nie mówiąc. Fotografie zamieszczone na stronie właścicieli są, żeby nie nadużyć właściwego znaczenia możliwych określeń, lekko podrasowane dla uzyskania efektu, hmmm... komercyjnego.


Zdjęcie ze strony internetowej Pałacu Sapetów (www.palacsapetow.pl)

Niemniej, za wykorzystywanym źródłem informacji przytoczę opis miejscowości oraz samego obiektu. Neoklasycystyczny pałac zlokalizowany jest w centralnej części wsi. Północną część założenia pałacowego zajmuje park o charakterze krajobrazowym z pałacem i oficyną po stronie południowej. Zespół pałacowo-parkowy jest wygrodzony historycznym murem ceglanym. Od południa pałac sąsiaduje z folwarkiem, zabudowanym na planie obszernego czworoboku. Historycznie w obrębie założenia znajdował się, nie zachowany do dnia dzisiejszego, kościół z cmentarzem. Pierwotny dojazd do pałacu prowadził od zachodu, obecnie jest już zatarty. Aktualnie używane drogi dojazdowe na teren zespołu prowadzą od północy przez polanę parkową i od południa przez podwórze gospodarcze.


Wejście służbowe w portyku skrzydła bocznego

Pałac wzniesiono w latach 1897-1899, jako rezydencję ówczesnego właściciela majątku Maxa von Wedemayera. Fakt ten potwierdzają daty budowy wraz z inicjałami właściciela, umieszczone nad portalem w portyku pałacu. W rękach rodu von Wedemayer majątek w Tucznie pozostawał do czasu II wojny światowej. Ostatni właściciel Franz Just von Wedemayer został zastrzelony (w styczniu 1945 r. - przyp. WS) przez żołnierzy radzieckich. W 1945 roku pałac wraz z folwarkiem znacjonalizowano. W pałacu mieściły się biura PGR, mieszkania oraz pomieszczenia domu kultury. (...) Aktualnie pałac z oficyną i parkiem są własnością prywatną (Agata i Michał Sapetowie - przyp. WS).


Wejście służbowe w portyku skrzydła bocznego

Budynek pałacu zbudowano z cegły ceramicznej. Pod całością budynku znajdują się piwnice ze stropami ceramicznymi typu Kleina. Dwukondygnacyjna bryła jest wieloczłonowa, złożona z prostokątnego korpusu ze skrzydłami bocznymi. Całość budowli nakrywa wysoki dach mansardowy z lukarnami. W obrysie pałac ma kształt litery „L”. Elewacja frontowa północna korpusu jest siedmioosiowa z ryzalitem środkowym zwieńczonym trójkątnym tympanonem, w centrum którego umieszczony jest herb rodowy z bogato opracowanym kartuszem. Ozdobne wejście główne do budynku umieszczone jest w osi ryzalitu elewacji frontowej, bezpośrednio z tarasu. Nad nim znajduje się balkon wsparty na ozdobnych konsolkach. Elewacja tylna korpusu i skrzydła zachodniego jest ośmioosiowa. Elewacja boczna południowo-zachodnia korpusu jest trzyosiowa, z parterowym kolumnowym portykiem i tarasem. Umieszczony w portyku portal zwieńczony jest dekoracyjnym kartuszem, w którym widnieje inskrypcja z Pisma Świętego. Elewacje cechują się bogatą kompozycją, z rytmicznie rozmieszczonymi lizenami, wyznaczającymi podziały osiowe.


Balkon nad wejściem głównym w elewacji frontowej

Po częściowym pożarze pałacu w latach '60 ub. wieku przeprowadzono remont generalny. W latach '80 ub. wieku odremontowano elewacje i pomieszczenia pałacowe, w tym salę balową. Po kolejnym pożarze na początku lat '90 ub. wieku wymieniono część konstrukcji dachu i pokrycie oraz wykonano remont wnętrza pałacu. Do chwili obecnej pałac nie został zaadaptowany do nowej funkcji, pozostając obiektem niezagospodarowanym. Jednak dla celów prowadzonej, bogatej działalności turystyczno-edukacyjnej przygotowany został sąsiadujący budynek oficyny pałacowej, który przez gospodarzy nazywany jest również 'pałacykiem myśliwskim'.


Oficyna z użytkową częścią hotelową

Malkontenci mogą mieć wiele uwag do miejsca i czasu spędzanego w tym miejscu. Nic w tym dziwnego, bo główny budynek straszy postępującym opuszczeniem i barbarzyńskimi 'wynalazkami', jakie skutecznie maskują dawną urodę siedziby von Wedemayerów. Nie zachęca do kontaktu z przeszłością jego przyziemie, w którym urządzono owczarnię, stajnię i bóg raczy wiedzieć, co jeszcze. Na mnie również nie sprawiło to dobrego wrażenia, ale... W oficynie udostępniono dla gości całkiem miłe pokoje urządzone po trochu rustykalnie, po trochu ziemiańsko i sprawiły na mnie dobre wrażenie. Smaczku przyprawiają piecyki rozpalane w miarę potrzeb wymuszanych warunkami pogodowymi. W krzyżowo sklepionych piwnicach o starannie wyeksponowanym, ceglanym licu, znajdziemy salę biesiadną, salę konferencyjną i inne, w tym kameralne miejsce do tańca lub innych form wypełniania czasu. Osobną atrakcją jest zadbany pałacowy park z dziesiątkami starodrzewia zachęcający do romantycznych spacerów i odkrywania ukrytych w nim artefaktów, również czakramów czyli starodawnych miejsc mocy. Poznając najbliższą okolicę czułem dużą sympatię do wsi, pałacu i ich atrakcji, cokolwiek by nie powiedzieć. Klamrą spinającą bieżącą całość założenia są właściciele, którzy sądząc po opiniach, dokładają wszelkich starań i nie zaniedbują serdeczności, by goście na długo zapamiętali spędzone chwile. Nie ukrywam, że odjeżdżając z Tuczna pielęgnowałem myśl o powrocie i chociaż krótkim popasie, co nastąpi wcześniej lub później. Zachęcam do lektury strony internetowej Pałacu, bo oferta i rodzaje przygotowanych propozycji mogą wywołać zawrót głowy!

Ciąg dalszy nastąpi...

Przypisy:
1. Strona internetowa Pałacu Sapetów
_________________
Droga, jak góry - wybaczy zawahanie, ale nigdy głupotę...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11