Strona Główna Forum motocyklistów
Forum pod egidą KTM 'Husaria' Piła

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Wojciech
22 Kwiecień 2016
Weekend na Pomorzu 13-14.07.2013
Autor Wiadomość
Wojciech 
Administrator


Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 598
Skąd: Piła
Wysłany: 15 Lipiec 2013   Weekend na Pomorzu 13-14.07.2013

Korzystając z okazji wyjechałem w sobotę penetrować Pomorze w kierunku Słupska. Pomijając atrakcje o charakterze turystycznym nie można nie wspomnieć o bezpieczeństwie jazdy. O ile w kierunku morza jechało się w miarę spokojnie, to powrót w niedzielę był prawdziwym wyzwaniem!

Ale od początku... W okolicach Miastka dostrzegłem ślady hamowania widoczne doskonale na asfaltowej i wąskiej drodze lokalnej. Ciągnęły się przez kilkudziesiąt metrów wprost na drzewo spokojnie stojące na poboczu. Ślady na drodze, jak i drzewie były świeże, prawdopodobnie powstały kilka- kilkanaście godzin wcześniej. To już zapaliło czerwone światełko w głowie.

Następnego dnia przed Sławnem od strony Słupska widoczne były także świeże ślady poważnego wypadku i to chyba z udziałem kilku pojazdów. Dużo sorbentu, poryte pobocze i wiele odłamanych plastików. Masakra! Wieczorem przed Okonkiem to samo - sorbent, zmierzwiona trawa na poboczu i plastiki. Wszystko świeżutkie, aż oczy bolały!

Pokonując około 600 km, a szczególnie w drodze powrotnej nie dziwiłem się zanadto tym widokom... Jechałem przepisowo - w zabudowanym tyle ile trzeba, poza nimi czasem do 120 jeśli warunki pozwalały, a pozwalały nader rzadko. Ale dla innych nie było przeszkód; szczególnie poznaniacy i kierowcy ze złotowskiego oraz chodzieskiego dawali niezły popis brawury włączając w to wyprzedzanie na podwójnej, nadmierną prędkość między białymi tablicami miejscowości i nagłe wyskakiwanie z kolumny podczas wyprzedzania. Używanie kierunkowskazów chyba przechodzi kryzys, bo część z kierowców traktuje ich obecność w autach, jako zbędną!

Nie czułem komfortu jazdy, a uwagę skoncentrowałem na pojazdach za mną i przed sobą zasadnie uznając, że zagrożenie z ich strony jest większe niż pochodzące od kontemplowania widoków po obu stronach drogi. No i telefony w łapach podczas jazdy, co doprowadza mnie do palpitacji serca. Tu mam uraz po dzwonie, którego autorką była pinda manewrująca między autami z telefonem przyciskanym ramieniem do ucha. Na szczęście nie dotyczyło to mnie i mojego auta czy motocykla. Może Chuck Norris i niektóre blondynki dają radę prowadzić bez odrywania się od paplania w komórki, ja jednak mam w takich przypadkach ograniczone zaufanie do 'miszczów'.

Na szczęście wróciłem cały i zdrowy, choć jednemu z naszych kolegów wyjazd nad morze skończył się ślizgiem w Koszalinie, urazami obojga podróżujących oraz potłuczeniem motocykla. Coraz mniej przyjemności, coraz więcej stressu. Jak żyć panie premierze, jak żyć?!
_________________
Droga, jak góry - wybaczy zawahanie, ale nigdy głupotę...
 
 
agan 

Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 26
Skąd: Piła
Wysłany: 16 Lipiec 2013   

wojtku do skutkow slizgu w koszalinie mozesz jeszcze dodac utrate wiary w ludzi... ratowalem nas przed uderzeniem w "swieta krowe", ktora nie raczy spojrzec w lusterka przy zmianie pasa, kladac moto ... zdarzenie mialo miejsce na ruchliwej drodze 2 pasmowej ,zaden z kierowcow w tym sprawca nie zatrzymal sie sprawdzic czy jestesmy cali, albo czy pomoc przy podniesieniu "HANI"
 
 
ar2r 
Husaria
ar2r


Wiek: 45
Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 214
Skąd: Piła
Wysłany: 16 Lipiec 2013   

jak ja się wywaliłem z żoną też ślizg to tak samo nikt się nie zatrzymał ani nie pomógł.
 
 
Wojciech 
Administrator


Dołączył: 05 Kwi 2008
Posty: 598
Skąd: Piła
Wysłany: 17 Lipiec 2013   

Problem braku empatii wśród użytkowników wszelkich pojazdów, jak również braku wrażliwości wobec ekstremalnych (czyt. tragicznych) zdarzeń na drodze to niepokojący temat rzeka. Próbkę takich zachowań mogli na własnej skórze odczuć uczestnicy pierwszych edycji Włóczykija, w tym także zainscenizowanego upadku 'rowerzystki' ze skrzynią jabłek w pobliżu Rutwicy. Zaznaczam, że były to 'tylko' wyreżyserowane sceny i okoliczności w intencji sprawdzenia odruchów uczestników oraz świadków.

Szkoda nawet opisywać, ale autentyczne poświęcenie, jako reakcja na nieszczęście innych to w polskich warunkach jeszcze ugór. Nie jesteśmy zainteresowani niesieniem pomocy lub choćby oceną sytuacji, jakie mogą się zdarzyć - niestety - każdemu z nas! A tyle mówi się, my sami mówimy i powtarzamy o wiele za często mantry o braterstwie i solidarności. Gówno prawda!

Nie czuję się inny od masy kierowców wszelkiej maści, jednak brałem czynny udział w kilkunastu sytuacjach na drodze, gdzie ktoś oczekiwał od pozostałych pomocy lub choćby wsparcia i nie zawahałem się przed działaniem. Nie dlatego, że był to obowiązek! Mogę powiedzieć, że kierowały mną zwykła odpowiedzialność, przyzwoitość i wewnętrzny nakaz wspierania każdego, kto jest w potrzebie. Wiem, że większość z nas czuje tak samo, ale jednak nie działa identycznie. Co z nami jest nie tak?
_________________
Droga, jak góry - wybaczy zawahanie, ale nigdy głupotę...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 11